Sony A7 V: czy warto przesiąść się z Sony A7 IV? Oto, co przesiadka da fotografowi i filmowcowi

0
Sony A7 V, czyli piąta generacja hitowego aparatu. Czy warto go kupić? To pytanie zadają sobie użytkownicy poprzednich modeli. A oto odpowiedź.

To już piąty raz, gdy Sony pokazał pełnoklatkowego bezlusterkowca z serii A7. Za pierwszym razem było to duże wydarzenie. Za drugim – nieco mniejsze. Trzeci stał się największym sprzedażowym hitem. Czwarty rozpędzał się powoli.

Minęło kilka lat i wreszcie jest: Sony A7 V. Czwórka od początku cierpiała na kilka bolączek, więc już w momencie tamtej premiery wiadomo było, co musi mieć piątka. I rzeczywiście ma. Ale jakie jeszcze nowości producent zaimplementował w nowym modelu i czy skuszą one fotografa i filmowca do przesiadki? O tym poniżej.

Nowości dla fotografa

Wielu fotografów nie zdecydowało się na zamianę wysłużonego Sony A7 III na Sony A7 IV. Zmian było kilka, ale nie na tyle istotnych, by przekonać wszystkich. A7 V ma jednak kilka naprawdę istotnych ulepszeń dla osób, które fotografują.

Nowa jest matryca – to nadal 33MP rozdzielczości, ale jest ona warstwowa. To ma wpływ nie tylko na jakość zdjęć, ale również szybkość odczytu. Co za tym idzie, A7 V zyskał tryb seryjny 30 kl./s względem 10 kl./s w A7 IV. Jest więc trzykrotnie szybciej. Taka prędkość pojawia się jedynie z migawką elektroniczną, ale przeskok jest duży. Do tego tryb seryjny ma być pozbawiony blackoutów.

Ze względu na nowa konstrukcję matrycy fotografowanie z elektroniczną migawką również ma stać się lepsze, bo zapewni ona mniejsze zniekształcenia, efekt rolling shutter. Do tego wszystkiego otrzymujemy funkcję Pre Capture, która pozwoli na zapisanie zdjęć na moment przed wciśnięciem migawki, by nie stracić istotnego kadru.

Nowością jest również ulepszony AF. Ten ma więcej punktów, ale co ważniejsze – wsparcie AI, dzięki czemu działa dokładniej. Zwiększono też liczbę elementów, które aparat potrafi wykryć i śledzić.

Nowy aparat ma sobie radzić znacznie lepiej z automatycznym balansem bieli, przez co zapewni o wiele lepsze kolory nawet w trudnych warunkach oświetleniowych. No i wreszcie komfort. Wizjer pozbawiony blackoutów dla trybu seryjnego i nowy typ ekranu – wcześniej implementowany w droższej serii A7R.

Hybrydowy ekran pozwala odchylać się w bok i obracać, ale też klasycznie bez odchylania w bok. wielu fotografów miało problem z obrotowym ekranem w A7 IV, który lepiej sprawdza się w zastosowaniach filmowych, więc producent od teraz w nowym modelu daje wybór. Sam ekran zyskał też niemal dwukrotnie większą rozdzielczość.

Nowości dla filmowca

A7 V to aparat hybrydowy. Dla twórców treści, którym zdarza się i fotografować i filmować. Jednak zwykle odnosiłem wrażenie, że to twórcy filmowi dostają od producenta więcej. A7 IV względem A7 III był ogromnym przeskokiem właśnie dla filmujących. Również A7 V dał kilka nowości, które tak bardzo były potrzebne.

Najważniejsza, bez której właściwie premiera nie miałaby sensu – 4K 50p bez cropa. W poprzedniku korzystając z tej rozdzielczości mieliśmy dużego cropa 1,5x. To trochę komplikowało sprawę. Tutaj wreszcie mamy całą matrycę, a obraz jest oversamplowany z 7K.

Nowością jest również solidne slow-motion – 4K 120p. Do tego flexible ISO i możliwość importowania LUTów. Ważną zmianą jest też stabilizacja. Sony nie bryluje na tym tle względem konkurencji. W nowym modelu może się to zmienić. Siła stabilizacji zwiększona została z 5,5EV do 7,EV, a to już czołówka rynku. do tego producent dodał tryb elektroniczny Dynamic Active, czyli znowu – ulepszoną wersję stabilizacji Active. To wszystko daje potencjał na naprawdę stabilne kadry.

Mniejszą, choć dla niektórych może istotną nowością jest też to, nowy model jako kamera do streamowania zapewnia 4K z prędkością 30 kl./s, a w poprzedniku było to jedynie 15 kl./s.

Nowa ergonomia i to, co każdemu się przyda

Co jeszcze znajdziemy na liście najważniejszych zmian? Body zmieniło się minimalnie, a jednak nie zabrakło kilku istotnych zmian. Oprócz wspomnianego świetnego ekranu dostajemy również dwa wejścia USB-C zamiast jednego. Ponadto szybszą łączność bezprzewodową Wi-Fi 6E.

Co ciekawe, zyskujemy też dłuższy czas pracy na baterii. Aparat nadal korzysta z akumulatora NP-FZ100, jednak tym razem zamiast 520 zdjęć na jednym ładowaniu zrobimy nawet 630 zdjęć. To spora zmiana. Jak widać, software’owo udało się zoptymalizować czas pracy bez konieczności wprowadzania większego akumulatora.

Również bezprzewodowa łączność została ulepszona i zamiast standardu 5GHz ac otrzymujemy 6GHz ax. Zatem przesył danych przez Wifi powinien stać się jeszcze szybszy i stabilniejszy. Na koniec bardzo ważna rzecz – zwłaszcza dla filmowców.

Nowy system chłodzenia, który ma zapewnić bezproblemowa nagrywanie przez długi czas. A7 IV potrafił się przegrzewać, A7 III robił to często. Czy zatem nowy system chłodzenia rozwiązuje problem? Wiele wskazuje na to, że tak.

Czy warto przesiąść się na Sony A7 V?

Jeśli do tej pory jakimś cudem korzystasz z A7 III to zdecydowanie czas wymienić body. Zarówno pod kątem zdjęć, jak i filmów zobaczysz ogromną różnicę w komforcie pracy. Nie warto przesiadać się na czwartą generację, ale od razu zrobić większy skok i skorzystać z najnowszych rozwiązań oferowanych przez Sony A7 V.

Jeśli natomiast posiadasz A7 IV również jest kilka czynników, które przemawiają za zmianą. Z punktu widzenia filmowca brack cropa w 4K 50p i slow motion 4L 120p, dużo lepsza stabilizacja oraz nowy system chłodzenia to na tyle ważne elementy, że bez wątpienia mogą skusić do zakupu.

Dla fotografa z kolei dużą zmianą będzie nieporównywalnie szybszy tryb seryjny z funkcją Pre Capture, lepsze kolory i o wiele lepszy ekran, który już nie będzie stanowił problemu jak w poprzedniku. Oprócz tych zmian jest jeszcze szereg innych, ale czasami jedna kluczowa zmiana jest ważniejsza niż kilka drobnych usprawnień.

Zatem jeśli tylko budżet Ci pozwala, Sony A7 V zapewni duży przeskok jakościowy względem poprzednika i będzie dobrym wyborem. Jeśli jednak te kilka kluczowych zmian nie usprawni Twojego workflow – bo np. nie filmujesz w 4K 50p albo nie fotografujesz w serii, a obecny ekran Ci nie przeszkadza – wtedy A7 IV może być nadal solidnym sprzętem na następne kilka lat.

Sony A7 V – rewolucja czy ewolucja?

Podziel się.

O Autorze

Filmowiec z zawodu, dziennikarz z wykształcenia, fotograf z pasji. W ciągu ostatnich kilku lat miałem w rękach niemal każdy aparat, jaki pojawił się na rynku. Nadal jednak wierzę, że czasem najlepszy aparat to ten, który akurat masz przy sobie.

Zostaw komentarz

izmir escort