Kupujesz swój pierwszy poważny aparat, albo nowy obiektyw. Rozpakowujesz, jeszcze nie podłączasz, oglądasz z każdej strony… i wtedy to się dzieje. Ruszasz aparatem i słyszysz stuk. Ruszasz obiektywem i słyszysz stuk. Delikatny, ale wyraźny. Jakby w środku coś się poluzowało. Może śrubka? Może kawałek plastiku? Może sabotaż fabryczny? Nie dzwoń jeszcze na serwis!
Zanim wpadniesz w panikę, i napiszesz posta na grupie fotograficznej – przeczytaj ten tekst. Bo w 90% przypadków wszystko jest ok, a za stuki odpowiada…stabilizacja.
Tak, to stuka i ma stukać!
Ten klik, pyk albo stuk słyszysz gdy aparat jest wyłączony, albo obiektyw zdjęty, prawda? Jeśli tak to prawie na pewno stabilizacja obrazu – w obiektywie lub w korpusie. Po włączeniu te stuki i pyki powinny się uspokoić, no chyba, że będziesz bardzo mocno trząsł sprzętem – ale tego nie polecam.
Nowoczesne systemy stabilizacji to małe cuda techniki: precyzyjne układy, które przesuwają elementy optyczne lub matrycę, by niwelować drgania rąk, oddychanie i inne objawy życia biologicznego. Problem w tym, że kiedy aparat jest wyłączony – te elementy nie są włączone. Wiszą sobie na magnetycznych zawieszeniach, czekając, aż włączysz zasilanie i dasz im sygnał „do roboty”.
A że wiszą – to i stukają. No i nie jest to dla nich groźnie. Tak po prostu mają i tak zostały zaprojektowane. Więc jeśli masz np. Sony, Canona, Panasonica, Olympusa, Fujifilm i usłyszysz coś, co przypomina puknięcie w środku – to wyluzuj. To nie koniec świata. To fizyka.
Jak działa stabilizacja? – pływa i nie tonie
W wielu bezlusterkowcach (zwłaszcza wyższej klasy) stosuje się stabilizację matrycy, czyli tzw. IBIS (In-Body Image Stabilization). Matryca jest zawieszona na precyzyjnym mechanizmie, który potrafi poruszać nią w różnych kierunkach. Gdy aparat wykryje drgania, przesuwa matrycę w przeciwną stronę, żeby skompensować ruch.
Czym się różni stabilizacja matrycy, od optycznej i czym jest stabilizacja hybrydowa i cyfrowa?
Stabilizacja optyczna (OIS) to natomiast rozwiązanie w samym obiektywie. W tym przypadku poruszany jest specjalny „pływający” element optyczny – soczewka, która reaguje na drgania aparatu, przesuwając się w przeciwnym kierunku. OIS świetnie współpracuje z autofokusem i często występuje w dłuższych ogniskowych, gdzie nawet najmniejsze poruszenie rąk daje efekt trzęsienia ziemi.
Gdy aparat jest włączony – matryca, czy soczewka, „pływa” w sposób kontrolowany. Jednak gdy aparat jest wyłączony – pływa sobie swobodnie. Czasem stuknie i to jest normalne! Po prostu system stabilizacji nie ma aktywnego zasilania, więc nic go nie trzyma sztywno.
Kiedy powinieneś się faktycznie zmartwić?
Dobra, czyli jak już ustaliliśmy, ogólnie stukanie wewnątrz nowego obiektywu, czy aparatu jest OK. Ale kiedy już NIE jest OK?
Zwróć uwagę na kilka rzeczy. Jeśli stukanie nie znika lub nie słabnie po włączeniu aparatu (pamiętaj, żeby nie trząść z całych sił) i zdjęcia nie są ostre – no to może być powód do zaniepokojenia. Jeśli dźwięk jest metaliczny i przypomina śrubę kręcącą się w pralce… Wtedy też lepiej jest oddać taki sprzęt na serwis. Jednak jeśli coś zaczyna wypadać z Twojego aparatu lub obiektywu, albo zaczyna mówić ludzkim głosem – wtedy pędź do serwisu (albo egzorcysty) ile tylko sił w nogach.
W każdej z powyższych sytuacji – tak, warto się odezwać do serwisu. Ale jeśli wszystko działa, zdjęcia są ostre, nie zauważasz żeby było więcej poruszonych zdjęć niż zwykle, a autofocus pracuje bez problemu, a tylko na wyłączonym body coś „puka” – to naprawdę, nie ma się czym przejmować.
Są też wyjątki!
Na przykład Nikon – tam nic większości korpusów nie stuka. Ich aparaty z IBIS-em, mają mechaniczną blokadę matrycy, więc po wyłączeniu wszystko siedzi sztywno i cicho. To ma plusy (cisza, lepsza ochrona w transporcie), ale też minusy – więcej mechaniki to potencjalnie więcej rzeczy do zużycia, a aparat może startować odrobinę wolniej.
Jednak to też może działać w drugą stronę! Przykładem na to są obiektywy Canona z silnikiem VCM, np. Canon RF 35mm f/1.4 L – one w ogóle nie mają stabilizacji, ale i tak coś „lata” w środku. To normalne: soczewki poruszane przez cichy silnik VCM nie są blokowane na sztywno, więc bez zasilania mogą się lekko poruszać. I to też jest OK!
TL;DR – bez paniki!
Coś stuka w aparacie? Spokojnie, oddychaj! Prawdopodobnie tak ma być. W większości przypadków za te stuki, kliki i pyki odpowiada stabilizacja optyki lub matrycy, w innych może być to silnik autofocusa i budowa obiektywu. Jeśli włączenie aparatu rozwiązuje ten problem, to nie ma się czym martwić!
W skrócie? Twój sprzęt najprawdopodobniej jest w idealnym stanie – tylko po prostu nie wiedziałeś, że tak ma być. Więc zamiast szukać usterki, rusz na zdjęcia. Aparat woli być używany niż potrząsany przy uchu.

