Cztery lata czekaliśmy aż Sony wypuści kolejny aparat z serii a7. Oczekiwania były wysokie, ponieważ Sony A7 IV zostało gorąco przyjęte przez fotografów. Ponadto przez ten czas otrzymaliśmy takie kombajny jak Sony a9 III czy a1 II, z których inspiracje można było czerpać garściami. Czy Sony a7 V, będzie cieszył się takim samym uznaniem jak poprzednik? Czy może jednak najnowsza premiera Sony to krok wstecz względem konkurencji?
Seria Sony a7 to synonim uniwersalności
Gdybym musiał zaszufladkować aparaty z serii a7 powiedziałbym, że są to narzędzia półprofesjonalne. Oczywiście nie oznacza to, że profesjonalni fotografowie nie wybiorą tego sprzętu. Sam takim jestem, a codziennie pracuję na Sony a7 IV i Sony a7 III. Ostatecznie wszystko rozbija się o zrozumienie możliwości korpusu, z którego się korzysta.
W tytule tego rozdziału określiłem aparaty Sony a7 jako uniwersalne. Jest tak, ponieważ starają się one dotrzeć do bardzo szerokiego grona odbiorców. Zarówno do fotografów, jak i filmowców. Te korpusy znajdują złoty środek, tak by dostarczyć najlepszą jakość obu grupom docelowym.
Natomiast dla osób, które nie chcą iść na kompromisy i mają w kieszeni nieco większy zapas gotówki Sony przygotowało serię a7R dla fotografów oraz a7S dla filmowców.
Budowa Sony a7 V. Co się zmieniło?
Podzespoły Sony a7 V zamknięte są w tej samej obudowie co Sony a7R V. Jedyną różnicą jest brak czerwonej literki „R” na górnej części korpusu. To oznacza, że nowy aparat został wyposażony w obracany, uchylany i w pełni dotykowy ekran. Ta zmiana, choć może wydawać się drobna, jest dla mnie szczególnie istotna. Jeśli nigdy nie korzystałeś z tego rozwiązania, to prawdopodobnie nawet nie masz pojęcia, jak bardzo uprzyjemnia to pracę.
W tym miejscu warto również zaznaczyć, że podczas pracy w pionie aparat przełącza układ wyświetlania informacji. To rozwiązanie możesz znać z Sony A1 II, gdzie zostało wprowadzone w aktualizacji 3.0. W przypadku Sony a7 V układ pionowy jest dostępny od początku.
Zmianie uległa również waga. Sony a7 V waży 695 gramów, czyli blisko 40 gramów więcej niż Sony a7 IV. Ponadto do dyspozycji otrzymasz aż dwa wejścia USB-C — 2.0 do ładowania oraz 3.2 do przesyłania danych. To kolejna poprawa na rzecz standaryzacji okablowania.
To, co nie uległo zmianie (a powinno!), to sloty na karty pamięci. Dalej są one zwrócone tyłem do fotografa, ale na to szkoda mi już znaków w tym artykule. Większy problemem stanowi wyłącznie jeden slot na kartę CFexpress. Naprawdę liczyłem, że Sony a7 V, będzie posiadał dwa łączone sloty SD i CFexpress.
Zasilanie aparatu
Sony a7 V jest zasilany akumulatorem NP-FZ100, czyli dokładnie tym samym co absolutna większość sprzętów tej marki. To nie tylko ułatwia zakupy i pozwala zaoszczędzić nieco pieniędzy, ale również jest to po prostu bardzo wygodne. W tym miejscu pozwolę sobie zauważyć, że sprzęt Canona i Nikona nie ma tak ujednoliconego standardu akumulatorów.
Jak wygląda wydajność baterii w praktyce? Okazuje się, że dzięki procesorowi BIONZ RX2, maksymalna ilość wykonanych zdjęć na jednym akumulatorze wzrosła! Dokładne liczby możesz zobaczyć poniżej. Weź jednak pod uwagę, że są to przybliżone wartości i mogą się one różnić w zależności od kondycji używanego akumulatora, temperatury otoczenia i wielu innych czynników.
| Model aparatu | LCD | Wizjer |
|---|---|---|
| Sony a7 V | 630 | 750 |
| Sony a7 IV | 520 | 580 |
| Sony a7 III | 610 | 710 |
Na żywotność akumulatora wpływa również tryb zmniejszonej jasności ekranu. To zupełna nowość w systemie Sony. Działa ona w ten sposób, że gdy aparat nie jest używany przez określony czas, jasność ekranu zostaje zmniejszona. Ważnym atutem tego rozwiązania jest bardzo szybkie wybudzanie urządzenia i kontynuowanie pracy.
Czy matryca uległa poprawie?
Do czynienia mamy z nową matrycą o rozdzielczości 33 MP. Największą zmianą jest jej szybkość pracy. Podczas korzystania z elektronicznej migawki będziesz w stanie uzyskać nawet 30 klatek na sekundę! To kolejna bardzo istotna dla mnie różnica, która przekonuje mnie do wymiany Sony a7 III na a7 V.
Ta zmiana świetnie współgra z kolejnym ulepszeniem względem Sony a7 IV, jakim jest Pre-Capture. Tę opcję możesz kojarzyć z Sony a1 II lub Sony a9 III. Pozwala ona na rejestrowanie zdjęć do 1 sekundy przed naciśnięciem spustu migawki. Tę opcję pokochają przede wszystkim fotografowie dzikiej natury i sportu. Niech pierwszy rzuci migawką ten, komu nigdy nie odleciała sikorka chwilę przed zrobieniem zdjęcia!
Kolejna różnica, która może cię zainteresować, dotyczy zakresu tonalnego, czyli ilości szczegółów w czerniach i prześwietleniach. Matryca Sony a7 V posiada 16 stopni zakresu dynamicznego w trybie migawki mechanicznej. Dla porównania Sony a7 IV posiada 15 stopni.
Na koniec tego rozdziału wspomnę o stabilizacji matrycy. Ona również uległa poprawie względem poprzednika. Wydajność stabilizacji Sony a7 V wynosi 7.5 stopnia na środku i 6.5 stopnia na brzegu. Ta zmiana pozwoli nieco wydłużyć czas naświetlania, fotografując z ręki.
Szumy na wysokich czułościach
Maksymalne ISO tego aparatu wynosi 204800, co jest w zasadzie wyłącznie ciekawostką, bo takie wartości nie mają realnego zastosowania w codziennym użytkowaniu. Z moich obserwacji wynika, że szumy generowane przez tę matrycę są bliźniaczo podobne do tych z Sony a7 IV. W tym zestawieniu wciąż najlepiej radzi sobie Sony a7 III.

Sony a7 V radzi sobie naprawdę dobrze w trudnym oświetleniu.
Usprawniony autofokus
Sony a7 V posiada 759 pól autofokusa, co jest identyczną ilością co w Sony a7 IV. To, czym różnią się te korpusy to wspieranie sztuczną inteligencją. Najnowszy aparat wykrywa ludzi, zwierzęta, ptaki, owady, samochody, pociągi i samoloty. Ponadto w przypadku znalezienia człowieka potrafi śledzić zarówno oko, twarz, głowę lub całą sylwetkę. Dzięki temu możesz być pewny, że już nigdy nie zgubisz ostrości ze swojego modela, gdy ten się odwróci lub odejdzie nieco dalej.
Filmowanie
Jedną sprawę wyjaśnijmy sobie już na samym początku — Sony a7 V nie ma open gate. Mam wrażenie, że dyskusje na ten temat w internecie ostatnimi tygodniami nie cichły. Wiele osób przekreślało aparat z powodu braku tej funkcji. Ja jestem w tej sprawie wyjątkowo nieobiektywny, ponieważ z trybu filmowania korzystam sporadycznie. Gdy już cokolwiek nagrywam, to są to rolki, które i tak tworzę w pionie w formacie 9:16. W związku z tym ta informacja mnie ani nie ziębi, ani nie grzeje.
Innymi ważnymi wiadomościami są z pewnością 4K 120P (crop APS-C) i 4K 60P (pełna klatka) oraz możliwość wgrywania własnych LUTów.
Podsumowanie
Werdykt „warto czy nie warto?” zawsze uzależniony jest od prywatnych preferencji oraz sposobu wykorzystywania danego sprzętu. W moim przypadku decyzja jest już podjęta — zostawiam Sony a7 IV i wymieniam Sony a7 III na a7 V. Uważam, że różnica między III a V jest na tyle duża, że warto wziąć sobie słowa Kasi Klich do serca i wymienić go na lepszy model.
Już niedługo kolejny artykuł, w którym porównamy Sony A7IV do Sony A7V pod kątem funkcji filmowych. Zapiszcie się na newsletter, żeby nie przegapić!













