izmir escort izmir escort izmir escort

Panasonic Lumix S5 w naszych rękach. Ten bezlusterkowiec warto kupić!

0
Pełnoklatkowy bezlusterkowiec Panasonic Lumix S5 to jedna z ciekawszych premier tego roku. To aparat dla zawodowców, jak i zaawansowanych amatorów. Na pierwszy rzut oka na tle konkurencji wypada bardzo korzystnie.

Pierwsze wrażenia Panasonic Lumix S5

Rynek pełnoklatkowych bezlusterkowców robi się coraz ciekawszy. Ostatnio między innymi za sprawą premier budżetowych modeli. Modę na aparaty FF entry-level zapoczątkował Canon modelem EOS RP, potem pojawił się Nikon Z5, a teraz Lumix S5. Ten ostatni wydaje się zdecydowanie najciekawszy i może mocno namieszać na rynku. Miałem okazję spędzić z nim kilkanaście minut i postanowiłem na świeżo podzielić się wrażeniami.

Sprawdź cenę Panasonic Lumix S5 >>

Pełna klatka w małej obudowie

Tym, co od razu zwróciło moją uwagę, są niewielkie wymiary aparatu. W zestawieniu z Lumiksem S1 widać wyraźnie, jak duża jest przepaść między wielkością S5, a aparatami serii S1. Dla mnie to zdecydowana zaleta, ponieważ Lumix S1 to wielki aparat, którego duży rozmiar niektórym może przeszkadzać.

 

Panasonic Lumix S5 i Lumix S1

Panasonic Lumix S5 i Lumix S1

Panasonic Lumix S5 i Lumix S1

Panasonic Lumix S5 i Lumix S1

Tymczasem S5 jest na tyle duży, by świetnie leżał w dłoni, a jednocześnie na tyle mały, by nie ciążył i by można go trzymać jedną ręką. Wraz z aparatem zadebiutowała również nowa seria obiektywów o mniejszych wymiarach i wadze. Dołączony do bezlusterkowca kitowy obiektyw jest lekki i wraz z aparatem stanowi ciekawy zestaw.

Z pewnością dla wielu użytkowników mniejsze wymiary będą pozytywną zmianą. Jednocześnie aparat nie stracił wielu przycisków. Nie zabrakło przede wszystkim tych najważniejszych, pozwalających na ustawienie balansu bieli, ISO i kompensacji ekspozycji. Na pokładzie jest również joystick, którym ustawimy punkt ostrości podczas korzystania z wizjera. Mamy też pokrętło zmiany trybów, jak i kolejne do ustawienia trybu seryjnego.

Panasonic Lumix S5 i Lumix S1

Panasonic Lumix S5 i Lumix S1

Panasonic Lumix S5 i Lumix S1

Ogólna ergonomia aparatu stoi na bardzo wysokim poziomie. Aparat świetnie leży w dłoni, dostęp do przycisków jest łatwy, a obudowa sprawia wrażenie bardzo solidnej.

Sprawdź ceny serii Lumix S1 >>

Lumix S5 – autofokus i ISO

Tym, co wielu ciekawi najbardziej jest to, jak aparat radzi sobie z automatycznym ostrzeniem. Producent wykorzystuje w tym modelu system AF oparty o detekcję kontrastu. Nie brakuje również funkcji wykrywania twarzy i oka. Pierwsze wrażenie jest takie, że autofokus uległ poprawie. Wydaje się, że ostrzy w miarę szybko i poprawnie. Jednak gdy robiłem serię zdjęć obracającej się modelce, to pomimo używania trybu śledzenia kilka kadrów znalazło się poza fokusem.

Panasonic Lumix S5

Trudno wydać sensowny werdykt po zaledwie paru minutach spędzonych z aparatem. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że aparat radzi sobie z ostrzeniem lepiej niż chociażby Lumix GH5 – a jak wiemy, w przypadku tego aparatu AF wypada wyjątkowo blado. Z drugiej strony nawet krótka chwila spędzona chociażby z Sony A6600 dawała mi stuprocentową pewność, że aparat ten świetnie ostrzy. Dlatego z pełnymi wnioskami dotyczącymi systemu AF w Lumiksie S5 wstrzymam się do czasu pełnego testu aparatu.

Panasonic Lumix S5

Gołym okiem widać natomiast, że aparat świetnie radzi sobie z wysokimi czułościami ISO. Zastosowano tutaj funkcję Dual Native ISO, czyli ISO natywne. To rozwiązanie znane z kamer filmowych i droższych aparatów Panasonika. Mówiąc w skrócie, przy wysokich czułościach aparat przełącza się w inny tryb i nadal pozwala zachować czysty obraz. Nie mam wątpliwości, że pod względem czułości nowy model Panasonika wypada lepiej niż jego potencjalny konkurent – Sony A7 III, który przecież znany jest ze świetnych wyników w słabym świetle.

Tryb filmowy w Lumix S5 robi wrażenie

Lumix S5, określany mianem aparatu hybrydowego, kierowany jest zarówno do fotografów, jak i filmowców. I choć posiada ciekawe rozwiązania dedykowane tym pierwszym – np. tryb wysokiej rozdzielczości 96 MP, to więcej oferuje jednak tym drugim. Aparat oferuje rozdzielczość Full HD przy prędkości od 1 do 180 kl./s. Warto zwrócić uwagę, że użytkownik może sam wybrać, z jaką prędkością chce kręcić. Przy 1 kl./s stworzymy timelapse, natomiast przy 180 kl./s możemy liczyć na solidne slow-motion.

Głośno nie mówi się jednak o tym, że przy 180 klatkach na sekundę nie nagramy pełnego obrazu z dźwiękiem. “Setkę” możemy nagrać przy prędkości do 120 kl./s, co i tak jest przyzwoitym wynikiem. Przy takiej prędkości możemy rejestrować obraz normalnie i spowolnić go dopiero w postprodukcji, gdy uznamy to za stosowne. Przy 180 kl./s trzeba już nagrywać z rozmysłem, mając świadomość, że ujęcie będzie spowolnione.

Panasonic Lumix S5

W 4K aparat oferuje 50 kl./s, co również jest imponującym wynikiem. Niestety, filmując w tym trybie należy liczyć się z cropem. Aparat przy tej rozdzielczości i klatkażu nie oferuje zapisu obrazu pobieranego z całej powierzchni matrycy. Zatem korzystając z tego trybu warto mieć ze sobą szeroki obiektyw.

Plusem nowego modelu jest również cały szereg płaskich profili, z których możemy korzystać. O ile w GH-5 za V-Log musieliśmy dodatkowo płacić, o tyle tutaj dostajemy go od razu. Dodatkowo pojawił się tryb HLG, pozwalający na rejestrowanie filmów z szerszym zakresem tonalnym. Dynamika tonalna materiałów może być aż 14-stopniowa, a to naprawdę świetny wynik. Klipy nakręcone z użyciem HLG możemy użyć do późniejszej korekcji kolorów lub wyświetlić je na telewizorach z funkcją HDR.

Panasonic Lumix S5

Duże wrażenie zrobiła na mnie też stabilizacja matrycy, która jest naprawdę wydajna. Filmowanie z ręki naprawdę nie stanowi żadnego problemu. Co więcej, stabilizacja matrycy współpracuje z tą w aparacie. Jeśli zatem połączymy te dwie siły, to w przypadku szerokiego kąta możemy liczyć na płynność podobną do pracy z gimbalem.

Poniżej kilka zdjęć przykładowych wykonanych aparatem:

Czy warto kupić Panasonic Lumix S5?

Panasonic Lumix S5 może nie stanowi przełomu pod kątem specyfikacji, ale na pewno wypada świetnie jeśli weźmiemy pod uwagę stosunek ceny do jakości. To aparat o profesjonalnych możliwościach, który może być używany przez zawodowców. Jego cena – 9499 zł za body – wydaje się naprawdę atrakcyjna, biorąc pod uwagę to, co oferuje konkurencja w ten półce cenowej.

Dodatkowo za tysiąc złotych więcej, 10 499 zł, można kupić aparat z obiektywem kitowym 20-60 mm f/3.5-5.6, który jest lekki i niewielki. Taki zestaw zapewnia uniwersalność i kompaktowość jak na pełną klatkę. Myślę, że ten model może sporo namieszać na rynku pełnoklatkowych bezlusterkowców.

 

Podziel się.

O Autorze

Dominik Patoła

Filmowiec z zawodu, dziennikarz z wykształcenia, fotograf z pasji. W ciągu ostatnich kilku lat miałem w rękach niemal każdy aparat, jaki pojawił się na rynku. Lubię testować wszystko, co warte uwagi i dzielić się na świeżo wrażeniami. Z moją Sonią (A6300) rozstaję się rzadko, choć po tym, jak poznałem Huawei P40 Pro zaczynam wierzyć, że czasem najlepszy aparat to ten, który masz przy sobie.

Zostaw komentarz

izmir escort