Jak fotografować ptaki? Wywiad z Łukaszem Bożyckim

3
Dziś na naszym blogu wyjątkowy gość – Łukasz Bożycki, ceniony fotograf, biolog i dziennikarz, który zdradzi nam swoją receptę na oryginalne portrety dzikich zwierząt. Z naszej rozmowy dowiesz się też, jaki aparat jest najlepszy do fotografii przyrodniczej i zobaczysz, jak powinna wyglądać dobrze zamaskowana czatownia. Oprócz tego masa inspirujących wątków o podróżowaniu po Skandynawii, o tym jak zwabić ptaki przed swój obiektyw i co warto wiedzieć przed wyruszeniem w plener. Jeśli lubisz podróżować z aparatem, koniecznie musisz to przeczytać!

Łukasz Bożycki w trakcie wykładu współorganizowanego przez Ceyfrowe.pl i Olympus. Festiwal podróżniczy KOLOSY, Gdynia 8.03.2019

Łukasz Bożycki w trakcie wykładu współorganizowanego przez Cyfrowe.pl i Olympus. KOLOSY, Gdynia 8.03.2019

Spotykamy się dziś w Gdyni na Kolosach – festiwalu podróżniczym. O Tobie wiem, że jesteś naukowcem i fotografem. Czy podróże to też Twoje „klimaty”?

Fotografia przyrodnicza, zwłaszcza dzikiej przyrody, nie istnieje bez podróżowania. Podróże mogą być bliskie, np. nad płynącą nieopodal domu rzekę w okresie migracji ptaków lub dalekie, gdy jedziemy sfotografować zwierzęta, które u nas nie występują. Przykładem mogą być kolibry, których nie sfotografujemy na wolności w Europie i trzeba jechać aż do Ameryki Środkowej, by móc je obserwować. Motywacją do podróżowania jest właśnie to poszukiwanie odmienności, innych gatunków zwierząt czy krajobrazów.

Jakie były najdziwniejsze i najodleglejsze miejsca, które odwiedziłeś po to, by móc robić zdjęcia?

Nie opuściłem jak dotąd Europy. Patrzyłem sobie tylko z góry na Gibraltarze w stronę majaczącej w tle Afryki, ale w rzeczywistości tam nie byłem. W Europie za to udało mi się już odwiedzić większość krajów. Jednym z moich ulubionych miejsc jest daleka północ, czyli Norwegia, jakieś 600-800 km za kołem podbiegunowym. W okresie letnim, gdy panuje tam dzień polarny a słońce nie zachodzi za horyzont, dla fotografa jest to istne Eldorado! „Złota godzina” trwa w tym rejonie nawet 10 godzin.

Ostatnim razem, gdy byłem w Norwegii, fotografowałem humbaki, które przypłynęły do wybrzeży, aby polować na śledzie. Zależało mi też na tym, aby sfotografować zorzę. Zatrzymywałem się więc wynajętym samochodem w rożnych, pięknych miejscach i postanowiłem spać w bagażniku, żeby nie tracić cennego czasu na przejazdy do hotelu i z powrotem. W głębi lądu było wtedy -20°, ale nad oceanem robiło się trochę cieplej. Niestety, mimo poświęcenia, zorzy nie udało mi się sfotografować, za to dopisały wyskakujące z wody humbaki, renifery, orki i edredony. Edredony to kaczki, których puch znany jest jako najcieplejsza substancja na świecie. Znacznie cieplejszy od puchu gęsiego, wykorzystywany jest np. przy produkcji śpiworów i kurtek. Niestety, ludzie podkradając puch ptakom (samica edredona buduje z niego gniazdo, chroniąc jaja przed mrozem), doprowadzili do załamania populacji. W naszym kraju, a dokładnie w Gdyni, gdzie się teraz znajdujemy, możemy spotkać tylko jedną parę lęgową tego gatunku. Zaledwie dwa ptaki na całą Polskę! W Norwegii jest ich na szczęście znacznie więcej.

Słysząc, jaką masz ogromną wiedzę o przyrodzie i ptakach, domyślam się, że Twoje zdjęcia nie powstają przypadkowo. Jak wyglądają Twoje przygotowania, na ile pozwalasz sobie na szczęście i uchwycenie czegoś przypadkiem, a na ile wiesz dokładnie, po co jedziesz?

Chcąc robić zdjęcia przyrody, powinniśmy wiedzieć, gdzie lubią przebywać zwierzęta, o jakiej porze dnia i roku można je tam spotkać oraz w jaki sposób żerują. Bardzo często jadę w teren dzień lub nawet tydzień wcześniej po to, aby zobaczyć to miejsce i je… zrozumieć. Sprawdzić, jak jest oświetlone, w jaki sposób należałoby ustawić aparat oraz jak najlepiej się zamaskować. Ludzie wyrządzają przyrodzie tak wiele krzywdy, że ta od nas ucieka. Trzeba się dobrze ukryć, żeby zwierzęta do nas podeszły i zachowywały się naturalnie. Często też na miejscu trzeba najpierw posprzątać śmieci, żeby nie mieć ich potem w kadrze. Później zostaje już tylko cierpliwie czekać. Przyroda do nas przyjdzie, przyleci, przypłynie albo przypełznie i zrobi to tylko wtedy, kiedy będzie miała na to ochotę. Możemy spróbować ją do tego zachęcić, zaspokajając jej potrzeby, np. wystawiając latem wodę dla zwierząt lub dokarmiając je zimą. Trzeba dużo czytać i oglądać, ale dobrze też być przygotowanym na niespodziewane. Dzikie zwierzęta odwiedzą nas tylko na kilka sekund i musimy być dobrze przygotowani, żeby skorzystać z danej nam szansy: być dobrze ukrytym i ustawić aparat tak, aby potrafił zamrozić ruch. Niestety, fotografowanie przyrody to pasmo niepowodzeń, które tylko od czasu do czasu przerywane jest drobnym sukcesem.

Czyli więcej jest tych rozczarowań i czekania po nic, aż w końcu przychodzi ten moment i…

I rozładowuje się bateria lub karta okazuje się pełna, bo nagrywaliśmy filmiki z listkami, które szalały na wietrze. Prawa Murphyego zawsze wtedy działają… Warto pamiętać, że tak właśnie najczęściej bywa, bo wtedy mniej nas to złości. Warto też zastanowić się nad tym, jakiego rodzaju ludźmi jesteśmy. Czy interesuje nas tylko cel, czy już sama podróż do celu jest dla nas równie ekscytująca? Jeśli to drugie, to być może fotografia przyrodnicza jest właśnie dla nas. Pamiętajmy, że obcując z dziką przyrodą, obserwujemy ją i chłoniemy, ale to nie zawsze kończy się dobrym zdjęciem. Jeśli natomiast cenimy sam cel, którym jest dobra fotografia, to skutki mogą być niedobre zarówno dla nas, dla naszego samopoczucia, a także dla przyrody. Możemy wywierać na sobie samych presję posiadania na zdjęciach kolejnego gatunku czy też czuć nacisk ze strony wydawnictwa, z którym współpracujemy. Będziemy wtedy bardziej skłonni do różnych, nieetycznych zachowań i wyrządzimy przyrodzie krzywdę.

Czy masz jakieś swoje sposoby na wabienie ptaków? Co sądzisz o dokarmianiu drapieżników mięsem? Co według Ciebie jest etyczne, a co już nie? Gdzie stawiasz granicę?

Ludzie tak ogromnie wpływają na środowisko, że co 20 minut na świecie ginie bezpowrotnie jeden gatunek. Między innymi z tego powodu panuje aktualnie dość silna presja społeczna, aby nie dokarmiać zwierząt. Niektóre środowiska ekologiczne, z którymi rozmawiałem w trakcie swojej audycji „Animalista” w Polskim Radiu RDC, starają się o wprowadzenie do ustawy o ochronie środowiska całkowitego zakazu dokarmiania dzikich zwierząt. Zastanawiam się jednak, czy na pewno ma to sens? Przecież sikorki to też dzika przyroda, dlaczego nie mielibyśmy ich dokarmiać słonecznikiem i słoniną? Dlaczego mielibyśmy nie dokarmiać bielika padliną, którą normalnie się żywi? Niestety, żadne dokumenty ani ustawy nie regulują tego, jakim mięsem dokarmiać zwierzęta, ani skąd ma ono pochodzić. Osobiście nie jestem za tym, aby wprowadzać jakiekolwiek zakazy. Powinny natomiast istnieć instytucje i reguły, które będą to kontrolować. Zdarza się też często, że fotografowie przekraczają granice etyki i moralności, dokarmiając drapieżniki żywymi ofiarami albo popsutej jakości pokarmem. Gdy pojawia się w Polsce rzadko spotykana sowa jarzębata, zjeżdża się w to miejsce od razu grupa fotografów. Niektórzy z nich wypuszczają z klatki myszy, licząc na to, że uda im się zrobić zdjęcie sowy w locie lub w trakcie polowania. Ja sam tego nie robię i tego nie polecam. Jednak, kiedy szukam zdroworozsądkowych argumentów przeciw takim praktykom, dochodzę do wniosku, że przecież ta mysz pochodząca ze sklepu zoologicznego i tak byłaby karmą dla gadów. Niektóre gatunki żywią się wyłącznie żywymi organizmami i nie są w stanie jeść mrożonej karmy, więc jaka jest różnica? Mimo to żywym przynętom mówię „nie”, tak samo jak robieniu zdjęć przy gnieździe. Fotografując zwierzęta staram się zachowywać tak, aby same mogły się do mnie zbliżyć, gdy uznają to za bezpieczne (widząc mnie lub nie), bez wywierania na nie presji i niszczenia ich kryjówek.

Nie jestem też za używaniem głosów, bo zaburzając w ten sposób okres godowy zwierząt, możemy wpłynąć na porzucanie lęgów. Zachowajmy zdrowy rozsądek, stańmy się ambasadorami dzikiej przyrody, dokarmiajmy zimą, wystawiajmy wodę w trakcie suszy i stańmy w jej obronie, bo ona sama się nie obroni. Głęboko wierzę, że jeśli ludzie poznają więcej gatunków zwierząt, nauczą się je rozpoznawać, będą wiedzieli o nich coś więcej, to będą mieli też do nich większą empatię. Dlatego mam propozycję dla wszystkich fotografów przyrody – bądźmy jej ambasadorami!

Czy masz jakieś sposoby na fotografowanie małych, ruchliwych ptaszków, które niechętnie wychylają nos zza gałęzi?

Cierpliwość i jak najwięcej praktyki. Znając zwyczaje ptaków, jesteśmy w stanie przewidzieć, co wydarzy się za chwilę. Dzięcioł czarny zanim rozłoży skrzydła i poleci na inne drzewo, wydaje charakterystyczny, przeciągły dźwięk. Mamy wtedy około 2 sekund na zmianę ustawień w aparacie i strategii z portretowania na zdjęcia w ruchu. Warto wtedy otworzyć przysłonę, zwiększyć czułość, ustawić bardzo krótki czas naświetlania, np. 1/1000s i przełączyć autofokus w tryb ciągły. Kolejnym dobrym sposobem może okazać się znalezienie dobrego patyka i ustawienie go tak, żeby wydawał się atrakcyjny dla ptaków. Nie do przecenienia jest także sprzęt fotograficzny. Jeśli porównamy lustrzanki, które wykonują średnio 5 klatek na sekundę z bezlusterkowcami, takimi jak Olympus, które potrafią zarejestrować nawet 60 kl/s, to z tymi drugimi będziemy mieć znacznie większe szanse na uchwycenie idealnego momentu.

Bez jakich funkcji w aparacie nie wyobrażasz sobie dziś robienia zdjęć? Co jeszcze oprócz prędkości 60 kl/s jest dla Ciebie istotne?

Bez wątpienia jest to funkcja Pro Capture, znana z aparatów Olympus. Polega ona na tym, że aparat zaczyna rejestrować scenę bez zapisywania zdjęć na karcie pamięci. Naciskając spust migawki do połowy, sprawiam, że aparat zaczyna wykonywać zdjęcia, jednakże przytrzymuje je w buforze i fotografuje w pętli. Dopiero w momencie, gdy docisnę migawkę do końca, aparat zapisze na karcie 35 zdjęć sprzed mojej reakcji. W wielu przypadkach bez tej funkcji nie zdążyłbym zrobić zdjęć ptakom podrywającym się do lotu, gdyż zanim wcisnąłbym przycisk, modela nie byłoby już w kadrze. Ważny jest też dla mnie szybki i sprawny autofokus oraz możliwość dopasowywania jego działania do konkretnej sytuacji. W najnowszym modelu Olympusa OM-D E-M1X mogę wybrać linię autofokusa, składającą się z dowolnych punktów, np. pięciu, ustawić ją powyżej gałęzi, na której siadają ptaki (by mieć ostrość na ich głowach), a następnie włączam tryb ciągły i ograniczam AF tak, żeby działał wyłącznie w wyznaczonym obszarze, czyli metr przed i za gałęzią. Dzięki temu ostrość nie ucieknie na tło. Wcześniej musiałem gonić AF za modelem, przestawiać kciukiem punkty ostrości i zanim to zrobiłem, ptak zdążył już odlecieć lub ostrość zatrzymała się na gałęzi zamiast na głównym temacie zdjęcia.

Jest jeszcze jedna rzecz, bardzo ważna podczas fotografowania z podchodu, a jest to 5-osiowa stabilizacja. Założyliśmy się kiedyś z kolegami po fachu o to, kto zrobi ostre zdjęcie na jak najdłuższym czasie. Mając w rękach Olympusa OM-D EM1X z obiektywem 12-100 mm, dochodziliśmy do 10, a nawet 12 sekund przy zdjęciach robionych z ręki. To naprawdę niesamowite! W swoim najnowszym aparacie korzystam też z opcji nagrywania filmów z prędkością 120 kl/s. Obok spustu migawki mam dedykowany przycisk do rozpoczęcia filmowania, dzięki czemu mogę szybko zacząć nagrywanie bez odrywania aparatu od oka.

Jaka jest według Ciebie minimalna ogniskowa, jaką powinien mieć fotograf dzikiej przyrody – 200, 300 mm?

W przypadku systemu Olympusa jest to 7 mm. Stawiam wtedy aparat w jakimś ciekawym miejscu, a migawkę wyzwalam zdalnie, korzystając z aplikacji w telefonie. Jeśli uda nam się pokazać z bliska dziką przyrodę w naturalnej dla niej scenerii, nie wzbudzając przy tym jej strachu, nasze zdjęcia będą miały ogromną wartość. Oczywiście najczęściej fotografuję obiektywem 300 mm z podpiętym telekonwerterem x1.4, co w systemie micro 4/3 i przeliczniku x2 daje już całkiem długą ogniskową, pozwalającą „zbliżyć się” do większości zwierzaków. Pamiętajmy jednak, że zdjęć zrobionych teleobiektywem jest już w internecie mnóstwo, a czymś, czym możemy się wyróżnić, jest właśnie stosowanie szerokiego kąta.

Co jeszcze poza aparatem i ulubionym obiektywem pakujesz na plenery?

Najlepsze zdjęcia to te, które będziemy mieli okazję zrobić. Nie powstaną, jeśli aparat będzie schowany w bagażniku lub w plecaku. Zabranie sprzętu, który jest rozsądnie spakowany i łatwo dostępny, ale też bezpieczny, np. podczas podróży samolotem jest niezastąpione. I tu np. Peak Design Travel staje na wysokości zadania i spełnia wszystkie moje oczekiwania. Uwielbiam spakować się w jeden plecak, który podzielony jest na sekcje, ma miejsce na obiektywy, ale mieści też ubrania i inne przydatne rzeczy. Nauczyłem się już na wyjazdach robić pranie, bo zabranie małej ilości proszku jest łatwiejsze niż spakowanie zapasowych ubrań. Zabieram też ze sobą uchwyt Peak Design Capture, którym można przyczepić aparat do paska od spodni.

Nie boisz się, że zaczepisz o jakąś gałąź, że coś się porysuje?

Przecież to tak, jakby malarz bał się, że pobrudzi swój pędzel farbą! Aparat to nasze narzędzie do pracy, dlatego powinniśmy roztropnie wybierać modele, które są uszczelnione, pancerne, odporne na wodę i pył, żeby wytrzymały warunki fotografii przyrodniczej. Nie wyobrażam sobie także podróżowania bez statywu, który przydaje się zwłaszcza, gdy korzystam z funkcji Live Composite. To funkcja do długich czasów naświetlania, która do pierwszego, bazowego zdjęcia dokłada tylko kolejne, jasne punkty. Uwielbiam jej używać fotografując gwiazdy. Warto wybrać taki statyw, który po złożeniu zmieści się w plecaku, w bagażu podręcznym. Żeby redukować bagaż, trzeba być w odpowiednim systemie, który pozwoli nam się rozsądnie pakować.

W fotografii dzikich zwierząt przydają się również lornetki. Czy jesteś ich zwolennikiem? Jeśli nie, to jak udaje Ci się bez niej obyć, a jeśli tak to, jakie widzisz zalety korzystania z nich i czy ta którą posiadasz, wyróżnia się czymś na tle innych? 

Posiadam nowy model lornetki Olympusa 8×42 PRO. Jasność tego modelu jest imponująca, co w moim przypadku pozwala mi rozpoznawać gatunki ptaków przy słabym, wieczornym świetle. Niesamowite wrażenie wywiera na mnie także jej solidna obudowa i odporność na czynniki środowiskowe. Dobrej klasy lornetka daje nam ogromną przyjemność z podglądania dzikiej przyrody. Nie wyobrażam sobie pracy fotografa przyrody bez lornetki przytroczonej do paska na uchwycie Peak Design Capture. Luneta do podglądania ptaków też jest świetnym rozwiązaniem, choć jej znaczącą wadą jest brak dostatecznej mobilności.

Na Twojej stronie internetowej oprócz zdjęć w świetle dziennym, które kojarzą się z fotografią przyrody, znalazłam też sporo zdjęć doświetlanych lampami. Ta technika mocno wyróżnia Cię na tle innych fotografów przyrodniczych.

Dziękuję, uznaję to za komplement, bo każdy twórca chciałby się czymś wyróżniać. Światło sztuczne w moich zdjęciach pojawia się w sytuacjach, kiedy niemożliwe jest fotografowanie przy świetle dziennym. Projekt dotyczący zimujących nietoperzy robiłem wspólnie z naukowcami, którzy w tym samym czasie zajmowali się ich monitorowaniem. Robiłem wtedy nie więcej niż 2-3 zdjęcia na jednego nietoperza, żeby go nie obudzić. Wybudzone zbyt wcześnie nietoperze nie przetrwałyby do wiosny z uwagi na zbyt małe rezerwy tłuszczu. Zdjęcia musiały być robione w milczeniu i z małej intensywności światłem. Latarki, jakich użyłem, były bardzo słabe, aparat miał otwartą migawkę przez 10-15 sekund a ja czułem się jak malarz. Generalnie uważam, że światło dzienne jest niezastąpione. Uwielbiam kolory zachodzącego słońca, jego bliki, refleksy, jednak przyroda często bytuje tam, gdzie warunki oświetleniowe nie są najlepsze.

Jaką radę dałbyś na koniec naszym czytelnikom, którzy fotografują dziką przyrodę lub dopiero chcieliby zacząć? Jak fotografować ptaki?

Odwiedzać Cyfrowe.pl [śmiejąc się], to jest oczywiście najlepsza rada, poza tym pytać: fachowców, innych fotografów, także tych dostępnych dla nas w internecie. Jeśli ktoś miałby jakieś wątpliwości, również służę radą. Internet jest dziś pełen testów sprzętów, recenzji, informacji i dobrych rad, jednak nic nie zastąpi wyjścia w teren. To tam dzieje się magia, a nie w internecie! Jakiego aparatu byś nie miał, on zrobi dobre zdjęcia. Oczywiście są lepsze i gorsze modele, ale chodzi o to, by po prostu fotografować, by korzystać z tego, co się ma i z każdej nadarzającej się okazji. Nie bójmy się też czytania instrukcji. Poznajmy dobrze swój aparat, by móc wykorzystać jego możliwości w 100 %.

Łukasz Bożycki – (ur. 1985) – biolog, fotograf, doktorant Polskiej Akademii Nauk, dziennikarz. Prezes zarządu VII kadencji Związku Polskich Fotografów Przyrody Okręgu Mazowieckiego. Dwukrotnie uhonorowany tytułem Fotografa Roku OM ZPFP (2011 i 2012), dwukrotny laureat międzynarodowego konkursu fotograficznego organizowanego przez BBC Worldwide i Muzeum Historii Naturalnej w Londynie (praca pt. „ Żabowisko” została uznana za Zdjęcie Roku 2013 przez International Federation of Wildlife and Nature Photography). W 2014 roku odebrał nagrodę z rąk Jej Królewskiej Wysokości Katarzyny, księżnej Cambridge. W 2015 roku finalista Wielkiego Konkursu Fotograficznego National Geographic Polska. W 2017 roku zwycięzca w kategorii ptaki w konkursie Asferico. Przewodnik Jej Cesarskiej Wysokości, Księżnej Takamado podczas wizyty w Polsce. Współautor książki „Animal Rationale. Jak zwierzęta mogą nas inspirować. Rodzina, edukacja, biznes”, wyd. PWN, Warszawa 2015 r., która otrzymała nagrodę Teofrasta za najlepszą popularnonaukową książkę psychologiczną 2015 roku. Redaktor współprowadzący autorską audycję radiową w RDC Polskie Radio, pt. „Animal Rationale”. Redaktor prowadzący cotygodniową, popularnonaukową audycję radiową w RDC Polskie Radio, pt. „Animalista”. Laureat grantów naukowych: Narodowe Centrum Nauki (2017-2018) oraz stypendiów artystycznych: Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy (2014) a także Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2017). Ambasador i influencer marek: Olympus, Eizo, Wacom, Peak Design, 3 Legged Thing

 

 

Podziel się.

O Autorze

Fotograf, redaktor, socjolog. Zadeklarowany wzrokowiec. Uwielbia pisać i robić zdjęcia. Pisanie o fotografii to "kumulacja", która sprawia, że jest szczęśliwa. Fotografuje już od 10 lat, głównie śluby, portrety i reportaże. Redaktorskie doświadczenie zdobywała m.in. w Wirtualnej Polsce. Laureatka ogólnopolskich konkursów poetyckich i fotograficznych. W Cyfrowe.pl pełni rolę specjalisty ds. content marketingu. Odpowiada za całokształt bloga, redakcję i jej rozwój.

3 komentarze

    • Aleksandra Polkowska w

      Artykuł, co prawda, nie był sponsorowany, ale nie ukrywamy faktu, że Łukasz Bożycki jest ambasadorem Olympusa i od wielu lat używa sprzętu wyłącznie tej marki. Siłą rzeczy rozmowa zeszła właśnie na ten temat :) Mam nadzieję, że mimo to okazał się przydatny :) Pozdrawiam!

Zostaw komentarz

izmir escort