Sony 100-400 mm f/4.5 GM OSS w akcji. Musisz to zobaczyć!

0

Pamiętasz premierę Sony 100-400 mm f/4.5-5.6 w 2017 roku? Zapewne nie. Jakimś cudem ten obiektyw przeszedł bez większego echa. Szkoda, bo to naprawdę świetny sprzęt, co potwierdzają opinie użytkowników. Mam żywą nadzieję, że inaczej będzie z Sony 100-400 mm f/4.5 GM OSS i dotrze on do szerszego grona odbiorców. To obiektyw, który ociera się perfekcję, ale nie będę więcej zdradzał. Musisz to po prostu zobaczyć. Lecimy z testem!

Kto wybierze ten obiektyw?

Sport, dzika przyroda i reportaż. To kategorie, w których Sony 100-400 mm f/4.5 GM OSS sprawdzi się najlepiej. Co prawda wiele osób może uznać, że 400 mm to za mało żeby fotografować ptaki, ale ja właśnie w ten sposób spędziłem kilka dni z tym obiektywem i myślę, że poszło mi nie najgorzej.

400 mm to wcale nie za mało!

Jakie to jest lekkie!

1840 gramów – tyle waży najnowsze szkło Sony. Zanim pomyślisz, że blisko 2 kilogramy to wcale nie tak mało to nie zapominaj o odniesieniu. Mowa tu o teleobiektywie ze stałą przysłoną f/4.5! Dla porównania Sony 200-600 mm f/5.6-6.3 waży 2115 gramów.

Nie miałem żadnych problemów z ciężarem podczas dłuższych spacerów.

Długość obiektywu wynosi 328 mm. Ponadto Sony 100-400 mm f/4.5 GM OSS posiada wewnętrzne ogniskowanie więc, jego rozmiary nie zmieniają się podczas pracy. Takie rozwiązanie wpływa pozytywnie na ergonomię i utrzymanie czystości obiektywu, ponieważ brud nie jest zasysany do środka.

Filtry zamontujesz w tym miejscu.

Na obudowie znajdziesz liczne przyciski. Aż 4 funkcyjne, MF/AF, Full time DMF, ogranicznik zakresu ostrzenia, SteadyShot oraz tryb SteadyShot. Mocowanie statywowe posiada dwa otwory – 1/4 cala oraz 3/8 cala.

Sony pozwolił mi patrzeć w miejsca, które wcześniej były mi niedostępne!

Jakość optyczna bez kompromisów?

Zapewne przyzwyczajony już jesteś do świetnej ostrości obiektywów tej marki. Sony 100-400 mm f/4.5 GM OSS nie wyłamuje się tym standardom. Centrum kadru jest piekielnie ostre już przy f/4.5. Brzeg kadru wygląda niewiele gorzej.

Co ciekawe – nie zauważyłem aberracji chromatycznej ani dystorsji niezależnie od ogniskowej. Sony chwali się, że jest skutkiem połączenia technologii Super ED, ED, XA oraz ED XA. Łącznie tych soczewek jest aż 7 i choć nie mam pojęcia jak działa to działa!

Ostrość godna miana GMaster!

Winietowanie musi być kiepskie, prawda?

Winieta zajmuje dość dużą część zdjęcia, ale na szczęście zaciemnienie nie jest intensywne. Na ogniskowej 400 mm jest ona bardziej widoczna. Pamiętaj, że zdjęcia po lewej stronie są wykonane z wyłączoną kompensacją. Po włączeniu aparat neutralizuje ten efekt.

Jednolite tło wybija winietowanie ale moim zdaniem nie rzuca się mocno w oczy. Zdecydowanie widziałem gorze rezultaty w innych obiektywach. W praktyce zaciemnienia wcale nie widać.

Tym razem na sesji modelem był pan bocian.

A co z pracą pod światło?

Mam mieszane uczucia. W zależności od kąta padania światła, ogniskowej oraz odległości fotografowanego obiektu otrzymywałem różne wyniki. Wydaje mi się, że należy przyjąć wniosek, iż obiektyw radzi sobie w tym aspekcie poprawnie ale zdarzają się warunki oświetleniowe, które mogą negatywnie wpłynąć na twoje zdjęcie.

Tak wygląda bokeh

W Sony 100-400 mm f/4.5 GM OSS bokeh tworzy 11-listkowa przysłona. Ponadto wyżej wspomniane soczewki XA mają zadanie minimalizować efekt cebulowatych krążków nieostrości.

Wydaje mi się, że uzyskany efekt jest naprawdę przyjemny dla oka. Na brzegu kadru widać winietowanie mechaniczne ale to całkowicie spodziewany rezultat.

Szybki i cichy, czyli przeciwieństwo mojego Passata

Pisałem już trochę o soczewkach. Jest ich łącznie 28 w 20 grupach. To naprawdę zaawansowana konstrukcja, która musi nieco ważyć. Im wyższa waga tym ciężej poruszać soczewkami w celu wyostrzenia. W związku z tym Sony zdecydowało się na aż cztery silniki liniowe XD. Takie rozwiązanie umożliwia błyskawiczne ostrzenie nawet przy tak dużej liczbie soczewek.

Ostrzenie nawet tych bardziej ruchliwych ptaków nie stanowiło wyzwania.

Obiektyw jest wyjątkowo szybki a przy tym bezszelestny. Prędkość cieszy mnie szczególnie, bo to sprzęt, który będzie wykorzystywany przede wszystkim w bardzo dynamicznych warunkach. Gdyby autofokus zawodził, to praktycznie cała koncepcja obiektywu przestałaby mieć sens.

Chyba trafiłem na obiad!

Podsumowanie

Wszystkie swoje testy opieram na znalezieniu największych wad danego sprzętu, a następnie próby odpowiedzi na pytanie – czy to mi przeszkadza? W przypadku Sony 100-400 mm f/4.5 GM OSS znalezienie pięty achillesowej jest bardzo trudnym zadaniem. To szkło, którego niewielkie potknięcia wskazują wyłącznie na to, że nic na tym świecie nie może być idealne.

Coś czuję, że Sony 100-400 f/4.5 zostanie ze mną na dłużej!

Osobiście nie fotografuję ptaków. Częściej zajmuję się sportem. Dla tego obiektywu zrobiłem wyjątek i nie żałuję swojej decyzji. Co więcej – jestem przekonany, że kiedyś Sony 100-400 mm f/4.5 GM OSS zagości ze mną na jakimś meczu.

Podziel się.

O Autorze

Przygodę z obrazem zacząłem od grafiki komputerowej. Ostatecznie wybrałem aparat. Aktualnie większość czasu spędzam pracując jako fotoreporter.

Zostaw komentarz

izmir escort