Pogromca G-Mastera? Sigma Art 50 mm f/1.2 – Sony ma kłopoty!

0

Obiektywy o ogniskowej 50 mm to podstawowe szkła niezliczonej rzeszy fotografów. Sony E jest niezwykle bogate w różnego rodzaju „pięćdziesiątki”, jednak Sigma postanowiła dorzucić jeszcze jedną i tym ruchem naprawdę mocno może namieszać na rynku! Do tej pory profesjonaliści chcący obiektywu 50 mm f/1.2 mieli jedną opcję — topowego Sony G-Mastera. Teraz jednak wchodzi na rynek sporo tańsza Sigma… jednak czy za niższą ceną nie będzie szła niższa jakość? Czy może jednak Sigma okaże się nawet lepsza i to Sony będzie miało ogromny problem? Dziś przetestuję dla was nową Sigmę 50 mm f/1.2 i postaram się odpowiedzieć na pytania jak to szkło sprawdza się w pracy fotografa ślubnego?

Pierwszy rzut oka na obiektyw Sigma 50 mm F1.2 DG DN

Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Po wyciągnięciu z pudełka czuć bezkompromisowa jakość, estetyczne, przyjemne dla oka wykonanie. To coś, do czego Sigma, i jej seria Art, nas już przyzwyczaiła. Szkło prezentuje się bardzo solidnie, świetnie leży w dłoni. Szczerze mówiąc, spodziewałam się dużej bryły a tu zaskoczenie! Obiektyw jest relatywnie mały (81 × 108.8 mm) i lekki — waga wynosi jedynie 745 g, co czyni go, najlżejszym w swojej klasie. Dobrze się zapowiada!

Relatywnie mała, lekka, a jednocześnie super jasna! Czy ten obiektyw ma wady?!

Biorąc go do ręki, odczuwam delikatną ciężkość dzięki, której sprawia wrażenie „dopieszczonego” i „luksusowego” szkła. Jednak jednocześnie ciężar ten nie jest męczący. Po dłuższej pracy zauważyłam, że szkło z moim Sony A7 IV jest bardzo wygodne i nie ma problemu z podporem lewą ręką (co w przypadku cięższych szkieł i wielogodzinnej pracy wpływa na nasz komfort). Mam wrażenie, że jest wygodniejsze od mojego Sony GM 50 f/1.2, którego używam od dłuższego czasu.

Budowa

Obiektyw jest solidnie wykonany. To już niemal znak rozpoznawczy obiektywów Sigmy z serii Art. Metal i szkło! Cała konstrukcja konstrukcja jest uszczelniona i posiada zabezpieczenie przed kurzem oraz zachlapaniem. Powłoka przedniej soczewki jest wodoodporna i olejoodporna. Miłym dodatkiem jest również to, że w zestawie otrzymujemy futerał oraz osłonę przeciwsłoneczną — co nie zawsze jest standardem.

Obiektyw Sigma 50 mm F1.2 DG DN jest solidny, uszczelniony i bogato wyposażony w przyciski i przełączniki

Przyciski i pokrętła

Pojawia się tu także standardowy przełącznik AF/MF oraz przycisk AFL do zablokowania ostrości. Wyposażony jest w dwa solidnie zbudowane pierścienie, służące do: ręcznego ustawiania ostrości oraz ustawiania przysłony od f/1.2 do f/16. Podczas ślubów i sesji używam szelek fotograficznych i niejednokrotnie zdarzyło mi się przypadkowe przesunięcie przysłony przez otarcia w trakcie chodzenia, jednak to się nie zdarzy przy tej Sigmie. Pojawia się przycisk blokujący pierścień przysłony — za to duży plus! Do tego wszystkiego mamy możliwość jednym kliknięciem aktywować/dezaktywować dźwięk pierścienia przysłony — myślę, że z tej funkcji szczególnie zadowoleni będą filmowcy!

Pierścień przysłony posiada blokadę, dzięki czemu nie zmienimy przypadkowo wielkości otworu. Dodatkowo jednym ruchem można wyłączyć jego „klik”

Optyka i praca obiektywu

Czas podłączyć ten obiektyw i sprawdzić to co najważniejsze, czyli optykę i jego pracę! Z materiałów producenta wynika, że obiektyw ten posiada zaawansowany układ optyczny i szybki mechanizm ostrzenia. Jednak, czy marketing przekłada się na rzeczywistość? W skrócie mogę powiedzieć, że tak!

Autofocus w punkt

To, co od razu rzuca się w oczy po podłączeniu obiektywu, to jego autofocus. Dla mnie to jedna z podstawowych funkcji, na którą zwracam uwagę w przypadku każdego obiektywu. Ułatwia fotografowanie i minimalizuje stres w sytuacjach gdy mamy dynamicznie poruszający się obiekt (czyt. uciekającą pannę młodą). W Sigmie Art 50 mm f/1.2 autofokus to GAME CHANGER! Po Sigmie 70-200/2.8 DG DN to drugi obiektyw SIGMA z podwójnym silnikiem AF i to czuć! Jest naprawdę szybka!

Powiedzieć, że jest szybka, to w sumie trochę mało. Jest bardzo szybka! Super szybka! No i bardzo celna! Podczas sesji robiliśmy sporo zdjęć w ruchu, m.in. to z modelką na komodzie czy w oknie, a obiektyw ten poradził sobie z ostrzeniem bez zająknięcia i to praktycznie bezgłośnie! Z Sony A7 IV działa wybornie, posiada świetną wydajność śledzenia — zasłanianie twarzy? Żaden problem! To pozwala na uzyskanie ostrych i klarownych zdjęć nawet przy użyciu przysłony f/1.2 w każdych warunkach! Po prostu wow!

Jakość zdjęć

Tutaj naprawdę ciężko cokolwiek powiedzieć, do czegokolwiek się przyczepić. Zdjęcia są ostre w centrum jak i na brzegach kadru. Obraz żyleta to mało! Sigma potrafi robić super ostre obiektywy, ale chyba nawet ja nie spodziewałam się tego, że ten będzie aż tak ostry.

Dystorsja, aberracja i winietowanie

Tak jasne obiektywy często miewają problemy z aberracją i dystorsją. Jednak w Sigmie Art 50 mm f/1.2 dystorsja jest minimalna, prawie niezauważalna. Kolejny plus, bo obiektyw może być przeznaczony do fotografii reportażowej, krajobrazowej czy architektonicznej, a zdjęcia surowe nie wymagają natychmiastowej poprawy. Aberracja chromatyczna również praktycznie nie występuje, a to dzięki doskonałej korekcji szkła.

Gdybym miała szukać jakiś wad optycznych, to może powiedziałabym, że jest to winietowanie. Niektórzy je lubią i celowo wzmacniają ten efekt, mi nie przeszkadzał. W naszym konkretnym przypadku Sigma 50 mm F1.2 ma delikatnie przygaszone boki, co w żadnym stopniu nie wpływa na odbiór zdjęcia. Dodatkowo producent udostępnił mi profil korekcji do Lightrooma, który niwelował te wszystkie niepożądane efekty.

Praca pod światło

Praca pod światło/odporność na flarę zasługuje na mały podrozdział. Osobiście uwielbiam pracować pod światło i wiem, że wielu fotografów ślubnych i portrecistów również. Sigmę i w tej kwestii należy bardzo pochwalić! Częstą dolegliwością wielu obiektywów jest drastyczny spadek kontrastu kiedy światło jest skierowanie w stronę obiektywu, jednak nie tu! Drastycznego spadku ostrości też nie zanotowałam.

W trakcie testów pogoda nas nie rozpieszczała, ale udało się złapać minuty ze słońcem. Flar/blików nie byliśmy w stanie zauważyć. Robi to ogromne wrażenie, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę cenę tego obiektywu!

Rozmycie tła i bokeh

Nie ma co się oszukiwać… Sporo osób może być zainteresowanych tym obiektywem ze względu na płytką głębię ostrości i bokeh, który generuje. Bokeh maluję nam pięknie zdjęcie, co jest zasługą aż 13 listków przysłony (to pierwszy w historii Sigmy obiektyw z taką przysłoną). Mamy tu efekt bardzo nieostrego, miękkiego tła. Przy przysłonie f/1.2 ostrość bardzo płynnie przechodzi w obszar poza głębią ostrości. Jest to bardzo przyjemne dla oka.

Sam bokeh jest mięciutki, kremisty i pozbawiony jakichkolwiek zakłóceń, plamek, cytryn pierścieni czy smug. Dzięki temu tło nie odwraca uwagi od głównego tematu. W moim odczuciu rozmycie jest naturalne i harmonijne, nieprzytłaczające ani przesadnie ekstrawaganckie, dodaje zdjęciu pięknej głębi i trójwymiarowości. Dodatkowo ma jednolity charakter na całej powierzchni zdjęcia, co oznacza, że nie ma różnic w jakości lub stylu rozmycia na różnych obszarach kadru.

Obiektyw idealny? Niekoniecznie, czyli o wadach, a dokładniej wadzie

Podczas tygodniowych testów szukałam jakichkolwiek wad tego obiektywu, jednak było to niemal niemożliwe. Jedyne co zauważyłam to to, że lakier obiektywu się potwornie „palcuje” Odciski zostają na tym obiektywie i nie jest to przesadnie estetyczne. Podczas ślubu może mi to przeszkadzać.

Niestety, ale na obiektywie zostają ślady palców, co wygląda nieestetycznie

Porównanie do Sony GM 50 1.2

Wiele osób pewnie będzie się zastanawiać nad tym, czy wybrać systemowy obiektyw Sonego z serii G-Master, czy może jednak zaoszczędzić i wybrać nową Sigmę Art. Jak wspomniałam wcześniej, sama posiadam obiektyw Sony FE 50 mm f/1.2 GM, który jest dość podstawowym narzędziem w mojej pracy i…

To, co udało mi się od razu zauważyć to różnica w wielkości. Większe szkło to większa trudność w pracy, a to aspekt, na który zwracam uwagę w pierwszej kolejności. Rzecz, którą często pomija się w testach i recenzjach, a która jest przecież kluczowa dla komfortu pracy! Budowa Sony przypomina beczkę i o ile osoby o dużych dłoniach mogą nie zwracać na to  uwagi, tak osoby o mniejszych dłoniach na pewno docenią smuklejszą linię Sigmy.

Od pierwszych chwil bardzo polubiłam tę Sigmę. Jest lżejsza i smuklejsza od swojego konkurenta z Sony

Kolejną przewagą po stronie Sigmy jest dodatkowy pierścień blokujący przysłonę, mamy pewność, że ustawienia pozostaną na swoim miejscu mimo obtarć obiektywu w trakcie pracy (np. na w szelkach fotograficznych).

Oba szkła mają świetny bokeh, ale ten od Sigmy podoba mi się po prostu bardziej. Oczywiście to kwestia gustu, ale tu po prostu Sigma trafiła bardziej w mój gust i moją estetykę. Do tego ostrość przy przysłonie f/1.2 w Sigmie zrobiła na mnie ogromne wrażenie. No i to wszystko w naprawdę mega atrakcyjnej cenie!

Szczerze? Nie wyobrażam sobie nadchodzącego sezonu ślubnego bez nowej Sigmy Art 50 mm f/1.2. Jak tylko pojawi się na sklepowej półce, to wiem, że biegnę po nią! Sprzedam, lub zostawię w rozliczeniu swojego Sonego (na szczęście jest taka możliwość w dziale „używane” w Cyfrowe.pl)… Zakochałam się w tym obiektywie!

Już mi niosą obiektyw z welonem / Podsumowanie

Nowa Sigma zdecydowanie namieszała w moim sercu i myślę, że zamiesza mocno na rynku. Sony naprawdę wpadło w tarapaty. Obiektyw ten zapewnia doskonałą ostrość, kontrast i reprodukcję kolorów, do tego ma super szybki autofocus i ciężko jest się do czegokolwiek przyczepić — a to wszystko w zaskakującej jak na jej możliwości cenie. To profesjonalne narzędzie fotograficzne, które nie ma żadnych kompleksów przy droższej konkurencji. Sigma wypuszczające ten obiektyw na rynek i idzie po fotel lidera wśród „pięćdziesiątek” do Sony.

Jak tylko Sigma Art 50 mm f/1.2 pojawi się na sklepowej półce – to pojadę ją kupić! Jest fenomenalnym obiektywem!

Sigma Art 50 mm f/1.2 będzie (moim zdaniem) hitem sprzedażowym. To obiektyw, który sprawdzi się w wielu rodzajach fotografii — od portretu, po reportaż ślubny. Jakość jest tak dobra, że zdjęcia wyglądają jak z magazynu, ale zachowują jednocześnie autentyczność i naturalność chwil. Tak duży otwór przysłony pozwoli nie tylko pięknie rozmazać tło przy portrecie, ale także bez problemów możemy pracować tym obiektywem przy trudnych warunkach oświetleniowych. Dzięki szybkiemu autofocusowi oraz płynnej zmianie ostrości można łatwo uchwycić emocje i spontaniczne gesty.

Tak więc obiektyw Sigma ART 50 mm f/1.2 idealnie wpasuje się w potrzeby odbiorców na rynku. Jeśli szukacie super jasnej stałki z wysoką jakością wykonania, gwarantującej wam do tego zbalansowaną wagę, przy której nie nabawicie się kontuzji, to już nie musicie szukać! To kolejny obiektyw od Sigmy, który ustawia nową poprzeczkę dla konkurencji. Jest to MUST HAVE w każdym plecaku fotograficznym i nie mam złudzeń — skarbonkę czas rozbić!

Zobacz również nasze wideo:

Podziel się.

O Autorze

Miłośniczka podróży, która w pewnym momencie postanowiła wywrócić spokojne życie do góry nogami i postawić wszystko na jedną kartę, fotografię. Uwielbia łapać ulotne momenty i emocje, zarówno te wielkie jak i te małe. Wciąż fascynuje ją otaczający świat i cały czas stara się rozwijać, by jeszcze lepiej pokazywać jego piękno.

Zostaw komentarz

izmir escort