Test Sony ZV-1. Świetny aparat dla vlogera

3
Aparaty do kręcenia vlogów, takie jak Sony ZV-1, to coraz popularniejsza odnoga aparatów do filmowania. Must have dla każdego w dzisiejszych czasach, kto chce lub wręcz musi z uwagi na swoją profesję zaistnieć w sieci. Jak kompakt Sony sprawdza się w praktyce i jak wypada na tle konkurencji?

Sony ZV-1 to jeden z kilku modeli, które pozycjonowane są właśnie jako aparat dla vlogera, a nie tylko aparat do filmowania. Podobnie jak Canon PowerShot G7 X Mark III, będący jego bezpośrednią konkurencją. O ile Canon to po prostu dobry aparat do filmowania, o tyle Sony ZV-1 to już w pełni profesjonalne narzędzie, które wykracza ponad podstawowe potrzeby vlogerów.

Sprawdź cenę Sony ZV-1 >>

Wygląd i budowa Sony ZV-1

Na pierwszy rzut oka aparat przypomina nieco Sony RX100 VII, czyli inny zaawansowany kompakt tego samego producenta. Można wręcz powiedzieć, że Sony ZV-1 jest swoistym RX100 po liftingu, którego celem było dopasowanie aparatu do potrzeb vlogerów. O ile RX100 VII jest kompaktem uniwersalnym, dedykowanym zarówno do fotografii, jak i filmowania, o tyle ZV-1 to już rasowy aparat do filmowania.

Co to znaczy “dopasowany do vlogerów”?

Vlogerzy nie korzystają raczej z manualnych ustawień. Aparat skrojony pod nich musi być prosty w obsłudze, dobrze też, gdy jest kompaktowy, dzięki czemu można go wszędzie ze sobą zabrać. Obie te role ZV-1 spełnia idealnie. Ilość przycisków na obudowie została ograniczona do naprawdę niezbędnego minimum. Zrezygnowano z charakterystycznego dla aparatów pokrętła trybów, zostawiając na górze miejsce dla przycisku REC, włącznika, spustu migawki z suwakiem do zoomu , przycisku Mode oraz przycisku do szybkiej zmiany zakresu ostrości (Makro-Szeroki).

Test Sony Z-V1 aparat do vlogowania

Przednia część body zawiera już standardowe przyciski menu, których układ jest identyczny jak w RX100 VII. Aparat zyskał również nieco mocniej zarysowany grip, ułatwiający trzymanie, a na górnej części obudowy mocno zaznacza swoją obecność mikrofon. Rzecz jasna w modelu tym całkiem zrezygnowano z lampy błyskowej, jak i wizjera. To dość oczywiste, bo we vlogowaniu z wizjera nie korzysta się często, zaś lampa błyskowa jest zbędna, a zyskane w ten sposób miejsce producent przeznaczył na mikrofon i gorącą stopkę.

Ekran w Sony ZV-1 odchyla się do boku

Sony ZV-1 korzysta z rzadko stosowanego rozwiązania – odchylania ekranu do boku. Dzięki niemu możemy spokojnie korzystać z wyświetlacza odchylonego o 180 stopni bez obaw o to, że podgląd zasłoni nam przypięty do gorącej stopki mikrofon.

Sam ekran ma 3 cale wielkości i 921 tys. punktów rozdzielczości, są to więc standardowe parametry, zapewniające wystarczający dobry podgląd obrazu. Ekran odchyla się aż o 270 stopni w górę i w dół, jego zakres obrotu jest więc nieco większy niż w przypadku standardowych ekranów. Dodatkowo wyświetlacz wyposażony został w funkcję dotyku. Niestety, jak to w Sony, jej zakres jest ograniczony. Dotykiem ustawimy punkt ostrości, ale już nie obsłużymy menu, co bardzo by się przydało.

Sony Z-V1 test aparatu

Mniej wprawnym vlogerom ekran odchylany do boku może przeszkadzać o tyle, że będą cały czas w niego spoglądać, odwracając jednocześnie wzrok od obiektywu, co potem nieco dziwnie będzie wyglądać na filmie. Zastanawia mnie też, czemu zamontowano tu wyświetlacz w formacie 3:2, a nie 16:9, jak chociażby w serii A6000.

Parametry filmowe Sony ZV-1 biją na głowę konkurencję

Możliwości filmowe ZV-1 są podobne do tych oferowanych przez wspomniany już w tym tekście kilkukrotnie Sony RX100 VII. Aparat oferuje tryb 4K 30p i Full HD 120p – to swoisty pakiet minimum dla każdego szanującego się aparatu do filmowania. To jednak nie wszystko. Aparat z RX100 VII dzieli również tryb super slow-motion, w którym można kręcić materiały ze znacznie większym klatkażem, sięgającym nawet 1000 kl./s. Oczywiście to wszystko w niższych rozdzielczościach, ale nawet w gorszej jakości 1000 kl./s jest czymś bardzo atrakcyjnym i rzadko spotykanym.

To jednak nie wszystko, bo aparat oferuje również w pełni profesjonalne płaskie profile, dzięki którym można w późniejszej postprodukcji “wyciągnąć” z kolorów znacznie więcej niż z klipów nagranych w trybie standardowym. Są zarówno S-Logi, jak i coraz popularniejszy i łatwiejszy do obróbki profil HLG, dzięki któremu materiały można odtworzyć również na nowoczesnych telewizorach z funkcją HDR.

ZV-1 i jego wbudowany mikrofon

Oprócz funkcji slow-motion aparat oferuje również możliwość rejestrowania filmów poklatkowych, a tym samym pozwala na tworzenie timelapsów. Jego możliwości filmowe są więc kompleksowe. Sama jakość obrazu pozostaje bez zarzutu. Obraz w jakości 4K jest ostry jak żyletka, z kolei w 120 kl./s możemy rejestrować materiały z dźwiękiem, które dopiero w postprodukcji możemy spowolnić. To wbrew pozorom nie takie oczywiste, bo takiej możliwości nie daje na przykład popularny Panasonic Lumix GH5.

Test Sony Z-V1 - zdjęcia

Lepiej niż w innych aparatach sprawuje się również wbudowany mikrofon. Został on tak skonstruowany, by działać bardziej kierunkowo i rejestrować lepszej jakości dźwięk. Nie jestem audiofilem więc trudno mi się wypowiadać na temat tego, jak dobry jest dźwięk, ale na moje ucho – lepszy niż w większości aparatów, z którymi miałem do czynienia. Dodatkowo producent dodaje w zestawie osłonę przeciwwietrzną na mikrofon, co pozwala na zachowanie czystego dźwięku w sytuacji, gdy wieje wiatr. Oczywiście nie ma wątpliwości, że zewnętrzny mikrofon, taki jak choćby Rode VideoMicro sprawdzi się lepiej, niż wbudowana jednostka. W razie potrzeby możemy taki mikrofon kupić i używać – do tego celu mamy zarówno wejście mikrofonowe, jak i gorącą stopkę.

Zobacz też inne aparaty kompaktowe >>

Świetny autofokus…

Jak wiadomo, dobry autofokus to z puntu widzenia vlogów kwestia kluczowa. Podczas kręcenia wideoblogów nie ma czasu na ręczne ustawianie ostrości, a funkcja śledzenia musi działać na tyle sprawnie, by vloger miał pewność, że podczas kręcenia filmu to jego twarz będzie w polu ostrości, a nie tło za nim. Z tym ZV-1 radzi sobie po prostu znakomicie. Próżno szukać na rynku aparatu kompaktowego z równie dobrym systemem AF.

Autofokus wyposażony jest w 315 punktów detekcji fazy, 25 punktów detekcji kontrastu i oferuje – w tym wypadku niezbędną – funkcję Eye AF, czyli ustawiania ostrości na oko. Do autofokusu praktycznie nie jestem się w stanie przyczepić, bo działa on bez zarzutu. Ostrzy naprawdę błyskawicznie i celnie, rzadko kiedy się myli. Użytkownik dostaje możliwość ustawienia czułości autofokusu, prędkości ostrzenia, tak, by uzyskać najlepsze efekty dostosowane do oczekiwań. Przy najwyższej czułości i szybkości wystarczy dotknięcie palcem i w ułamku sekundy wskazany obszar staje się ostry.

Czy warto kupić Sony Z-V1

Również podczas mówienia do kamery autofokus cały czas trzyma w polu ostrości twarz, nie dając się rozproszyć przez elementy tła. Gdy oddalamy kamerę, a potem przybliżamy ją do siebie, Sony ZV-1 sumiennie trzyma fokus na wybranym elemencie. Warto przy tym dodać, że tło za osobą może być nieostre, na czym wielu użytkownikom zależy, bo efekt bokeh jest przecież bardzo pożądany. Dzięki jasnemu obiektywowi (f/1.8-2.8 przy długości 24-70 mm) w połączeniu z większą niż w smartfonach matrycą o rozmiarze 1 cala udaje się uzyskać efekt rozmycia tła. To przewaga tego modelu zarówno nad smartfonami, jak i kamerkami sportowymi GoPro.

…i nieco gorsza stabilizacja

Jednak poza przewagą nad GoPro i smartfonami jest też element, w którym aparat ten wypada gorzej od nich. Jest nim stabilizacja matrycy. Przy tak małych rozmiarach nie było szans na 5-osiową stabilizację, producent zapewniał jednak, że stabilizacja jest kilkukrotnie lepsza niż w serii RX100. Rzeczywiście, widać progres względem wspomnianej serii, ale do ideału jeszcze nieco brakuje. O ile podczas spokojnego chodzenia większych drgań nie widać, o tyle już filmowanie z biodra i chodzenie z aparatem skutkuje trzęsącym się obrazem. Bez wątpienia nie jest to stabilizacja, która może zastąpić gimbala – a taką oferują właśnie niektóre smartfony i kamery sportowe. Warto rozejrzeć się za osobnym urządzeniem, które zapewni nam idealną stabilizację.

Sprawdź gimbale do aparatów >>

Dodajmy do tego jeszcze, że przy maksymalnej sile stabilizacji otrzymujemy obraz z małym cropem, tracąc tym samym nieco zakresu z 24 mm, jakie teoretycznie mamy do dyspozycji. To może być zauważalne, bo gdy nie mamy odpowiednio długiej ręki, obraz może być nieco przycięty.

Aparat robi też zdjęcia, choć to raczej jego funkcja dodatkowa. Oferuje 20-megapikselową rozdzielczość i tryb seryjny z prędkością sięgającą nawet 24 klatek na sekundę. Poniżej kilka zdjęć wykonanych aparatem.

Czy warto kupić Sony ZV-1?

Sony ZV-1 to kompakt znakomicie przemyślany. Konstruktorzy postawili sobie za cel stworzyć aparat do filmowania vlogów i ten cel udało im się zrealizować w stu procentach. Aparat jest kompaktowy i stosunkowo prosty w obsłudze, a jednocześnie oferuje cały szereg możliwości. Tryb filmowy jest wyjątkowo bogaty, przewyższa wiele droższych modeli. Autofokus to jedna z najlepszych jednostek na rynku. Obiektyw jest jasny, a jego zakres – wystarczający. Stabilizacja mogłaby być lepsza, ale wciąż jest niezła.

Te wszystkie cechy sprawiają, że ZV-1 bije na głowę potencjalną konkurencję na rynku kompaktów, ale pokona również niejednego bezlusterkowca. Duże możliwości idą w parze z ceną, która, jak na Sony, wcale nie jest tak bardzo wygórowana. (Sony ZV-1 w momencie premiery kosztował niecałe 3500 zł). Zwłaszcza w zestawieniu ze wspomnianym już Canonem G7X Mark III, który kosztuje raptem 400 zł mniej, a jego możliwości są znacząco mniejsze.

Krótkie podsumowanie na wideo

Dokładniejsza wideorecenzja na naszym kanale Youtube

Jeśli aparat Sony ZV-1 zaciekawił Cię na tyle mocno, że poszukujesz o nim jeszcze więcej informacji, to mam dobrą wiadomość! Na naszym kanale pojawiła się już pełna recenzja tego aparatu!  Subskrybuj nasz kanał, żeby nie przegapić innych ciekawych filmów!

Kod rabatowy na zakup aparatu Sony ZV-1

W podziękowaniu za odwiedzanie naszego bloga zostawiam Ci tutaj kod rabatowy do sklepu Cyfrowe.pl, z którym kupisz ten aparat o 100 zł taniej! Podczas składania zamówienia wpisz BlogSonyZV1. Kod jest ważny do 31 sierpnia 2020 lub do wyczerpania zapasów.

Tutaj więcej artykułów o Sony na naszym blogu >>

Podziel się.

O Autorze

Dominik Patoła

Filmowiec z zawodu, dziennikarz z wykształcenia, fotograf z pasji. W ciągu ostatnich kilku lat miałem w rękach niemal każdy aparat, jaki pojawił się na rynku. Lubię testować wszystko, co warte uwagi i dzielić się na świeżo wrażeniami. Z moją Sonią (A6300) rozstaję się rzadko, choć po tym, jak poznałem Huawei P40 Pro zaczynam wierzyć, że czasem najlepszy aparat to ten, który masz przy sobie.

3 komentarze

Zostaw komentarz

izmir escort