Sony: dlaczego warto wybrać obiektyw natywny?

0

Obiektywy firm trzecich kuszą fotografów ceną. Nierzadko są znacznie tańsze od szkieł systemowych. Mimo to mój arsenał składa się wyłącznie z obiektywów Sony. Co więcej — na mojej liście życzeń brakuje obiektywów od Sigmy, Tamrona, Viltroxa czy Samyanga. Skąd to przywiązanie do marki? Mam swoje bardzo konkretne powody, które opiszę w tym tekście.

Słowem wstępu

Zanim przejdę dalej, musisz wiedzieć, czym się zajmuję. To ważne, bo w dużej mierze właśnie branża wywarła na mnie presję wyboru obiektywów systemowych.

Jestem fotoreporterem. Moje reportaże są uzupełnieniem artykułów, które czytasz w internecie, czy gazecie. To kreatywna praca, ale bardziej rzemieślnicza niż artystyczna. Zdjęcia, które robię, muszą przekazywać jasną i klarowną informację. Robiąc reportaż, pracuję tak, jakby do moich zdjęć nigdy nie miał powstać żaden tekst. Tak, jakby moje zdjęcia miały być jedynym źródłem wiedzy z wydarzenia, na które wysłała mnie redakcja.

Fotografia reportażowa to pełen przekrój wydarzeń!

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ zazwyczaj w tej pracy nie ma miejsca na fikuśne bokeh, agresywny zafarb, czy olbrzymią dystorsję. Aparat z obiektywem muszą stanowić całość, ponieważ najmniejsze zawahanie się autofokusu to potencjalnie stracona klatka. Moment, który już nie wróci. Jeśli to, co próbuję Ci przekazać, nie jest jeszcze do końca jasne, to zaraz podam konkretne przykłady, które rozwieją wszelkie wątpliwości.

Czy obudowa ma znaczenie?

Nigdy co prawda nie przeprowadzałem testów zderzeniowych żadnego z obiektywów. Tobie też nie radzę sprawdzać wytrzymałości szkieł. Mam nadzieję, że wystarczy Ci doświadczenie mojego znajomego.

Kolega z branży — Dawid, opowiedział mi historię, która jest koszmarem sennym każdego fotografa. Podczas pracy Dawidowi wypadł Sony 50 mm f/1.2 GM. Skończyłoby się na „ups”, gdyby tylko to nie wydarzyło się na pierwszym piętrze budynku. Obiektyw przeleciał kilka dobrych metrów i upadł na beton pod blokiem. Przechodzą mnie dreszcze na samą myśl, że to samo mogłoby się przydarzyć mi!

Tak wygląda ten obiektyw po upadku.

Teraz najlepsza część. Obiektyw przyozdobił się w kilka nowych, dość głębokich rys. Uszkodziła się również osłona przeciwsłoneczna, której zatrzask blokowania przestał działać. I to by było na tyle! Obiektyw dalej działa. Wszystkie pierścienie i przełączniki funkcjonują jak dawniej. Nie widać pogorszenia ostrości ani gorszej pracy autofokusa. Ba, Dawid dalej na nim pracuje tak jakby nigdy nic!

Żebyśmy mieli jasność. Nie mam podobnych historii związanych z zamiennikami (i dobrze, bo nikomu tego nie życzę). Nie wiem, czy obiektywy firm trzecich przetrwałyby równie wiele. Niemniej ta historia może użytkowników Sony napawać optymizmem i nieco uspokoić.

Nie wybaczyłbym sobie gdyby coś się stało mojemu Sony 85 mm!

W druku liczy się ostrość!

Zdjęcia z reportaży zawsze lądują w internecie, gdzie są poddawane wielu algorytmom kompresji. Ostatecznie fotografia, którą zrobiłem, może wyglądać na nieostrą lub rozmazaną. Natomiast to tylko część pracy. Dalej funkcjonują gazety i magazyny. Przygotowując zdjęcie do druku — niezależnie czy to małe okienko gdzieś w środku gazety, czy duża okładka na całą stronę — muszę zadbać o to, by zdjęcie było idealnie ostre. Druk rządzi się swoimi prawami i nie wybacza pomyłek. Ostrość trafiona na brwi zamiast na oku ujdzie w instagramowym chaosie, ale nie na okładce magazynu.

Ostrość musi być w punkt!

Wiem, że są bardzo ostre obiektywy firm trzecich, ale mimo wszystko, gdybym miał wybierać szkło w ciemno, nie znając specyfikacji, recenzji i testów laboratoryjnych, prawdopodobieństwo otrzymania ostrzejszego szkła nakazuje wybrać obiektyw Sony. Co więcej, niektóre stałoogniskowe obiektywy GM są tak ostre, że potrzeba aparatu o dużej rozdzielczości, by uwolnić ich pełen potencjał!

Jeśli więc planujesz zarabiać na drukowanych zdjęciach, to wybór jest prosty — celuj w Sony. Ta inwestycja się zwróci.

Reportaż sportowy tylko z Sony

Zdanie „w sporcie korpus jest najważniejszy, bo odpowiada za liczbę wykonywanych klatek na sekundę” jest kłamstwem. No, przynajmniej połowiczną prawdą. Tak się składa, że zamienniki do Sony nie są w stanie przekroczyć 15 kl./s. To limit, którego nie da się obejść.

Sony a9 III działa najlepiej z obiektywami Sony.

Czy fotograf sportowy koniecznie potrzebuje prędkości powyżej 15 kl./s? Absolutnie nie. Czy szybsza migawka robi różnicę? Jeszcze jak!

Wyobraź sobie prostą sytuację. Rzut rożny. Piłka wpada w pole karne. Wyskakuje do niej kilku zawodników, a jeden z nich oddaje strzał głową. Fotografując na zbliżeniu ze standardową prędkością 10 kl./s otrzymasz maksymalnie 2-3 klatki z widoczną piłką. Na pozostałych klatkach piłka będzie jeszcze poza kadrem albo już za nim.

Szybka migawka pozwala wybrać decydujący moment.

W analogicznej sytuacji pracując z wyższą prędkością migawki, otrzymasz więcej zdjęć z piłką w kadrze. To pozwoli ci wybrać dokładnie takie ułożenie piłki i zawodników, które wygląda najlepiej.

W ciemności widać różnicę!

Kolejną ważną dla mnie cechą obiektywów natywnych jest ich stabilizacja obrazu. Wykorzystuję ją przede wszystkim w trudnych warunkach oświetleniowych, gdy muszę wydłużyć czas naświetlania do okolic 1/20 sekundy albo i dłużej.

Dzięki stabilizacji obrazu jestem w stanie pracować w wyjątkowo trudnych warunkach.

Fotografowanie z ręki z takimi parametrami jest możliwe przede wszystkim, dzięki wbudowanej stabilizacji optycznej w obiektywach Sony. Nawet chirurgiczne dłonie nie są w stanie utrzymać aparatu tak stabilnie, gdyby nie IS od Sony. Rzecz jasna zamienniki również posiadają systemy stabilizacji, ale często działają one nieco gorzej od tych zaimplementowanych w obiektywach systemowych.

Waga odgrywa kluczową rolę

Niejednokrotnie pisałem na tym blogu, że wolę nosić na swoich barkach więcej kilogramów, ale mieć pełne zaufanie do jakości sprzętu. To nie zmienia faktu, że jeśli mam możliwość odciążyć plecak, to zdecydowanie to zrobię.

Jak wspomniałem wcześniej, fotoreporter prasowy bierze udział w całej gammie różnych wydarzeń. To wymusza na mnie zadbanie o jak najszerszy zakres ogniskowych. Od ultra szerokokątnych aż po tele zoomy.

Sony 16 mm f/1.8 waży zaledwie 300 gramów!

Zrób ze mną mały eksperyment i przygotujmy wspólnie pełny arsenał fotoreportera. Do tego celu wykorzystamy topowe obiektywy Sony oraz Sigmy. Dlaczego wybrałem Sigmę? Ponieważ tylko ona oferuje tak duży zakres ogniskowych dla bagnetu Sony E.

Od Sony wybrałem:

Od Sigmy wybrałem:

Zsumowana waga obiektywów Sony to 4702 gramy. Natomiast Sigma waży łącznie 5380 gramów, co daje różnicę w wysokości 678 gramów. To waga jednego, średniego obiektywu albo lampy błyskowej, którą mógłbym dźwigać „za darmo” gdybym wybrał Sony.

Cena jako argument ostateczny?

„Drogi autorze artykułu, jesteś nieobiektywny, a argumenty klientów traktujesz wybiórczo”! Taki komentarz napisałoby zapewne wielu moich czytelników, gdybym nie wspomniał o różnicy w cenie obiektywów natywnych oraz zamienników.

Wiem, że obiektywy takie jak Sony FE 50-150 mm f/2 GM potrafią sporo kosztować.

Żeby daleko nie szukać, wykorzystam listę szkieł powyżej. Te cztery obiektywy Sony kosztują łącznie aż 42 971 zł! Sigma natomiast to wydatek bagatela 28 990 zł. Na pytanie co kupisz za blisko 14 000 zł, musisz odpowiedzieć sobie sam.

Czy ta różnica w cenie jest warta oszczędności w wadze, sprawniejszemu autofokusowi, braku limitów zdjęć seryjnych, stosunkowo wyższej rozdzielczości i lepszej stabilizacji? Dla mnie tak. Fotografia to moje jedyne źródło dochodu, więc swoje zakupy traktuję jako inwestycję, która musi się zwrócić. Jednocześnie rozumiem, opinie bardziej oszczędnych osób.

Obiektyw Sony FE 28-70 mm f/2 GM i wiele innych nie ma swoich zamienników.

Podsumowanie

Moi znajomi spoza branży fotograficznej burzą się, gdy polecam im Sigmę, Tamrona czy inne zamienniki. „Przecież sam korzystasz z Sony” – mówią. Tłumaczę im wtedy, że sam przygodę z fotografią zaczynałem właśnie od zamienników, które stopniowo wymieniałem wraz z napływem gotówki ze zleceń i większymi wymaganiami.

Ostatecznie każdy musi samemu odpowiedzieć sobie pytanie, czego tak naprawdę oczekuje od swojego sprzętu i czy wykorzysta potencjał obiektywów natywnych.

Podziel się.

O Autorze

Przygodę z obrazem zacząłem od grafiki komputerowej. Ostatecznie wybrałem aparat. Aktualnie większość czasu spędzam pracując jako fotoreporter.

Zostaw komentarz

izmir escort