izmir escort izmir escort izmir escort

Filip Kowalkowski: Dziś dobra lampa błyskowa kosztuje tyle co zwykły speedlight [wywiad]

0

Filip Kowalkowski, wielokrotnie nagradzany fotograf, mówi o swojej pasji do światła błyskowego, swoich inspiracjach i o tym jak zacząć fotografować z lampami błyskowymi. W rozmowie zdradza też, co kryje się w jego fotograficznej torbie, udowadniając, że sprzętem ze średniej półki da się tworzyć fantastyczne fotografie i pracować komercyjnie, zapewniając klientom wysokiej jakości zdjęcia.

Cześć Filip. Chciałbym Cię przedstawić tym, którzy Cię jeszcze nie znają, ale mam pewien problem – bo w moich oczach jesteś trochę McGywerem fotografii – potrafisz użyć totalnie zwykłych przedmiotów jak zasłona prysznicowa i stworzyć fantastyczne zdjęcia. Prócz bycia fotografem jesteś także blogerem, nauczycielem… Od czego tu zacząć? Może Ty mógłbyś się przedstawić w kilku słowach?

Filip Kowalkowski, fotograf. Po prostu fotograf. Nie chce zamykać się do żadnej konkretnej szufladki, bo mam doświadczenie zarówno w fotografii prasowej, gdzie przez kilka lat pracowałem dla mediów lokalnych. Robiłem też trochę zdjęć sportowych i nawet kilka z nich zostało docenionych. Najbardziej kręci mnie jednak fotografia portretowa i wizerunkowa. Robię też zdjęcia kulinarne, które również sprawiają mi przyjemność. Nie ograniczam się, bo jestem człowiekiem, który po prostu kocha robić zdjęcia. No i jak wspomniałeś, piszę o fotografii na swoim blogu, ale też dla branżowych magazynów. Uczę fotografii na kursach, prowadziłem warsztaty w Akademii Fotografii w Warszawie, a od ponad sześciu lat uczę fotografii na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Fotografią po prostu żyję.

Twoim ulubionym obszarem działania są portrety, a szczególnie te z użyciem lamp błyskowych. Wielu początkujących fotografów ma problem, który jest swego rodzaju klęską urodzaju. Czy Ty długo szukałeś takiej swojej drogi, czy przyszło to naturalnie? Jak ją znaleźć?

U mnie było to coś w rodzaju objawienia. Trafiłem na książkę Joe McNally’ego – The Moment it Clicks i w mojej głowie zapaliły się wszystkie lampy. Zrozumiałem, że można nie tylko uwieczniać obraz, ale także tworzyć zdjęcia. Błyskać, oświetlać, bawić się kolorem, konwencją. Tworzyć kompletnie inne światy. To było dla mnie ogromne odkrycie! Ten świat błysku pochłonął mnie w całości i całą swoją energię zacząłem poświęcać właśnie fotografii błyskowej. Jak już zaczynasz interesować się jakimś konkretnym tematem czy stylem, to odkrywasz kolejnych fotografów, wchodzisz w to wszystko jeszcze głębiej. U mnie byli to m.in. Zack Arias, Jeremy Coward, Chase Jarvis, Joel Grimes czy Gregory Heisler, absolutnie fantastyczni fotografowie i niesamowicie inspirujący goście. Chciałem być jak oni.

Wiem, że jesteś gadżeciarzem, ale wiem też, że nie sfiksowałeś na punkcie sprzętu. Zdradzisz swój sekret? Może mógłbyś też powiedzieć, co znajduje się w Twojej fotograficznej torbie?

Wiesz co, no tu odpowiedź jest dość prosta – względy ekonomiczne (śmiech). Ale to nie wszystko. Bardzo mocno wziąłem sobie do serca podejście Zacka Ariasa i Chase’a Jarvisa. Jarvis powiedział, że „najlepszy aparat to ten, który masz przy sobie”. Bardzo dużo zdjęć robię iPhonem, to też mój jedyny aparat podczas podróży. Z kolei Arias pokazywał kiedyś, że starym Canonem 5D Mark II można robić komercyjną fotografię o bardzo wysokiej jakości. Zresztą mam taki aparat, mam też pierwszą generację Canona 6D. Prawda jest taka, że z Canonem jestem od samego początku i tylko na nim pracuję. Mam dwie „eLki”, czyli szerokokątny 17-40 f/4 i teleobiektyw 70-200 f/2.8. Mam też Canona 85mm 1.8 – bardzo fajny obiektyw, prócz tego Sigmę 50mm f/1.4. No i mam też radzieckiego Heliosa. Prócz tego oczywiście trochę lamp i pewnie będziesz zdziwiony, że to nie jest zestaw lamp Profoto. Mam dwie Quadralite Reporter 200 TTL, wyzwalacz Navigator X i głowicę do łączenia dwóch lamp w jedną. Czasami używam jeszcze lampy reporterskiej – Canona 580ex II, a w rogu leży też Fomei Panther 600 mini ale bardzo rzadko z niej korzystam i myślę, że tutaj czas na małą zmianę. No i w zasadzie to tyle – pomijając statywy, softboxy, parasoleblendy czy stos jakiś drobiazgów. Zapomniałbym o MacBooku Pro z pakietem Adobe, a to jakby nie patrzeć podstawowe narzędzie. Nie jest to sprzęt najnowszy ani topowy, ale jestem z niego zadowolony i staram się wykorzystywać go najlepiej jak potrafię.

Fotografia z Exploseum, powstała w ramach cyklu TeH20.

Pozostając jeszcze przez chwilę przy kwestiach sprzętowych – jaka Twoja inwestycja sprzętowa była najlepszą i dlaczego?

Oj, ciężko mi wybrać jedną. Jeśli chodzi o lampy to będzie to Quadralite Reporter 200TTL – bo dają super stosunek mocy do ceny, lubię ich mobilność i możliwości jakie dają. Drugą taką rzeczą, bez której nie wyobrażam sobie pracy, to obiektyw Canona 70-200 f/2.8L USM. To chyba najczęściej wykorzystywane przeze mnie szkło, jakie mam i pracuję na nim od 14 lat. Więc jako inwestycja, to absolutny strzał w dziesiątkę. To obiektyw, który stosuję do portretów, do zdjęć ulicznych, był też niezwykle przydatny, kiedy pracowałem jako reporter. Kapitalne szkło, bardzo wszechstronne.

…a czy masz w planach jakieś zakupy sprzętowe i co ewentualnie znajduje się na Twojej liście zakupowej?

Coraz częściej kusi mnie Canon EOS R. Bezlusterkowce mają swoje niewątpliwe zalety i jestem ciekawy jak sprawdzałoby się mi np. śledzenie oka. Z drugiej strony też gdzieś mi chodzi po głowie Canon EOS 5DS. To trochę już starsza konstrukcja i może nie ma aż tylu bajerów, ale to wciąż bardzo ciekawy aparat z niesamowitą matrycą. Jakość obrazka z tej puszki jest piękna. Powoli też myślę o zastąpieniu mojego 17-40mm jakimś obiektywem 35 mm. Myślę, że niedługo zainwestuję w Tamrona SP 35 mm f1.8 Di VC. To nietypowy wybór, bo dużo popularniejsza jest Sigma Art 35mm f/1.4, ale ten Tamron ma bardzo małą minimalną odległość ostrzenia, dzięki czemu pozwala podejść bardzo blisko – a to super opcja np. w fotografii kulinarnej, którą się też zajmuję. Do tego ma stabilizację, która też może się przydać. Jak w wspomniałem już, myślę też o nowej lampie plenerowej, która zastąpi Panthera. Pewnie wybiorę coś w okolicach 400/600Ws od Quadralite żeby mieć jeden system wyzwalania.

Jesteś chodzącym dowodem na to, że da się zrobić świetne zdjęcie bez sprzętu za setki tysięcy złotych. Niektóre z nich nawet zyskały duże uznanie. Mógłbyś opowiedzieć, jak powstał portret portret Patryka Dembskiego, który zdobył drugie miejsce w kategorii portret w BZWBK Press Photo?

Pomysł na to zdjęcie zrodził mi się dużo wcześniej. Robiłem portrety bydgoskim olimpijczykom i brakowało mi czegoś na tych fotografiach. Chciałem, żeby sportowiec był w pewien sposób powiązany ze swoim miastem. Patryk przygotowywał się do sztafety w triathlonie i jego działką było właśnie pływanie. Dlatego wybraliśmy rzekę Brdę. Miejsce też nie bez przyczyny, bo byliśmy naprzeciwko Opery Nova, która jest jednym z najbardziej charakterystycznych budynków w Bydgoszczy.

To było bardzo trudne technicznie zdjęcie, bo pływak musiał być w wodzie, a ja chciałem mu zrobić zdjęcie z poziomu wody – wiec byłem w niej razem z nim. Zrobiłem to zdjęcie o zachodzie słońca – z jednej strony dlatego, że zachodzące słońce daje piękne światło i potrafi stworzyć absolutnie niesamowite kolory na niebie, z drugiej strony mogłem tam użyć wyłącznie lampy reporterskiej, pod którą podłączyłem wyzwalacze Yongnuo, statyw i moją ulubioną szybko rozkładalną oktę 80 cm. Więc wyobraź sobie, że jesteś zanurzony po szyję w wodzie, musisz uważać, żeby nie zamoczyć aparatu. Do tego czas i światło dość szybko uciekają. Jednocześnie ustawiasz modela i asystenta trzymającego lampę na statywie. Było z tym trochę zabawy, ale wykonanie tego zdjęcia dało mi ogromną satysfakcję.

Portret, który zdobył m.in. II miejsce w ogólnopolskim konkursie BZWBK Press Photo

Załóżmy, że jestem młodym fotografem, którego fascynuje portret. Bardzo podobają mi się Twoje zdjęcia. Co powinienem zrobić, czy też kupić, żeby móc w ogóle zacząć się uczyć tego typu fotografii?

Na pewno, żeby zacząć błyskać potrzebna będzie lampa błyskowa. Myślę, że nie ma sensu od razu kupować zestawu lamp, lepiej jest zacząć od jednej i uczyć się kreować światło, czy też mieszać światło zastane z błyskowym tylko z tą jedną lampą. Tak samo jest z modyfikatorami, wystarczy jeden na początek. Opanowanie takiego zestawu i zrozumienie go w pełni zajmie trochę czasu. Polecam robić zdjęcia tylko takim zestawem przez pół roku/rok, możne nawet dłużej, tylko po to, żeby wiedzieć dokładnie co można nim osiągnąć. Takie ćwiczenie pozwoli na opanowanie sprzętu i poznanie go na wylot – wyciągając aparat z torby już będziesz wiedział, jaki powinieneś ustawić czas, przysłonę, moc lampy, pozycję, czy jej kąt nachylenia. To jest najważniejsze – opanowanie podstaw. Bez nich nie pójdzie się dalej.

Twoim zdaniem na początek wystarczy taka zwykła lampa reporterska, czy jeśli ktoś chce błyskać to powinien zainteresować się mocniejszymi lampami studyjnymi?

Dziś jest o tyle fajnie, że mocniejsze lampy kosztują tyle co zwykły speedlight, który naturalnie jest znacznie słabszy. Kiedy ja zaczynałem to były nieco inne czasy. Zdobywanie wiedzy było trudniejsze, a sprzęt zdecydowanie droższy, bo nikt wtedy za bardzo nie słyszał choćby o popularnej dziś marce Yongnuo czy Quadralite. Ostatnio miałem okazję testować modele Up!X 200 i Up!X 300. Świetne małe lampy, które można wykorzystać w małym, domowym studiu i będą ekstra. Jeśli z czasem fotograf będzie chciał kupić coś mocniejszego to taki UP!X może mu posłużyć np. jako lampa kontrowa. Wszystko zależy tak naprawdę od budżetu i wielkości studia. Jeśli ktoś chce błyskać w plenerze, to na pewno przyda mu się lampa z akumulatorem. Niezłym rozwiązaniem są wspomniane już nie raz Reportery 200, które są wielkości speedlighta, a oferują znacznie większą moc i znacznie więcej możliwości. Naprawdę to piękne czasy dla osób, które lubią błysk.

Zdjęcie tenorów oświetlone dwoma Quadralite Reporter 200 połączonymi głowicą Reporter 200 Twin Head

No i warto zainwestować w dobry statyw, a najlepiej taki z boomem. To rzecz, która prawdopodobnie przeżyje z fotografem niejedną lampę dlatego warto, żeby był porządny. Wiele osób nie zwraca na to na początku uwagi, a później i tak kupują tego booma. Lepiej kupić raz a porządnie.

Masz jakieś swoje studio w mieszkaniu?

Rzadko robię zdjęcia w domu, przeważnie to jest jednak plener. Choć oczywiście się zdarza i parę sesji już zrobiłem. Było kilka portretów, kilka produktów – przeważnie z użyciem jednego modyfikatora, jednej lampy. Naprawdę taki podstawowy zestaw i odrobina miejsca w mieszkaniu i można uzyskać świetne efekty. Napisałem nawet mini podręcznik jak błyskać w małej przestrzeni.

Rozmawialiśmy o radach dla początkujących. Uczysz studentów, ale także organizujesz szkolenia. Jakaś złota rada? Zdanie, które może pomóc początkującemu w studio fotografowi (np. Marcie, która ostatnio wyposażyła swoje studio).

Nie wdając się technikalia, jak kontrola ekspozycji, bo to jest podstawa i to trzeba po prostu poznać, to zawsze powtarzam za McNallym jedną rzecz. Prosta sprawa, a okazuje się, że nie do końca oczywista. Joe powiedział, że im większe źródło światła, tym bardziej miękkie światło w stosunku do fotografowanego elementu. To mi bardzo otworzyło oczy. Takie proste, ale nie do końca oczywiste. Nie ma tu znaczenia czy fotografujemy człowieka, czy jakiś przedmiot. Takim podstawowym błędem, jaki często widzę jest stawianie softboxa w nieodpowiednim miejscu, np. za daleko. Przez to światło staje się dość ostre i cała idea oraz natura softa jest niewykorzystana. Jeśli sobie już to uświadomimy i będzie to cały czas z tyłu głowy to będzie tylko z górki. Chodzi głównie o coś, co nazywam właśnie jakością światła, nie jego intensywność, nie o kolor a właśnie o tę jakość. To jest sekret i rzecz, która rozwiązuje 90% problemów.

W takim razie nie pozostaje mi nic innego jak tylko zapytać, gdzie można Cię znaleźć, gdzie można Cię śledzić no i gdzie znaleźć poradnik, o którym wspomniałeś?

Na mojej stronie internetowej, czyli www.filipkowalkowski.com tam też można znaleźć moje portfolio i bloga. Moje zdjęcia są też na Instagramie: filipkowalkowski oraz facebooku: Filip Kowalkowski Foto.

Zdjęcie z projektu “Rekonstruktorzy”

Podziel się.

O Autorze

Jacek Koślicki

Skupiam się głównie na reportażu i dokumencie. Doświadczenie zdobywałem pracując dla prasy, klubów, firm czy też klientów indywidualnych. Staram się dzielić swoją pasją poprzez pisanie o niej.

Zostaw komentarz

izmir escort