Statyw 3 Legged Thing Punks Billy – pierwsze wrażenia

0

Gdy statyw 3 Legged Thing Punks Billy trafił w moje ręce, byłem przede wszystkim ciekawy, czy w czymś takim jak statyw jest jeszcze miejsce na nowe rozwiązania, których nie ma u innych producentów. Po Brytyjczykach z 3LT nie spodziewałem się innowacji, lecz solidnego produktu. Po kilku dniach obcowania z modelem Billy doszedłem do wniosku, że w tej cenie można mieć i jedno, i drugie.

W ofercie 3 Legged Thing pojawił się model, który łata dziurę pomiędzy masywnymi modelami jak Winston czy Albert a serią PUNKS, dedykowaną dla amatorów. Dostaliśmy tu połączenie lekkości, niewielkiego rozmiaru po złożeniu, z dużym udźwigiem i sporą wysokością po rozłożeniu. Owszem od 3LT mamy do dyspozycji model Leo, ale jest on o kilka centymetrów niższy po rozłożeniu i kilkaset złotych droższy. Billy to bardzo dobra opcja dla osób szukających niewielkiego statywu podróżnego, ale o sporym udźwigu i możliwościach modyfikacji.

3 Legged Thing Punks Billy Carbon Fibre Tripod System from 3leggedthing on Vimeo.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy po wyjęciu z pokrowca dodawanego  w zestawie to fakt, że to włókno węglowe nie wygląda jak włókno węglowe, które znam chociażby ze statywów Manfrotto – brak na nim tej charakterystycznej siatki. Podobno jest to spowodowane unikalnym i dłuższym niż u innych producentów procesem powstawania samych płatów włókna. Jedyne co, to przez brak wzoru bardziej widać na nim ewentualne rysy, ale w końcu statyw ma stabilizować, a nie wyglądać. Wytrzymałość jest natomiast taka, jak deklaruje producent – postanowiłem sprawdzić czy statyw faktycznie wytrzymuje deklarowane 18 kg. Pozostawiłem go na kilka godzin pod obciążeniem – nic nie spadło – dziur w podłodze nie odnotowano. Zdjęcie potwierdzające w niższej sekcji.

Podczas fotografowania miło zaskoczyła mnie dość spora wysokość robocza. Co prawda bardzo rzadko robię zdjęcia na wyciągniętej maksymalnie kolumnie centralnej – częściej odwracam ją do góry nogami (co też jest możliwe w tym modelu), ale tu w jak żadnym innym statywie nie byłem tak spokojny o bezpieczeństwo sprzętu. Na co dzień korzystam z bezlusterkowców i nie jest mi potrzebny masywny statyw. Co prawda mój obecny statyw po złożeniu jest o kilka centymetrów krótszy (używam Triopo M130), ale przyznam, że przy większym wietrze czy fali nie byłbym tak spokojny o sprzęt. Co do przenoszenia to nie przepadam za pokrowcami – zdecydowanie wygodniej jest go zaczepić za klapę torby. Po porannym fotografowaniu w piasku, o dziwo czyszczenie przebiegło sprawnie – nic nie przylegało do rurek.

W tej kategorii cenowej 3 Legged Thing Punks Billy najbardziej zbliżony jest do Manfrotto Befree Carbon, ale znalazłem sporo więcej rozwiązań, które uważam za bardziej przemyślane. W statywie tym bardzo urzekły mnie szczegóły:

  • dodawany w zestawie kluczyk w formie karabińczyka, do dokręcenia śrub w głowicy, szybkozłączce czy na nogach. Można go łatwo podwiesić pod spód statywu, a do niego domontować obciążenie.
  • szybkozłączka w systemie Arca Swiss. Użytkując uchwyt Peak Design Capture Pro jest to duże ułatwienie.
  • odkręcana noga może służyć jako monopod – ba zakończona jest śrubą 3/8 dla łatwiejszego montażu głowicy lub kolumny centralnej z głowicą, aby wydłużyć wysokość monopodu.
  • odkręcane końcówki nóg z gniazdem na dole 3/8. Mamy możliwość dokręcenia bez problemu dodatkowych zakończeń, by statyw lepiej trzymał się w terenie.
  • system zacisków z ogumowaniem, które nie jest w paski, a w kropki dla lepszego chwytu przy zaciskaniu. Efekt ten sam jak przy paskach, ale struktura gumy nie przypomina fali sinusoidalnej, co w przypadku pęknięcia nie spowoduje, że będzie ono łatwo szło prosto w jedna stronę.
  • system blokady ruchu kuli w głowicy. Nie wiem jaki patent zastosował, ale po przekręceniu o 180 stopni nie ma siły, żeby kula się ruszyła. W przypadku głowic innych producentów bywa z tym różnie.

3LT to marka statywów dostępna na polskim rynku od niedawna. Gdy pierwszy raz zobaczyłem ich inne niż czarne elementy nóg, kolorowe głowice i przede wszystkim ceny, byłem mocno sceptyczny, czy produkt znajdzie klientów. Po kilku dniach obcowania stwierdzam, że jest nad czym się zastanawiać zanim wybierzemy Manfrotto, Benro czy Triopo.

Podziel się.

O Autorze

Paweł Ostęp

Doradca klienta w branży foto od kilku lat. Zwolennik fotograficznego minimalizmu - zarówno w kwestii sprzętu jak i kadru. Zadeklarowany miłośnik Kaukazu.

Zostaw komentarz

izmir escort