Obiektywy Canon RF są drogie? Obalamy mit!

0

Gdziekolwiek się ruszę, tam wszyscy mówią mi, że obiektywy z mocowaniem Canon RF są potwornie drogie. Szczerze przyznam, że zaczęło mnie to irytować. Kilkukrotnie wdałem się również w internetowe dyskusje na grupach i forach… jednak ile razy można pisać to samo? Sprawdźmy więc, czy faktycznie obiektywy z bagnetem RF są tak potwornie drogie względem innych systemów – bo może jednak nie mam racji i faktycznie jest tak źle z cenami szkieł Canona… Nie pozostaje nic innego, mówię „sprawdzam” i odsłaniam wszystkie karty.

Na początku muszę też wyjaśnić jedną kwestię – porównywać będę tu wyłącznie obiektywy systemowe, czyli te „oryginalne”, dedykowane do każdego z trzech omawianych dziś pełnoklatkowych systemów. Dlaczego? Dlatego, że niezależnie od systemu to właśnie „oryginały” działają bezproblemowo i teoretycznie powinny stać na bardzo zbliżonym poziomie.

Oczywiście nie da się ich porównać 1:1, m.in. ze względu na różne technologie, dodatkowe możliwości, czy różnice w datach premiery (które będę podawać w nawiasach przy tych obiektywach). Ewentualne braki lub posiadane funkcje postaram się specjalnie zaznaczyć i podkreślić. Jeśli jakiś system nie oferuje danej konstrukcji lub jeśli ich parametry się bardzo różnią, to nie biorę go do porównania – żeby było sprawiedliwie. Mam nadzieję, że wszystko jasne, zaczynamy!

Klasyk klasyków – obiektywy 50 mm 1.8

Zacznijmy więc może od takiej absolutnej klasyki – standardowy obiektyw 50 mm f/1.8. Jeden z najtańszych obiektywów w praktycznie każdym systemie, który bardzo chętnie wybierany jest zarówno przez amatorów, jak i profesjonalistów. Połączenie tej ogniskowej z jasnością f/1.8 daje bardzo przyjemne rozmycie tła i pozwala na wejście w świat bardziej profesjonalnej fotografii.

Różnica między Sonym i Canonem może wydawać się dość marginalna i patrząc na historię cen – raz jeden, raz drugi jest tańszy. Jednak teraz doliczając podwójny cashback oraz wielorabat -10% to końcowa cena Canona wynosi zaledwie 609zł! Cztery lata różnicy, a jednak sporo tańszy, co powinno być właśnie na odwrót… bo produkty będące dłużej na rynku są zazwyczaj tańsze. Nikon za to pozamiatał konkurencję, przebijając ją ceną ponad trzykrotnie.

Szeroki standard – obiektywy 35 mm 1.8

Pozostańmy może w świecie popularnych ogniskowych, tym razem weźmy na tapetę „szeroki standard”, czyli obiektyw 35 mm ze światłem 1.8. To również niezwykle często wybierane konstrukcje, które zapewniają sporą uniwersalność. Choć wszystkie trzy obiektywy mają tą samą ogniskową i tą samą światłosiłę f/1.8, to tylko jeden z nich ma wbudowaną stabilizację i tryb macro 1:2 (czyli bardziej to dobry close-up, ale jednak warty odnotowania). Jak myślicie, który? Najdroższy?

Otóż nie – bo te funkcje ma najtańszy Canon RF 35 1.8 IS STM Macro. No i to sporo tańszy od Sonego i Nikona, bo doliczając wszystkie promocje jego finalna cena to jedyne 1537zł! Dopiero drugi obiektyw na tapecie i już Canon okazuje się nie być taki drogi? Tak nie może być! Jaktto tak?! Idziemy dalej.

Typowa portretówka – obiektywy 85 mm

Pozostając w segmencie tanich obiektywów, warto również sprawdzić ceny obiektywów typowo portretowych. Takimi właśnie są obiektywy o ogniskowej 85 mm, które od lat są jednymi z najchętniej wybieranych do portretów. Dzięki tak długiej ogniskowej rozmyte tło staje się często praktycznie jednym wielkim bokehem – szczególnie jeśli otworzymy maksymalnie przysłonę. Tu również warto zaznaczyć, że tylko jedno szkło w tym zestawieniu posiada wbudowaną stabilizację i tryb macro 1:2 – i tak, ponownie jest to Canon. Względem konkurentów można w nim otworzyć przysłonę maksymalnie do f/2, a nie f/1.8 jak w Sonym, czy Nikonie.

Choć tym razem cena Canona nie jest najniższa na stronie, to po odliczeniu podwójnego cashbacku i 10% wielorabatu wychodzi… za 2049zł – czyli po raz trzeci obiektyw RF jest najtańszy! Co jeszcze ciekawsze to to, że Canon jako jedyny posiada stabilizację i macro, oraz jest najnowszy w tej trójce. Sony znowu drugie (i najstarsze). Stawkę po raz trzeci zamyka Nikon. Na razie więc teoria o potwornie drogim systemie Canona nieco upada…

Spacerzoom wyższej klasy – 24-105 f/4 i 24-120 f/4

No dobra, jak na razie nie było tak źle, to może teraz jakiś uniwersalny spacer-zoom w stylu 24-105 f/4? Popularny typ obiektywów, który wybierają zarówno profesjonaliści jak i amatorzy. Nie dziwi więc fakt, że wszyscy trzej producenci oferują tutaj bardzo podobne konstrukcje, które w zasadzie posiadają bardzo zbliżone funkcje – bo wszystkie wyposażone są również w stabilizację obrazu, którą z pewnością docenią także filmowcy.

W końcu Canon okazuje się być najdroższym w stawce – może to jednak nie mit? Co ciekawe, to fakt, że jego cena mocno skoczyła w ostatnich miesiącach. Jeszcze w styczniu można było go kupić za około 5,5 tysiąca. Sony okazuje się być najtańsze, jednak najkorzystniej w tym zestawieniu wypada moim zdaniem… niespodziewanie Nikon, który jest najmłodszym obiektywem w stawce, a dodatkowo posiada o 15 mm dłuższą ogniskową od swoich konkurentów.

Profesjonalny standard z najwyższej półki – 50 mm f/1.2

No dobra przejdźmy do sekcji stricte profesjonalnej. Zacznijmy znów od standardu, choć z zupełnie innym światłem i ogólną budową niż wcześniej wspominane 50 mm f/1.8. Tutaj w szranki staną ze sobą trzy topowe pięćdziesiątki, które posiadają naprawdę ciekawą przysłonę f/1.2. Wszystkie trzy obiektywy są w pełni uszczelnione i żaden z nich nie posiada stabilizacji.

Nikon po serii porażek zaczyna odrabiać straty, ale to jednak Sony w obecnej promocji miażdży konkurencję. A Canon… No Canon znów zaszalał z ceną i mimo promocji pozostaje najdroższym obiektywem w tym zestawieniu. Druga skucha Canona.

Święty grall fotoreporterów – 24-70 mm f/2.8

Prawdopodobnie jeden z najpopularniejszych zoomów używanych przez fotoreporterów i fotografów ślubnych. Zapewnia ogromną uniwersalność i relatywnie dużą światłosiłę przy zachowaniu kompaktowych wymiarów. Tu jednak nie sposób nie zauważyć różnic między poszczególnymi konstrukcjami. Tylko Canon i Nikon mają w tym zestawieniu wbudowaną stabilizację optyczną, za to nowa wersja Sonego, oznaczona jako GM II, jest obecnie najlżejszym i najmniejszym obiektywem tego typu. Niemniej oferują takie samo światło i zakres ogniskowych, dlatego myślę, że można je tu zestawić.

Szok! Niedowierzanie. Sony, uważane potocznie za najtańsze, okazuje się być najdroższe! Najnowsze, najlżejsze, ale i najdroższe – a do tego jako jedyne nie ma wbudowanej stabilizacji optycznej. Oczywiście można zdecydować się na starszą generację Sonego (z 2016, która jest sporo tańsza i kosztuje obecnie: ok 9000 zł), jednak rocznikowo daleko jej do Canona, czy Nikona i obawiam się, że stara GM wkrótce zostanie wycofana ze sprzedaży. Stąd też w zestawieniu pojawia się nowsza propozycja. Canon w tym segmencie przegrywa wyłącznie z Nikonem i bryluje w środku stawki.

Klasyczny teleobiektyw – 70-200 mm f/2.8

Drugi z klasyków do reportaży. Choć tu różnic jest naprawdę dużo – na tyle dużo, że w pewnym momencie zacząłem zastanawiać się nawet czy w ogóle brać te obiektywy do porównania – tak w gruncie rzeczy reprezentują te samą kategorię, popularnych, reporterskich telezoomów. Musiały się tu znaleźć. Jakie to różnice? Między innymi waga, czy też wymiary. W tym zestawieniu Nikon i Sony są obiektywami, które mają wewnętrzne ogniskowanie, Canon z kolei ma wysuwany przedni tubus – co sprawia, że łatwiej można go transportować. Oba takie rozwiązania mają swoje zalety i wady, jednak przejdźmy do rzeczy – czyli cen!

Szok! Szok! Szok! Sony znowu okazuje się być najdroższe! Choć podobnie jak w przypadku 24-70 f/2.8 GM2 jego poprzednia generacja z 2016 wygrałaby tę konkrecję (10 899zł). Potwierdza tym samym, że nowsze obiektywy są… drogie, a przynajmniej droższe i ta zasada działa w każdym systemie. Najmniejszy i najlżejszy Canon, dzięki dodatkowemu cashbackowi -920zł (cena końcowa to zatem 11 165zł), niespodziewanie wygrywa z najcięższym, największym Nikonem

Teleobiektyw z najwyższej półki – 400 mm f/2.8

Obiektyw absolutnie z końca skali, który pewnie nie będzie interesował zbyt szerokiej rzeszy odbiorców, ale jednak myślę, że warto go umieścić w tym porównaniu tak, żeby też mieć ogólnie rozeznanie. Nikon jest najnowszym obiektywem w tym zestawieniu i jako jedyny posiada wbudowany telekonwerter, dlatego też, żeby było sprawiedliwiej to do pozostałych obiektywów doliczę koszt telekonwertera x1.4.

Sony znów jest najstarsze w zestawieniu, i jak to przeważnie przy najstarszych szkłach, okazuje się być najtańszym rozwiązaniem. Ciekawe czy, gdy wydadzą drugą generację 400 mm, te proporcje się nie zmienią – tak jak miało to miejsce w przypadku 24-70 i 70-200. Różnice cenowe między tymi konstrukcjami mogą wydawać się faktyczne znaczące. Choć nawet tu Canon okazuje się nie być najdroższy… Trochę jest to dla mnie rozczarowanie, bo naprawdę chciałem się mylić! Niestety najdroższy jest najnowszy Nikkor, który ma wbudowany TC.

Podsumowując – ogólniki za to są bez sensu, a drogie obiektywy są drogie

Porównałem tu ze sobą osiem obiektywów – choć czasem różniły się one np. stabilizacją, czy rocznikiem produkcji. Canon, który w internecie ma łatkę potwornie drogiego systemu, okazał się być… najtańszy! Tylko dwa razy obiektywy tego producenta były faktycznie najdroższe. Cztery razy okazał się być najtańszy, a dwa razy zajął drugie miejsce. To zdecydowanie najlepszy wynik w tej stawce. Sony trzy razy było najtańsze, trzy razy drugie i dwa razy najdroższe. Faktycznie najdroższym systemem okazał się być Nikon, który aż cztery razy zajął ostatnie miejsce, trzy razy był drugi i tylko raz okazał się być najtańszy.

To chyba ostatecznie obala mit tego, że system Canona RF jest tak drogi… Choć niestety wiem, że część internautów będzie dalej powtarzać ten dość krzywdzący mit, pomijając jakąkolwiek analizę. Zamiast niej w kolejnej dyskusji dostanę w twarz ceną np. Canona 28-70 f2, zestawioną z jakimś Samyangiem, czy Yongnuo. No a kto miał RF28-70, ten wie, że to obiektyw, którego nie da się przyrównać do niczego w żadnym innym systemie – bo jest to szkło absolutnie unikatowe. Prawda jest taka, że jeśli spojrzymy na topowe obiektywy to one są drogie – zawsze, niezależnie od systemu (raz jeden jest tańszy, a raz drugi). Dotyczy to szczególnie obiektywów relatywnie nowych. Nie mów tego nikomu, ale no tak zawsze było, jest i prawdopodobnie będzie.

Bonus: Zamienniki obiektywów

Na początku powiedziałem, że nie będzie zamienników. Jednak podczas pisania tego tekstu uświadomiłem sobie, co będzie się dziać w komentarzach i zmieniłem zdanie! Ale by zachować sprawiedliwość, to zostawiam tu tylko obiektywy firm trzecich, które mają mocowania na wszystkie bagnety. Sprawdźmy więc jak to wygląda w przypadku tych trzech bagnetów – a do porównania użyje trzech obiektywów, trzech różnych marek.

Budżetowa porterówka – Viltrox AF 85 mm f/1.8

Viltrox coraz mocniej przebija się do świadomości konsumentów, oferując coraz to nowsze i lepsze konstrukcje. Firma była znana głównie ze swoich obiektywów manualnych, ale od niedawna rozpychają się również na rynku z obiektywami wyposażonymi w system autofocusa. Podobnie jest i w tym przypadku – co ciekawe to obecnie jedyny zewnętrzny producent, który oferuje obiektywy z autofocusem do bagnetu RF i Z.

Cenowo? Raczej nie ma co szukać tu sensacji. Wszystkie mocowania wycenione niemal jednakowo – jedyna różnica to wersja do Nikona Z, która z jakiegoś powodu jest minimalnie droższa.

Superjasny, manualny standard – 7Artisans 50mm f/1.05

Nikon Z i Canon RF to znacznie młodsze bagnety od Sony E. Dlatego też nie ma jeszcze zbyt wielu producentów, którzy oferują obiektywy z autofocusem do tych dwóch mocowań. Nie przeszkadza to jednak producentom tworzyć coraz to nowszych manualnych obiektywów, które często są naprawdę niezwykłe. Takim dość niezwykłym obiektywem w mojej ocenie jest 7Artisans 50 mm, który oferuje światło f/1.05. Połączenie tej ogniskowej z tak jasną przysłoną daje niezwykłe efekty i niezwykły bokeh!

Kolejny brak sensacji. Nawet nie mam jak tego skomentować.

Szerokokątny obiektyw do architektury i krajobrazu – Nisi 15 mm

Osoby, które zajmują się krajobrazem, czy architekturą dość często wybierają obiektywy manualne. Autofocus po prostu w tej pracy bywa zbędny. Liczą się bardziej właściwości optyczne lub… cena. Ciekawym wyborem dla wielu fotografów może być więc szerokokątny Nisi 15 mm, który występuje dla wszystkich trzech opisywanych dziś bagnetów.

No dobra, do trzech razy sztuka w tym przypadku nie miało zbyt wielkiego zastosowania. Znowu okazuje się, że mocowanie nie ma najmniejszego znaczenia dla ceny w przypadku obiektywów firm trzecich.

Wnioski po sekcji bonusowej?

Jak można podsumować fragment bonusowy? No chyba tylko w jeden sposób… Nuda! Bo w tym segmencie wszystko wygląda dokładnie tak samo. Jestem prawie pewny, że jeśli w końcu Sigma, Tamron, Tokina, czy inni producenci wejdą na rynek z obiektywami RF i Z to ich ceny będą takie same jak w przypadku tych z bagnetem E (o ile będą to oczywiście te same konstrukcje).

To może i śmiała teoria, ale poniekąd potwierdza ją Nikkor Z 28-75 f/2.8, czyli rebrandowany Tamron 28-75 f/2.8 – to praktycznie ten sam obiektyw (choć Nikon miał zastosować tam swoje oprogramowanie, jednak optycznie i konstrukcyjnie to to samo). Różnica cenowa? 200 zł, które albo wynika ze znaczka i oprogramowania Nikona, albo po prostu jest to tzw. „podatek od nowości”. W każdym razie jest to marginalna różnica, która może też zmienić się wraz z kolejną dostawą, czy promocją.  Tak to chyba po prostu działa we wszechświecie i pozostaje tylko poczekać, aż pojawi się ich więcej na rynku (przypomnę, że Sigma zaczęła robić obiektywy do Sony po siedmiu latach istnienia bagnetu E).

*Wszystkie ceny i promocje na dzień: 13.06.2022

Podziel się.

O Autorze

Skupiam się głównie na reportażu i dokumencie. Doświadczenie zdobywałem pracując dla prasy, klubów, firm czy też klientów indywidualnych. Staram się dzielić swoją pasją poprzez pisanie o niej.

Zostaw komentarz

izmir escort