Czy warto mieć gimbal do filmowania ślubów – pytamy najlepszych operatorów z branży

0
Jak gimbal sprawdza się na weselach? Jakie są pomysły na pracę z gimbalem podczas zlecenia? Swoimi przemyśleniami dzielą się filmowcy ślubni: Kamil Olszowy (Grupa Obiektywni) i Marcin Zakrzewski (ProStudio).

Na naszym blogu pojawił się już poradnik mówiący o tym, czym się kierować przy zakupie gimbala. Testowaliśmy też gimbale DJI RS 2 i RSC 2. Nadal zostając w temacie gimbali postanowiliśmy tym razem oddać głos osobom, które korzystają z nich na co dzień. Gimbal to narzędzie, z którego korzysta niemal każdy filmowiec ślubny.

Choć niektórzy uważają, że przez większość czasu mogą sobie bez niego poradzić, najczęściej mają go jednak przy sobie. O pracę z gimbalem podczas zleceń ślubnych zapytaliśmy uznanych filmowców – Kamila Olszowego (Grupa Obiektywni) i Marcina Zakrzewskiego (ProStudio).

Jak często używasz gimbala podczas zlecenia weselnego?

Kamil Olszowy: Gimbal to ważne narzędzie w mojej pracy. Nawet jeśli nie używam go nawet w 30 procentach w stosunku do całego dnia, uważam, że ustabilizowane najazdy/odjazdy wspaniale dopełniają każdy materiał.

Marcin Zakrzewski: Na większości realizacji gimbal wykorzystywany jest przez 15-30% czasu pracy, głównie na otwartych przestrzeniach.

Czy gimbal jest w stanie zastąpić inne urządzenia, np. slider?

KO: Gimbal na pewno nie zastąpi kreatywności i pomysłu na film. Z pewnością może nam jednak pomóc w zminimalizowaniu ilości targanego sprzętu. Dobrze, że w swoim pytaniu wskazałeś przykład slidera. Gimbal sprawił, że z dnia na dzień sprzedałem swój kamerowy slider.

MZ: Tak. Zdecydowanie jest to bardziej mobilne i praktyczne urządzenie, które w wielu sytuacjach, gdy czas się szybko kurczy, może zastąpić slider, np. podczas filmowania dekoracji.

Czy gimbal sprawdza się lepiej niż steadicam?

KO: Wszystko ma swoje wady i zalety. Steadicam miał w sobie płynność, która sprawiała, że obraz płynął w przestrzeni. Ponadto mogłem go używać w każdych warunkach pogodowych. Nie każdemu jednak odpowiada chwiejący się horyzont wywołany przechylaniem się steadicamu. Gimbal ma tę ogromną zaletę, że bezbłędnie stabilizuje obraz. Jeśli dodać do tego interfejs i elektroniczne mechanizmy – powstaje komfortowe narzędzie, które tworzy bardzo ładny obrazek.

MZ: Każde z tych urządzeń ma swoje plusy i minusy. Przy manualnym “steadi” mam pełną kontrolę nad kamerą. Jestem w stanie wykonać dużo ruchów, które na gimbalu wyglądałyby jak błąd operatorski. Z tego powodu na sesje z parami wybieram tylko “steadi”. Gimbal jest za to bezpieczniejszym wyborem i zdecydowanie łatwiej go obsługiwać.

Jakie ujęcia możesz uzyskać dzięki gimbalowi?

KO: Nie odkryję Ameryki wspominając o możliwości ustawienia gimbala piętro niżej, tuż przy ziemi. Bardzo lubię tę bliskość, która sprawia, że obraz staje się jeszcze bardziej dynamiczny.

MZ: Gimbal pomaga przy robieniu długich lotów, gdzie kluczowa w ujęciu jest idealna stabilizacja oraz symetria w kadrze. Odwracając gimbal można go swobodnie prowadzić od wysokości ziemi, co przy “steadi” nie jest za proste do zrobienia. Tryb obrotu 360 można później wykorzystać ciekawie w edycji. Jeżeli trochę pokombinujemy to uzyskany efekt ujęć lotniczych z drona, np. zapinając gimbal na monopod, czy inną tyczkę i unosząc go do góry. Wskazówka jest taka, żeby próbować różnych ustawień silników i testować ogólne działanie gimbala, żeby znaleźć to najbardziej odpowiednie dla siebie i swoich filmów.

Czy podczas zlecenia weselnego są momenty, w których nie poradziłbyś sobie bez gimbala?

KO: Nie powiedziałbym, że brak gimbala w którymś momencie to koniec świata. Człowiek by się dostosował. Faktem jednak jest, że jeśli chcemy zrobić coś naprawdę fajnego, to wszystkie elementy tej realizacyjnej układanki muszą do siebie pasować. Gimbal ze swoimi możliwościami jest istotnym narzędziem do osiągnięcia zamierzonego efektu WOW!

MZ: Większość reportażu spokojnie można zrealizować bez użycia gimbala, czy “steadi”. Pierwszy taniec oraz prezentacja dekoracji weselnych są takimi etapami dnia ślubu, przy których zawsze używam gimbala, głównie do podstawowych ujęć.

Jakie są w takim razie zalety korzystania z gimbala podczas zlecenia?

KO: Najważniejszych zalet jest kilka. Wygoda w prowadzeniu w ciasnych przestrzeniach. Harmonijna, wręcz syntetyczna stabilizacja – idealny materiał do późniejszej postprodukcji. Design – niech robi wrażenie na Klientach. ;)

MZ: Gimbal zdecydowanie ułatwia życie. Wyważenie jest bardzo proste i można je szybko wykonać. Intuicyjna elektronika pozwala szybko uzyskać pożądane ujęcie. Świetnie poradzi sobie również na mocnym wietrze.

Nasi rozmówcy

Kamil Olszowy – twórca filmowej marki Grupa Obiektywni. Coroczny laureat najważniejszych, ślubnych nagród WEVA. W swojej pracy stawia na tworzenie spójnej historii. Uwielbia tworzyć i rejestrować w pozycji cichego słuchacza.

 

Marcin Zakrzewski – założyciel ProStudio Creative Video Agency, która obecna jest na rynku od ponad 10 lat. Doświadczenie zdobywane na realizacjach w Polsce i zagranicą przyczyniło się do zdobycia wielu nagród w dziedzinie filmu ślubnego w Polsce, jak i zagranicą. Wiele sukcesów przełożyło się na obecność w najbardziej prestiżowych konkursach międzynarodowych jako Jury. Od kilku lat prężnie rozwijana jest akademia filmowa oraz pochodne marki – córki Rekiny Filmowe oraz Yellow Films.

 

Podsumowując, bez gimbala można żyć, tylko po co? ;) To urządzenie, które warto mieć przy sobie, bo bardzo ułatwia pracę. Na koniec warto wspomnieć, że Kamil używa modelu Zhiyun Crane 2 (u nas dostępna nowsza wersja Zhiyun Crane 2S, z kolei Marcin pracuje z gimbalem DJI Ronin S (u nas jest jego następca – DJI RS2).

Sprawdź popularne gimbale >>

Zapisz się newsletter!

Dzięki temu nie przegapisz nowych artykułów, jako pierwszy dowiesz się o darmowych warsztatach foto-video i zgarniesz najlepsze rabaty na zakupy w Cyfrowe.pl! Nie martw się, nie wysyłamy spamu, ani nie piszemy codziennie :) Tylko wartościowe treści!

Tak! Chcę dołączyć do listy Wyjątkowych Czytelników!

Podziel się.

O Autorze

Dominik Patoła

Filmowiec z zawodu, dziennikarz z wykształcenia, fotograf z pasji. W ciągu ostatnich kilku lat miałem w rękach niemal każdy aparat, jaki pojawił się na rynku. Lubię testować wszystko, co warte uwagi i dzielić się na świeżo wrażeniami. Z moją Sonią (A7 III) rozstaję się rzadko, choć po tym, jak poznałem Huawei P40 Pro zaczynam wierzyć, że czasem najlepszy aparat to ten, który masz przy sobie.

Zostaw komentarz

izmir escort