Czy Nikon Coolpix P900 to sprzęt na miarę reportera prasowego? Jacek Turczyk testuje.

4

Starsi koledzy powtarzali mi zawsze, że to nie aparat robi zdjęcia, tylko fotograf. W myśl tej zasady postanowiłem przetestować różne amatorskie aparaty w swojej pracy zawodowej (pracuję dla Polskiej Agencji Prasowej). Jako pierwszy w moje ręce trafił Nikon Coolpix P900. Jak się sprawdził?

Amatorski kompakt czy zoom dla zawodowców?

Nikon Coolpix P900 to najdziwniejszy aparat kompaktowy, jaki ostatnio pojawił się na rynku. Trudno jest go w jakikolwiek sposób sklasyfikować. Dla kogo został stworzony? Z jednej strony jest to niedrogi amatorski aparat, z drugiej strony na jego ogniskową 24-2000mm mogliby połasić się zawodowi fotoreporterzy. Na pewno nie jest to zwykły „maluch” mieszczący się w kieszeni.

Generalnie wychodzę z założenia, że aparat to tylko narzędzie do rejestrowania tego, co chcemy pokazać. Ma nam to zadanie umożliwić i maksymalnie ułatwić. Nie będę jednak próbował na siłę udowodniać, że wszystko, co robię jako zawodowiec, mógłbym zrobić amatorskim sprzętem. Spróbuję jednak pokazać, że sprzęt amatorski w dzisiejszych czasach jest na tak wysokim poziomie, że można nim zdziałać naprawdę bardzo dużo.

Reportaż w pomieszczeniu

Nikona P900 zabrałem ze sobą do Nowego Jorku, gdzie towarzyszyłem prezydentowi Dudzie na 70. sesji zgromadzenia ONZ. W sali posiedzeń ONZ byłem już w swojej karierze kilkanaście razy, pamiętałem więc dobrze, jak wygląda. Sala jest ogromna. Żeby zrobić zdjęcie mówcy, musiałem zawsze zabierać ze sobą obiektywy o ogniskowej przynajmniej 400mm. Byłem ciekaw, jak poradzi sobie w takim pomieszczeniu kompakt Nikona, bo oprócz odległości w komplecie szło kiepskie oświetlenie.

Powiem szczerze, że łatwo nie było. Trzeba się trochę namęczyć, by przy maksymalnej ogniskowej zdjęcia wyszły dobrze. Głównie dlatego, że przy 2000mm jasność obiektywu spada do f/6. Niestety, nie da się tego nadrobić czułością. Dlatego, by zdjęcie wyszło poprawne, musiałem wydłużać czas naświetlania do przynajmniej 1/60s. Przy podobnych warunkach, jakie panowały na sali posiedzeń ONZ w Nowym Jorku, sugerowałabym używanie statywu lub monopodu. Stabilizacja aparatu niestety nie tłumi wszystkich drgań, które pogarszają jakość zdjęcia. Trzeba jeszcze pamiętać o wyłączeniu opcji „redukcja szumów wysokich czułości”, bo obraz z włączoną opcją wygląda dosyć „plastikowo”. Podsumowując, nie ma co oszczędzać karty. Róbmy jak najwięcej zdjęć, na pewno któreś wyjdzie zadowalające, nawet jeśli sporo nieostrych plików skończy w koszu. Gdy uda nam się wstrzelić w moment, otrzymany super zbliżenie.

Poniżej zestawiłem zdjęcia zrobione Nikonem Coolpix P900 i pełnoklatkową lustrzanką D4 z obiektywem 200-400mm f/4.

Zdjęcia plenerowe

To, co można zrobić z tym aparatem w plenerze, to istne szaleństwo. Fotografowanie wygląda wtedy zupełnie inaczej, zwłaszcza, gdy jest dobra pogoda i dobre warunki oświetleniowe.
W wolnej chwili wybrałem się na most Brookliński, żeby zrobić zdjęcia panoramy Manhattanu. Zabrałem ze sobą P900, bo chciałem sprawdzić, czy da się przez niego zobaczyć Statuę Wolności. Nie spodziewałem się za wiele, ponieważ jest ona oddalona od mostu o ponad 5km. Tu Nikon pokazał do czego go zrobiono. Byłem w szoku, że takim malutkim, niepozornym aparatem można zrobić aż takie zbliżenia. Coś, co na horyzoncie wydawało się maleńką kropką, w wizjerze aparatu objawiło się w pełnej krasie ze szczegółami. Siedziałem tam prawie godzinę i jak zaczarowany oglądałem, co dzieje się po drugiej stronie rzeki.

Niesamowity zoom

Gdy robi się tym aparatem zdjęcia na ogniskowych 24-200mm, które dają szerokie pole widzenia aż do dosyć sporego zoomu, aparat ten niczym nie różni się od konkurencji. Zabawa zaczyna się dopiero przy maksymalnym zoomie. Widzisz wtedy rzeczy, których nie widać gołym okiem, a wszystko to za stosunkowo niewielkie pieniądze.

Jeśli kupiłeś Nikona Coolpix P900 i używasz głównie ogniskowej 2000mm, bardzo dobrze cię rozumiem. Ta ogniskowa potrafi dosłownie wciągnąć i nie pozwala na używanie mniejszej. W pewnym momencie łapiesz się na tym, że wszystko fotografujesz z odległości. Gdy chcesz zrobić zdjęcie swojego dziecka, jak je śniadanie, to wychodzisz do sąsiada naprzeciwko, a celując przez okno i tak otrzymasz wąski portret. Z kolei na wycieczce do Warszawy wszystko można by sfotografować z 30 piętra Pałacu Kultury. Po co jechać do Łazienek, Wilanowa itp., skoro z jednego miejsca można zrobić wszystkie zaplanowane kadry?

Minusy aparatu

Niestety, jest kilka rzeczy, których brakowało mi podczas pracy tym aparatem. Nikon P900 nie zapisuje rawów, nie ma też pod kciukiem możliwości prostej zmiany pól AF. Menu, jak na mój gust, też troszkę za bardzo pogmatwane, ale to pewnie przez moje przyzwyczajenie do lustrzanek. Trzeba wczytać się w instrukcję, by rozszyfrować niektóre używane skróty.

Dlaczego warto kupić ten aparat?

Aparat ten warto kupić dla samej ogniskowej. W zasadzie już zaraz po jego zakupie można by ustawić zoom na 2000mm, a potem zakleić na stałe taśmą. Zdecydowanie właśnie do takiego fotografowania został stworzony. Mimo tego, że adresowany jest głównie do amatorów, znajdzie się na wyposażeniu niejednej redakcji jako alternatywa dla długoogniskowych obiektywów, a paparazzi będą go mieli na dnie swojej torby.

TAGI:   
Podziel się.

O Autorze

Jacek Turczyk

Fotoreporter od dwudziestu lat związany z Polską Agencją Prasową. Zajmuje się głównie fotografowaniem aktywności Prezydenta RP tj. jego wizyt zagranicznych, udziału w wydarzeniach krajowych itp. Jego odskocznią od polityki jest fotografowanie codziennego życia Polaków. Pracuje na aparatach Nikon.

4 komentarze

  1. Avatar

    Zastanawiam się nad tym p900 i Sx 70 Canona lub Nikon. Sam nie wiem co lepsze jako obraz dla filmów raczej z bliska twarzy bez wykorzystania powiększenia.

  2. Avatar

    Nie zazdroszczę pracy … bo jak można jeździć po świecie i fotografować psychopatów? … świat rządzony przez talmudycznych psycholi to porażka tej cywilizacji … lepiej już fotografować martwą naturę niż te dwulicowe zera

    • Avatar
      Siestrzeniec w

      Można pisać na dowolny temat; np. o rozmnażaniu się pantofelków a zawsze znajdzie się jakiś prawdziwy polak czyli prawdziwy psychol który wie pantofelki są talmudycznego pochodzenia :)

Zostaw komentarz

izmir escort