Premiera nowego aparatu Om System OM-1! Czy Olympus zmartwychwstał?

0
Po przejęciu działu obrazowania Olympusa przez firmę JIP (Japan Industry Partners), wielu użytkowników z niepokojem spoglądało w przyszłość marki, pomimo zapewnień nowego właściciela o kontynuacji tradycji. Tymczasem, właśnie jesteśmy świadkami prawdopodobnie najgorętszej premiery 2022 roku i to już na samym jego początku. Błogosławieni Ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli! Oto OM system OM-1.

Ergonomia i jakość wykonania

Pierwsze, co ukazuje się naszym oczom po wyjęciu aparatu z pudełka, to jego nazwa! Słowo Olympus widnieje tam, gdzie od lat było jego miejsce, czyli w miejscu pryzmatu. Wynika to bowiem z łagodnego przeprowadzania rebrandingu przez nowego właściciela.

Aparat nie tylko sprawia wrażenie solidnej i zwartej konstrukcji, ale taką właśnie jest. Przyciski znajdują się na swoim miejscu i dotychczasowi użytkownicy systemu nie powinni mieć problemu z odnalezieniem najważniejszych funkcji. Podczas nagrywania filmu na YouTube powiedziałem, że aparat ma nowy design i jest to moja w pełni subiektywna opinia, wynikająca z dotychczasowego obcowania z aparatami tego producenta.

Na górnej ściance OM-1 znajdziemy: włącznik aparatu, przełącznik trybów z blokadą kółka w środku, spust migawki, korektę ekspozycji, przycisk nagrywania, tryb pracy migawki oraz tryb pracy AF. Dwa ostatnie guziki pełnią podwójną funkcję, w zależności od użytego pokrętła. W mojej ocenie, jeśli chodzi o ergonomię i formę wykonania, to właśnie pokrętła zmieniły się na dużo lepsze. “Klasyczne”, czyli nieco ukryte w obudowie aparatu, w odróżnieniu od OM-D E-M1 III, gdzie pokrętła były ulokowane na wierzchu, ale w ten sam sposób, co we flagowym OM-D E-M1X. Można by podsumować, że na pierwszy rzut oka trzymamy w rękach OM-D E-M1X, tylko z uciętym pionowym gripem.

Od strony bagnetu ulokowane zostały dwa przyciski programowalne. Na tylnej ściance aparatu znajdziemy układ przycisków, niemalże identyczny jak w E-M1 III, poza jednym ważnym elementem. W nowym bezlusterkowcu pojawia się przycisk AF-ON, który jest ukłonem w kierunku fotografów sportowych czy fotografów przyrody, którzy wykorzystują to rozwiązanie w swoim workflow.

Ekran w OM-1 jest klasycznie uchylany do boku. Rozwiązanie ma tyle samo zwolenników co przeciwników i nie ma tu nic do dyskusji. Filmowcy i podróżnicy będą się cieszyć, a jeśli o tych pierwszych mowa, to ważną cechą nowego aparatu jest standard uszczelnień na poziomie IP53 (z wybranymi obiektywami). Z tego powodu nie przejmowałem się zabrudzeniami i wodą podczas testów, wręcz zachęcałem aparat do łapania kropel deszczu.

Wnętrze i nowa dusza

Za powstawanie obrazu tego statycznego, jak i ruchomego, odpowiada nowy sensor. Prawdopodobnie jest to matryca IMX472-AAJK, której specyfikacja wypłynęła jakiś czas temu. Nowy sensor to przede wszystkim matryca w technologii wielowarstwowej, czyli Stacked BSI Live MOS. Obecnie sensory w tej technologii wykorzystywane są w wielu flagowych aparatach konkurencji. Dzięki temu posunięciu zyskujemy między innymi większą światłoczułość, szerszą dynamikę tonalną oraz mniejsze szumy. Takie zmiany powinny zostać zdecydowanie dobrze przyjęte przez dotychczasowych użytkowników Olympusa. Sensor cechuje się rozdzielczością na poziomie 22.9 Mpix, natomiast efektywna liczba pikseli to 20.4 Mpix.

Om System Olympus OM-1

Rekordowy system AF. Czy OM-1 jest lepszy od konkurencji?

Nowy sensor to również nowy system AF. Za łapanie ostrości odpowiedzialne jest aż 1053 punktów detekcji fazy i tyle samo punktów detekcji kontrastu. Ta obłędna liczba wpływa nie tylko na prędkość i precyzję układu ostrzenia, ale również na pozycję OM-1 na tle konkurencji. Tym samym nowy aparat od OM System pod tym kątem przewyższa Sony A1, Nikona Z9, a równać się może tylko z Canonem EOS R3, który ma ich dokładnie tyle samo.

Nieprawdopodobna wręcz liczba punktów AF została doposażona o rozpoznawanie nowych obiektów. Obecnie ten nowy aparat może rozpoznać nie tylko ludzi i ich źrenice, ale również: psy, koty, ptaki, samochody rajdowe, samochody F1, samoloty, helikoptery, pociągi i motocykle. Trzeba przyznać, że z tym wszystkim radzi sobie świetnie. Mój prywatny aparat również rozpoznaje psy, jednak w starciu z Mozartem, wymięka. Algorytm w aparacie, którego na co dzień używam, nie rozpoznaje mojego psa ze względu na dużą liczbę kropek i ciemne oczy na ciemnej sierści. Inaczej jest w przypadku OM-1. Matryca poradziła sobie bezproblemowo i to w trudnych warunkach oświetleniowych, co było pierwszym czynnikiem wbicia w fotel.

Stabilność przede wszystkim

Olympus przyzwyczaił nas do super stabilizacji w swoich korpusach, dlatego też oczekiwania co do nowinek są równie wysokie. 5-osiowy stabilizator wykazuje efektywność na poziomie 7EV. Producent podaje tę liczbę dla nowego obiektywu 12-40mm F2.8 PRO II, oraz 8 EV w trybie Sync IS. Testy praktyczne pokazują, że utrzymanie ostrego obrazu na 1/13 przy 300 mm F4 nie stanowi większych problemów.

Przepis na sukces w świecie fotografii przyrodniczej?

Szybki AF, stabilne ujęcie, a do pełni szczęścia wcale nie brakuje szybkostrzelności. Mechaniczna migawka daje nam 10kl/s, ale dzięki nowoczesnej technologii, braku rolling shuttera oraz wyeliminowaniu blackoutu, w wizjerze do dyspozycji mamy aż 120kl/s !!! Tak dużo zdjęć wymaga olbrzymiego bufora, oraz szybkich kart. Dlatego też producent postawił na podwójny slot SD w standardzie UHS-II.

OM System OM-1 Olympus

Drodzy filmowcy, oto on!

System micro 4/3 od wielu lat jest z powodzeniem wykorzystywany przez profesjonalnych twórców wideo. Jednakże w tym rozmiarze to raczej Panasonic był pierwszym wyborem miłośników ruchomego obrazu. Ma się to zmienić za sprawą tej premiery. Najważniejsze z parametrów, jakich możemy się spodziewać, to 4K 60p 4:2:2 10bit Long GOP na kartę pamięci oraz FullHD 240kl/s. Najwyższe możliwe do osiągnięcia parametry uzyskamy po podłączeniu zewnętrznego rekordera (np. Atomos Ninja V) 4K 60p 4:4:4 RAW. Dodatkowo aparat oferuje nam nagrywanie w dwóch kodekach, H.264 oraz H.265, a w zależności od tego, na jaki się zdecydujemy, otrzymamy 4 profile obrazu: standard, płaski, OM-Log 400 oraz HLG (HDR). Użytkownicy czarnej magii, możecie śmiało szykować portfele i zostawić sobie Wasze ulubione obiektywy.

Nowe MENU!

Dożyliśmy czasów, w których obiektem sporów między użytkownikami są nie tylko parametry na papierze, ale również układ menu aparatu. Jako osoba użytkująca OM System z doskoku, w końcu nie gubię się w mnogości funkcji, jakie oferuje nowy aparat. Menu jest przejrzyste i przemyślane. Potrzebne opcje znajduję bez większych trudności, ale oczywiście ilość kart i pozycji jest imponująca. Na szczęście aparat można w prosty i szybki sposób spersonalizować. Być może dzięki temu częściej będę po niego sięgał.

M.Zuiko Digital ED 12-40mm F2.8 PRO II

Wraz z premierą nowego aparatu do testów otrzymałem również nowy obiektyw oraz grip. Światło dzienne ujrzał OM System M.Zuiko Digital ED 12-40mm F2.8 PRO II – odświeżona i ulepszona wersja standardowego reporterskiego zoom-a. W kwestii samego obiektywu nie mogę za wiele powiedzieć , gdyż nie mam bezpośredniego porównania. Jest dobrze. Uchwyt pionowy HLD-10 zaprezentowany z aparatem jest dla mnie jego nieodłącznym elementem, szczególnie przy obiektywach typu 300mm f4. Poprawia on komfort pracy i mieści drugi akumulator BLX-1, dzięki czemu przyjemność robienia zdjęć wzrasta dwukrotnie.

Dla kogo jest OM-1?

Obecnie nowocześni twórcy wymagają od swoich urządzeń sporej uniwersalności. Dobrze jest móc zrobić świetne zdjęcia, jak i nagrać bardzo dobry film. Wymagamy od naszych narzędzi wszechstronności, jakiej wymagają od nas nasi zleceniodawcy. Dzięki takim narzędziom jak OM System OM-1 nosimy jeden świetny aparat, który dzięki bardzo wytrzymałej obudowie nie zawiedzie nas nawet w ciężkich warunkach. OM-1 docenią przede wszystkim dotychczasowi użytkownicy systemu micro 4/3 Olympusa. To nowe rozdanie, krok milowy w technologicznych usprawnieniach. W związku z tym nie trzeba będzie długo szukać powodów, dla których warto zainwestować w nowy korpus.

Podziel się.

O Autorze

Aktywny fotoreporter od lat współpracujący z Agencją Reporter oraz East News. Swoje zdjęcia publikuje w najważniejszych dziennikach, tygodnikach i wydawnictwach. Finalista konkursu Grand Press Photo 2015 oraz BZWBK Press Photo 2017. Prowadzi program Cyfrowa Sesja Live - na żywo co czwartek o godz. 18 na profilu Cyfrowe.pl na Facebooku i Youtubie

Zostaw komentarz

izmir escort