Instax czy Polaroid? Jaki aparat kupić do fotografii natychmiastowej?

0
Fotografia natychmiastowa wróciła na rynek z wielkim uderzeniem. Przy ogólnej radości miłośników pojawiło się dużo nowych opcji, nowych formatów, nowych marek. Często dostaję pytania – co jest lepsze, Instax czy Polaroid? Jaki format zdjęć wybrać? Co z ich jakością? Nadają się tylko na imprezy czy można tym normalnie fotografować? Zapraszam na porównanie kilku modeli Polaroidów i Instaxów oraz opinię, jak wypadają na tle kultowych modeli sprzed lat.

 

Fotografia natychmiastowa była jednym z moich marzeń od kiedy w latach 80-tych i 90-tych oglądałem amerykańskie filmy i wszyscy w tych filmach fotografowali Polaroidami. Niestety w tym czasie w Polsce był to towar raczej luksusowy. Tutaj mały przerywnik i podmuch przeszłości, obejrzyj kultowe reklamy Polaroida:

 

 

Wiele lat później, mignął mi gdzieś artykuł o Impossible Project. Firma produkowała wkłady do klasycznych Polaroidów. Moje młodzieńcze marzenia wróciły. Długo się nie zastanawiając, przeszukałem aukcyjne internety i nabyłem klasyczny model Polaroid SX 70, kupiłem wkłady i zabrałem się do roboty. Zrobiłem pierwszą klatkę i wiedziałem, że wpadłem na całego. Było to dokładnie 6 lat temu. Teraz na moich pólkach znajduje się 40 różnych Polaroidów, które kolekcjonuje i używam.

 

Moja kolekcja aparatów natychmiastowych

Moja kolekcja aparatów natychmiastowych

Instax czy Polaroid?

Ostatnio jednak przyszło mi do głowy, że nie zgłębiłem jeszcze tematu tak jak bym chciał. Przecież w życiu nie dotknąłem Instaxa. Nie bawiłem się nowymi Polaroidami. A jakby je tak porównać ze starymi Polaroidami? I zrobić całą sesje z modelką tylko na aparatach natychmiastowych?

Z pomocą dla moich szalonych pomysłów jak zwykle przyszło Cyfrowe.pl a także tym razem Fujifilm i Polaroid. Do moich rąk trafiły:

Ze swojej kolekcji postanowiłem wybrać mój top, coś, co zawsze jest w moim plecaku foto czyli Polaroid SLR 680. Zostało tylko wybrać lokalizację oraz ekipę. Z pomocą w tym temacie przyszła mi jak zwykle agencja modelek Malva Models , lokal zapewniło Do Środka Stocznia , za wizaż i stylizację wzięła się Natalia Wszelaki. A więc do dzieła.

Instax Mini 11, Instax Mini 90 Neo Classic

Ostatnimi czasy trudno być na imprezie, na spotkaniu rodzinnym czy na weselu, by nie był na nich obecny również jakiś wariant Instaxa Mini. Pozytywnie zaskoczyło mnie w tych aparatach przede wszystkim fajne odwzorowanie koloru i dobra ostrość detali jak na tak niewielki format. Wielkim plusem Instaxa Mini 90 Neo Classic jest możliwość wyłączenia lampy. Mi niestety pogoda nie pozwoliła poszaleć z tą opcją. Aparaty są proste w obsłudze, nieskomplikowane, dla każdego. Jeśli chcesz zacząć przygodę z fotografią natychmiastową – aparaty Mini są dla Ciebie.

 

Instax Wide 300

Pierwszy, oczywisty plus to wielkość zdjęcia, które jest dwukrotnie większe od formatu mini . Dla mnie zaletą również jest wielkość samego aparatu. Lepiej i pewniej leży w rękach. Obsługa jest również banalnie prosta. Dwie rzeczy mogą sprawić problem. Trzeba pamiętać o przestawianiu pierścienia na obiektywie w zależności o tego, co fotografujemy, portret czy widok. Element wizjera jest mocno oddalony od osi układu optycznego aparatu, więc możemy się spodziewać dużej paralaksy. Wymaga to trochę pracy, żeby świadomie skomponować obraz. Największym minusem moim zdaniem jest natomiast brak możliwości wyłączenia lampy. Aż się prosi, by przy takim rozmiarze filmu pobawić się zastanym oświetleniem. Mam nadzieję, że w kolejnych modelach Wide będzie to poprawione. Barwy są tak samo ładnie odwzorowane jak w przypadku Instaxa Mini. Jak tylko powstanie wersja z możliwością wyłączenia lampy, Instax Wide na pewno zagości u mnie na półce.

Instax Square SQ6

Tu już dochodzimy do formatu, który najbardziej lubię w fotografii natychmiastowej czyli kwadratu. SQ6 ma dużo fajnych programów do wykorzystania, takich jak macro, podwójna ekspozycja czy tryb selfie. Wszystko to w niewielkiej obudowie, okraszonej ciekawym designem. Całkiem fajnie radzi sobie w świetle zastanym, co umożliwia wyłączenie lampy błyskowej. Jak wszystkie Instaxy – prosty w obsłudze aparat do zabawy i do twórczego wykorzystania dla każdego. Prosi się aż o większy format zdjęcia. Ale nie ma co narzekać, naprawdę fajny sprzęt do fotografii natychmiastowej. Zdecydowanie mój ulubiony model spośród Instaxów.

Polaroid Now

Dochodzimy do tego, co znam najlepiej. Polaroid Now wyglądem przypomina starszych kuzynów takich jak Polaroid 1000, tyle że ma wbudowaną lampę, którą oczywiście można wyłączyć. Co posiada, czego nie było w klasykach? Oczywiście ładowanie aparatu na usb. Kolejna ciekawa opcja to możliwość robienia podwójnej ekspozycji. Tego zawsze brakowało mi w klasycznych Polaroidach. Ta opcja otwiera dużo nowych możliwości fotografowania. Ostatnia kwestia to kolory na zdjęciach z Polaroida. W przeciwieństwie do Instaxów, które mają dość realne kolory, Polaroid zaskakuje barwami. Można je nazwać klasycznymi kolorami Polaroidowymi. Zdjęcia wpadają w różne odcienie, a kolorystyka bywa dość nieprzewidywalna. Ale właśnie za to fani Polaroida je kochają. No i jak to Polaroid – tutaj wydanie Mandalorian, więc wkłady z ramkami np. Baby Joda. Kolekcjonerskie wydania to zawsze coś fajnego.

Polaroid SLR 680

Polaroid slr680

Polaroid slr680

No i jak te wszystkie różne aparaty mają się do mojego cuda powstałego w roku mych narodzin czyli 1982? Przede wszystkim ten aparat to klasyczna lustrzanka, jak widzimy, tak będzie sfotografowane. Ma wbudowaną lampę błyskową, korekcję ekspozycji i Autofocus Sonar, który można wyłączyć, jeśli chce się ostrzyć ręcznie. Składa się do niewielkich rozmiarów. Pasują do niego współczesne filmy Polaroid 600. Wygląd mnie osobiście zachwyca – połączenie metalu i skóry. Z minusów – nie jest tak lekki jak Instaxy czy nowe Polaroidy, jest większy, ma swoje lata, więc może paść w każdej chwili a serwisów klasycznych Polaroidów ze świecą szukać. No i dwa największe minusy – dostępność i cena. Znaleźć sprawny egzemplarz to prawdziwa sztuka. A nawet jak już go znajdziemy, to cena może zwalić z nóg. Pojawiają się one w cenie koło 2 tyś zł. Nowoczesny Polaroid Now kosztuje 499 zł i ma gwarancję. No ale jeśli gdzieś są tacy maniacy i amatorzy staroci i klasyków jak ja – ten egzemplarz na pewno będzie perełką w kolekcji.

Polaroid SX 70

 

Polaroid SX 70

Pierwszy model składanego, kompaktowego Polaroida z 1972 roku. W opinii wielu, w tym autora tego tekstu, najładniejszy Polaroid, jaki kiedykolwiek powstał. Lustrzanka, tak jak SLR 680, ręczne ustawianie ostrości, korekcja ekspozycji, pasują do niego współczesne wkłady SX 70. Wyciągnięcie tego Polaroida na jakiejkolwiek sesji czy nawet na ulicy daje nam +100 do sławy. Jeśli ktoś chciałby nabyć taki egzemplarz musi się przygotować na wydatek rzędu 500 – 2000 zł zależnie od stanu. Drugą wersją równie popularną jest wersja SX 70 z Autofocus Sonar z 1978 roku. Jak ktoś nie lubi ustawiać ostrości ręcznie – wersja dla niego. Niestety również rzadka i niestety nie tania. Żeby pokazać jak te aparaty pracują, udostępniam kilka zdjęć stworzonych nimi na przestrzeni ostatnich lat.

Polaroid 600 SE

Polaroid 600se

Polaroid 600se

Aparat na nieprodukowane już wkłady FP 100C, FP 100B i FP 3000B typu Peel-apart. Wkłady te pasowały do takich potworów jak wyżej wymieniony Polaroid 600 SE a także można było ich używać z odpowiednimi kasetami przy np. aparatach Hasselblad czy Mamiya. Jakość tych obrazków powalała, mieliśmy za sprawą aparatów pełną kontrolę nad obrazem. Z wkładów tych uzyskiwaliśmy negatyw, którym można było robić popularne transfery np. na tkaniny czy drewno. Teraz ceny przeterminowanych wkładów sięgają kilkuset zł za sztukę. Stąd też mój apel do Fujifilm czy Polaroida. Może nie apel a marzenie, by wkłady te pojawiły się kiedykolwiek jeszcze w produkcji. Świat fotografii natychmiastowej na to czeka.

 

Podsumowanie

zdjęcia z aparatów natychmiastowych

Co wybrać? Odpowiedź na to pytanie zależy od tego, co chcesz fotografować. Czy ma być to tylko aparat do uwieczniania chwil ze znajomymi i rodziną czy też do kreatywnego tworzenia fotografii. Każdy daje trochę inne możliwości i inny styl pracy, wszystkie natomiast są w dzisiejszych czasach ogólnie dostępne, wszystkie są łatwe w obsłudze i nic nie stoi na przeszkodzie, by spróbować, poczuć się na chwilę jak Andy Warhol czy Ansel Adams. Brak Ci inspiracji? Polecam zakupić The Polaroid Book i podglądać, jak to robili mistrzowie. A poza tym nic innego jak brać jeden z wymienionych dzisiaj aparatów natychmiastowych i fotografować. NATYCHMIAST!

Powodzenia i ciekawych kadrów!

Podziel się.

O Autorze

Krzysztof Salwarowski

Ukończył Sopocką Szkołę Fotografii z wyróżnieniem w 2008 roku. Współautor wystaw „Ławeczka”, „Gniew – w poszukiwaniu straconego czasu”, „Klasa 2008 – zbiorowy wernisaż absolwentów SSF WFH”, autor wystawy „Pociąg do mody”, współautor wystawy „Fetish night”, współautor targu sztuki w Red Door Gallery w Kopenhadze, współautor albumu fotografii analogowej „Analogowo part 1”. Od 2019 roku uczy fotografii w Sopockiej Szkole Fotografii, od 2020 pracuje jako Specjalista ds Sprzedaży w Cyfrowe.pl , współpracuje z agencją modelek Malva Models.

Zostaw komentarz

izmir escort