Canon EOS R10 – pierwsze wrażenia

0

Doczekaliśmy się! Są już Pierwsze bezlusterkowce Canona z mocowaniem RF z matrycą APS-C! Pierwszym, który wpadł nam w ręce jest Canon R10. Oprócz niego na półkach sklepowych pojawił się też Canon R7. Czy to już koniec systemu EOS M? Czy pasjonaci cropowanych matryc będą zadowoleni? Sprawdź nasze pierwsze wrażenia.

Canonem fotografuję (z małą przerwą) od 15 lat. Pierwszym sprzętem, który zresztą mam do tej pory jest Canon 400D – amatorska lustrzanka. Biorą w ręce R10 przypomniały mi się moje pierwsze fotograficzne kroki. Ten aparat to dość prosty, nieskomplikowany korpus. Lekki, nieduży, włączam… i nagle czar prysł. Wystarczyła chwila, żeby zorientować się, że R10, który jest pozycjonowany jako najniższy model z rodziny EOS R jest de facto demonem prędkości, gwarantując przy tym świetny obrazek. 15 lat różnicy robi swoje.

Sprawdź w sklepie:

Canon R10 pierwszy aparat APS-C z bagnetem RF

Zaznaczę ważną kwestię. Bagnet jest ten sam, co w pełnoklatkowych wersjach. To nie jest żaden bagnet RF-S, jak niektórzy plotkowali przed premierą. Aparat ma bagnet RF! Canon po prostu wypuścił obiektywy RF-S, które dostosowane są do matryc niepełnoklatkowych. Przelicznik w przypadku Canona R10 i R7 to standardowe dla producenta x1.6. Plus tego całego systemu jest taki, że każdy obiektyw RF/RF-S podłączysz do każdego body EOS R. W momencie podłączenia obiektywu RF-S do pełnej klatki włącza się od razu tryb APS-C.

 

Canon R10 – podstawowe informacje

Korpus z baterią i kartą waży tylko 430 gramów. W połączeniu z małymi obiektywami typu RF 35 mm 1.8 czy RF 50 mm 1.8, z którym go testowałem, daje niezwykle poręczny zestaw.

Kilka rzeczy bliźniaczo pasuje do tego, z czym mamy do czynienia w najtańszej pełnej klatce z tego systemu, czyli Canon RP. Akumulator LP-E17, karta wkładana obok (obsługuje standard UHS-II), ruchomy ekran LCD o rozdzielczości 1040000 pikseli czy wizjer 2360000 punktów. Analogicznie brak uszczelnień. Za to zastosowano stopkę multifunkcyjną z nowego R3. Powoli pojawiają się pierwsze akcesoria, więc tutaj jest możliwość sporego rozwoju. Mamy też do dyspozycji wbudowaną lampę błyskową z liczbą przewodnią 6. A od boku kilka wejść: USB-C, mikroHDMI, remote, wejście mikrofonowe.

Ergonomia na plus

Cieszy obecność joysticka, a nowością jest zastosowanie przełącznika AF/MF. Wreszcie w przypadku tańszych obiektywów nie posiadających przełącznika ostrości na tubusie nie trzeba grzebać w menu i tracić czasu na przełączenie na manual. Korpus trzyma się pewnie i w zasadzie jak na najniższy model… ciężko się przyczepić. Podczas testów pracowało mi się na nim pewnie i przyjemnie.

Nowe możliwości

Tradycyjnie mamy możliwość skorzystania z bluetooth oraz wifi, a zdjęcia można przesyłać do chmury Canona. R10 ma także możliwość bezpośredniej transmisji na YT.

Fani makro mają do dyspozycji bracketing ostrości. Można użyć wielokrotnej ekspozycji.

Ciekawą funkcjonalnością jest tryb serii raw, który zapisuje jeden plik serii, z którego możemy wyodrębnić pojedyncze klatki. Co najlepsze w tym trybie, możemy włączyć zapis „wsteczny”, który sprawi, że aparat zarejestruje momenty na 0,5 sekundy przed wciśnięciem migawki. Szkopuł polega na tym, że trzeba posiadać szybką kartę, bo w momencie wciśnięcia spustu migawki do połowy aparat i bufor pracują cały czas, nadpisując kolejne ujęcia, aż do wciśnięcia spustu do końca.

 

Kilka technikaliów fotograficzno-filmowych

Matryca 24.2 mpx generuje bardzo przyjemny obrazek dzięki procesorowi Digic X. JPG w standardzie w mojej ocenie ma bardziej podkręcone kolory niż to jest w pełnej klatce.

Serie: 15 kl/s w trybie migawki mechanicznej i 23 kl/s w trybie migawki elektronicznej… to wszystko ze śledzeniem! Dodatkowo migawkę elektroniczną można ustawić na 1/16000, co w modelach podstawowych się nie zdarzało.

AF – dual pixel CMOS, 100% pokrycia kadru, 4503 pól. Prędkość i możliwości jak z R3, np. rozciąganie i zmniejszanie strefy AF wg własnego uznania. Śledzenie ludzi, zwierząt oraz pojazdów.

Film: 4K 30 klatek oversamplowane z 6K. Crop na 4K w 60 klatkach. Stabilizacja cyfrowa w dwóch trybach – niestety zabiera trochę kadru. Slow motion w 120 klatkach w rozdzielczości Full HD. Brak limitu nagrywania! Sporo plusów, do tego dochodzi profil obrazu HDR PQ z zastosowaniem kodeka H.265 przy próbkowaniu koloru 4:2:2 w 10 bitach. Więc jest na czym pracować. Minus za brak C-Loga.

Więcej, o tym aparacie dowiesz się z naszej recenzji Youtube.

Cena Canon R10

Cena body Canon R10 na starcie to 4799 zł, w połączeniu z obiektywami RF-S odpowiednio 5389 zł z 18-45 oraz 6709 zł z 18-150. Tutaj trochę szkoda, że Canon nie rozszerzył kąta w kitowych obiektywach, tak jak inni producenci. Można było też je „rozjaśnić”. Plusem jest szeroka dostępność rewelacyjnych szkieł RF. No i na start R10 i R7 będą sprzedawane z adapterem pod obiektywy z lustrzanek. Przy tak działającym AF nie ma problemów z adaptacją szkieł EF/EF-S.
Wracając historycznie do mojego 400D, który w 2007 roku kosztował 2499 zł, biorąc pod uwagę inflacje, zarobki i wartość pieniądza dzisiaj ta cena Canona R10 jest „bardziej niż akceptowalna” za to, co w zamian otrzymujemy.

Podsumowanie

Canon R10 to aparat dla każdego rozpoczynającego przygodę z fotografią, ale też dla tych zaawansowanych, którzy potrzebują mieć pod ręką drugi korpus. Entuzjaści docenią bajeczny autofocus, szybką serię i bardzo dobrą jakość zdjęć. Blogowanie, sport, podróże… każdy ma coś dla siebie. Jak sądzisz, co będzie teraz z system EOS-M?Daj znać w komentarzu.

Sfotografuj „wolność” i wygraj Canon R10 z obiektywem!

Cyfrowe.pl i Canon zapraszają do udziału w konkursie fotograficznym, w którym nagrodą główną jest aparat Canon EOS R10 z obiektywem RF-S 18-150 mm. Finałowe prace zostaną zaprezentowane na wystawie w trakcie festiwalu ŚwiatłoSIŁA w Gdańsku. Termin zgłoszeń upływa 16.08.22. Jak się zgłosić?

Podziel się.

O Autorze

Fotoreporter i dokumentalista od ponad 10 lat. Absolwent Instytutu Twórczej Fotografii w Opawie w Czechach. Współpracował m.in. z Agencją Fotograficzną Reporter, Gazetą Wyborczą, laureat m.in. Grand Press Photo, IPA, 5-boju Fotopolis. Z zamiłowania podróżnik, zwolennik "rowerowego" trybu życia.

Zostaw komentarz

izmir escort