Peak Design w rękach reportera prasowego – Jacek Turczyk testuje.

0

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ani nawet od drugiego. Dopiero przy trzecim zetknięciu ze sprzętem marki Peak Design udało mi się je przetestować w naturalnych dla siebie warunkach, czyli w pracy, podczas wyjazdu z Prezydentem Dudą do Chin. Okazało się wtedy, że jest w systemie tych mocowań pewna idea, którą trzeba zobaczyć i zrozumieć, by być zadowolonym z jego zastosowania. Wszystko bowiem kręci się wokół „sznureczków z dropsami”, które z pojedynczych produktów tworzą zestaw, przyśpieszają pracę w trudnych warunkach i sprawiają, że noszenie aparatu staje się wygodniejsze. Czym tak naprawdę są te „sznureczki z dropsami”?

paski-12

Od góry: pasek Slide, Leash, Clutch, Cuff – każdy z nich z klipsami Anchor Links Po lewej mocowanie Capture Pro, a poniżej podkładka do niego o nazwie Pro Pad ułatwiająca noszenie na Capture Pro ciężkiego sprzętu fotograficznego.

Moje pierwsze spotkanie z produktami Peak Design miało miejsce na zlocie Nikoniarzy w Smardzewicach pod Łodzią w tym roku. Potraktowałem je wówczas z mocną rezerwą, nie zachwyciły mnie. Później kolega przywiózł ze Stanów pasek Peak Designe Slide. Cieniutkie sznureczki przymocowane do klipsów, które łączyły pasek z aparatem, nie wzbudziły mojego zaufania, pomimo tego, że kolega paskiem był wręcz zachwycony. Zastanawiałem się, skąd ten zachwyt u innych i rezerwa u mnie. Gdy pojawiła się okazja przetestowania całego zestawu w akcji, postanowiłem przyjrzeć się mu uważnie.

Test na wytrzymałość

Test Peak Design zacząłem nietypowo. Zawiesiłem na pasku Peak Design Leash dwie hantle ważące po 6kg i zostawiłem je na noc. Powiedziałem sobie, że jak pasek wytrzyma do rana, to znaczy, że mogę przyczepić do niego mojego Nikona D4. Nie obudził mnie huk spadających ciężarków, więc następnego dnia zabrałem się do przeglądania całego zestawu.

paski-10

W zestawie czy pojedynczo?

Trochę zajęło mi czasu, zanim doszedłem, co do czego służy i jak się tego używa (jak każdy mężczyzna nie uznaję instrukcji obsługi i do wszystkiego muszę dojść sam), ale gdy zrozumiałem co i jak, zabawa była fajna. Do moich puszek Nikon D4 i D800 zamocowałem zaczepy, które nazwałem „sznureczki z dropsami” (oryginalnie producent nazywa je Anchor Links). Nie zajęło to wiele czasu, bo ich montaż jest banalny i dopiero wtedy zrozumiałem ideę tego systemu. Mając je na stałe zamocowane przy aparacie, możemy dowolnie podpinać do niego każdy produkt Peak Design, bo wszystko działa na tej samej zasadzie. Dodatkowo dokręcając płytkę od Capture Pro do stopki obiektywu 70-200mm  mogłem go zamocować na pasku od spodni. Przy użyciu dwóch pasków Peak Design Slide, Leash oraz mocowania Capture Pro miałem cały sprzęt na sobie, bez konieczności noszenia torby czy sakiew.

paski-8

Nikon D4 na pasku Peak Design Slide

paski-11

Obiektyw Nikkor 70-200 2.8 przykręcony do Capture Pro

paski-9

Nikon D4 z teleobiektywem na pasku Peak Design Leash. Na Stopce obiektywu dodatkowo płytka od Capture Pro – dzięki temu można szybko odkręcić obiektyw od body aparatu, przykręcić inny, a ten przymocować do paska od spodni.

paski-1

Płytka Standard przykręcona do gwintu statywowego ułatwia noszenie aparatu obiektywem w dół lub przez ramię zamiast jak zwykle przez szyję.

Peak Design vs. inne systemy noszenia i mocowania aparatów

Testowałem już kiedyś kilka innych systemów do noszenia sprzętu i miałem zawsze ten sam problem. Nie wszystko mieści się pod marynarką (w której jestem przez większość czasu) i zawsze coś odstaje. Gdy udawało mi się w końcu coś dopasować, okazywało się, że montaż tego jest tak skomplikowany, jak nakładanie uprzęży alpinistycznej. Częste kontrole pirotechniczne, jakim jestem poddawany na wyjazdach, zmuszają mnie do ciągłego rozbierania i ubierania się oraz demontowania wszystkiego, co mam na sobie. Zabiera to strasznie dużo czasu, dlatego takie proste odpinanie i podpisanie aparatów, jak w przypadku Peak Design, jest bardzo fajne. Jednak apropo rozbierania, używając mocowania Capture Pro trzeba uważać na jedną rzecz, która dała mi się nieco we znaki… Nie można instalować go na pasku od garniturowych spodni, gdy podpięty jest do niego ciężki aparat lub obiektyw. Szybko możemy wtedy zostać bez spodni, które opuszczą się do samych kolan. Zamiast przy pasku od spodni można go nosić, np. na szelkach plecaka. Jeśli komuś zależy na tym, by nosić go w pasie lub na biodrach, warto pomyśleć o jakimś mocnym, niezależnym pasku, który nie przytrzymuje ubrania.

Który element zestawu przyda się w pracy reportera?

Oprócz wspomnianych już pasków na szyję Peak Design Slide oraz Leash i mocowania Capture Pro, których używałem najczęściej i najchętniej, wypróbowałem również paski Peak Design Cuff i Clutch. Pierwszy z nich to pasek na rękę, który pozwala wypuścić aparat z dłoni bez obaw, że osunie się na ziemię. Zawiśnie on wówczas na nadgarstku. Drugi pasek to uprząż na dłoń „zespalająca ją” z aparatem. Kilkukrotnie próbowałem użyć jednego i drugiego, ale okazało się, że to produkty nie dla mnie. W pracy reportera ważna jest mobilność, szybkość i nieskrępowane ruchy, a używając tych dwóch pasków czułem się ograniczony. Mając przywiązany aparat do dłoni, nie mogłem używać drugiej puszki, a zwykle pracuje dwoma aparatami jednocześnie. Jednak z rozmów ze znajomym z innej agencji fotograficznej wynikało, że jest to świetny sprzęt do studia.

Peak Design

fot. Jacek Turczyk (PAP)

paski-6

fot. Jacek Turczyk (PAP)

Gdybym miał wybierać jeden ulubiony element tej całej układanki, wybrałbym pasek Leash, jednak z płytką, która jest sprzedawana w zestawie z paskiem Slide. Na szczęście można ją też zakupić osobno, co ułatwia dopasowanie sprzętu do swoich potrzeb. W tej konfiguracji, czyli jeden z pasków na szyję (Slide lub Leash) plus płytka standard, mogłem zawiesić aparat standardowo na szyi lub podobnie jak karabin – na ukos pod marynarką lub kurtką, obiektywem do dołu. Dzięki temu sprzęt był mało widoczny i mogłem go używać błyskawicznie, a zaraz po użyciu mieć z powrotem wolne ręce. Doceniłem to zwłaszcza idąc po Wielkim Murze w Chinach, gdzie zastaliśmy ślizgawkę. Każdy chyba widział materiały w mediach, jak Prezydent ślizga się i podtrzymuje ściany. Ekipa, która mu towarzyszyła, w tym ja, byliśmy w podobnej sytuacji. Wolne ręce okazały się bezcenne. W ten sam sposób nosiłem też Nikona D800 z obiektywem 24-70mm, kiedy wieczorem poszliśmy zobaczyć miasto. Zanim jakiś przechodzień zorientował się, że robię mu zdjęcia, aparat lądował pod kurtką. To bardzo ważne, by obecność fotografa nie psuła zastanej sytuacji. Gdy ludzie nie widzą na wierzchu dużego aparatu z równie dużym obiektywem, nie zwracają wtedy na nas uwagi.

paski-5

fot. Jacek Turczyk (PAP)

paski-4

fot. Jacek Turczyk (PAP)

paski-3

fot. Jacek Turczyk (PAP)

paski-2

fot. Jacek Turczyk (PAP)

Akcesoria Peak Design zyskują przy dłuższym poznaniu

Podsumowując, gdybym nie miał okazji wypróbowania produktów Peak Design na wyjeździe podczas pracy, to do dziś twierdziłbym, że to przekombinowane gadżety dla amatorów i że można na nich powiesić tylko malutki i lekki aparacik. W rzeczywistości jest to bardzo duży i przemyślany system akcesoriów dla każdego fotografa, również zawodowego reportera.

Podziel się.

O Autorze

Jacek Turczyk

Fotoreporter od dwudziestu lat związany z Polską Agencją Prasową. Zajmuje się głównie fotografowaniem aktywności Prezydenta RP tj. jego wizyt zagranicznych, udziału w wydarzeniach krajowych itp. Jego odskocznią od polityki jest fotografowanie codziennego życia Polaków. Pracuje na aparatach Nikon.

Zostaw komentarz

izmir escort