Test Canon R3 – kot w skórze lwa, czy lew w skórze kota?

0
Kiedy Canon ostatnio zorganizował premierę, to pokazał naprawdę niesamowite aparaty, które praktycznie z miejsca stały się hitami sprzedaży. Canon R5 i Canon R6 (bo o nich mowa) wprowadziły „czerwonych” na zupełnie inny poziom w segmencie bezlusterkowców. W ofercie brakowało jednak aparatu stricte dla fotoreporterów – tu wchodzi Canon R3 (cały na czarno). Aparat dostępny jest już w wypożyczalni Cyfrowe.rent, więc po zapoznaniu się z moją recenzją, zachęcam do wynajęcia aparatu i wyrobienia sobie o nim własnej opinii!

To tak naprawdę moje pierwsze wrażenia z użytkowania tego aparatu. Miałem nieco ponad tydzień na jego testy i uważam, że to zdecydowanie za mało jeśli chodzi o ten aparat. Na facebookowej grupie Canon-Board zapytałem, co byście chcieli o nim wiedzieć – padło trochę pytań i dziś też postaram się na nie odpowiedzieć.

Canon R3 – dla kogo jest ten aparat?

Nie da się ukryć, że wchodząc na stadion z Canonem R3 wywołałem dość spore poruszenie. Nic dziwnego, bo nowy EOS R3 jest kierowany m.in. do fotografów sportowych. Sam wygląd i budowa już sugerują, że mamy do czynienia ze sprzętem dla profesjonalistów. Canon R3 to spory aparat, choć nie tak duży jak seria 1Dx. Jednak to porównanie nie jest przypadkowe. Zintegrowany grip i solidna konstrukcja zawsze wyróżniały właśnie Canony 1Dx.

Canona R3 miałem okazję testować dzięki Cyfrowe.rent. Model ten jest już dostępny zarówno w sklepie jak i wypożyczalni, więc każdy może przekonać się na własnej skórze, czy to aparat dla niego.

Japończycy, nie bez powodu, zastosowali w nowym bezlusterkowcu taki sam typ akumulatorów jak w serii Canon 1DX. To właśnie z tych lustrzanek bardzo często korzystają fotografowie sportowi. Sam układ klawiszy i przycisków również jest niezwykle podobny do topowych „jedynek”. Przejście z lustrzanki na bezlusterkowca powinno być zatem niezwykle proste.

Pierwsze spotkanie (R)3-ciego stopnia

Z Canonem R3 nie miałem zbytnio czasu zapoznać się przed meczem. Kilka strzałów na rozgrzewce i pierwszy gwizdek. Nie było to najlepsze posunięcie, bo prócz kalibracji źrenicy (o czym za chwilę), nie zdążyłem ustawić go pod siebie…

Samo menu jest bardzo podobne do innych Canonów, jednak jest znacznie obszerniejsze. To zaleta i wada. Z jednej strony aparat daje możliwość personalizacji najmniejszych detali i funkcje, które wcześniej nie były nawet w strefie marzeń. Z drugiej jednak to spora wada, a przynajmniej na początku – bo potrzeba trochę czasu, żeby przebrnąć przez ilość wszystkich funkcji i opcji.

Jedną z przydatniejszych funkcji jest możliwość ograniczenia ilości klatek w serii np. do 8kl/s. Nie było tego w starszych modelach, a przecież nie zawsze potrzeba 12 kl/s (migawka mechaniczna),czy 30 kl/s (migawka elektroniczna)

Czy mała rozdzielczość matrycy w R3 to faktycznie minus?

Rozdzielczość matrycy w Canonie R3 wzbudziła sporo kontrowersji i ten wątek także pojawił się na grupie (rozpoczynając małą dyskusję). Czy 24 MPx to ogromny minus? Nie, to ogromny plus! Serio! Przede wszystkim musisz zrozumieć, dla kogo jest ten aparat. Pracując czy to dla prasy, czy dla portali wysyłam zdjęcia w rozdzielczości około 6/8mpx – czyli nawet przy tych 24 MPx mogę naprawdę sporo wycinać ze zdjęcia i nadal będzie w porządku. Tak po prostu działa ta branża i to do niej kierowany jest ten aparat. Zresztą, taki Canon 1DXIII ma 20MPx i jego użytkownicy raczej na to nie narzekają.

Ta rozdzielczość jest usprawiedliwiona dodatkowo kilkoma rzeczami. Po pierwsze – rozmiar plików. Na mnie zrobiło to gigantyczne wrażenie, jak zgrałem zdjęcia z karty (ustawiłem format cRAW) i pliki ważyły około 10/15mb, praktycznie tyle, co JPG. Dzięki temu zgrywanie zdjęć, czy ich przesył bezprzewodowy jest błyskawiczny. Mówimy tu o aparacie do zastosowań profesjonalnych, więc trzeba brać pod uwagę to, że zdjęcia te będą lecieć bezpośrednio do edytora przez WiFi/LTE – a przy wypełnionym po brzegi stadionie i zapchanej sieci (lub też na jakimś krańcu świata ze słabą łącznością) rozmiar tych plików naprawdę będzie miał kolosalne znaczenie.

Nie taka mała rozdzielczość

Taka rozdzielczość pozwala również na niezwykle szybki odczyt z nowej, warstwowej, matrycy. Nie jest to jeszcze centralna matryca (czyli taka, która w jednym momencie czytałaby całość obrazu), jednak trzeba przyznać, że jest już naprawdę blisko takich możliwości. Dzięki temu praktycznie nie występuje tu smużenie czy rolling-shutter. Fotografując dynamiczne akcje przy użyciu migawki elektronicznej nie zauważyłem żadnych artefaktów czy przekłamań w obrazie.

Jedyną rzeczą, którą zauważyłem, to „glicze” na bandach reklamowych. Przy czasie 1/1000 praktycznie nie występowały, jednak przy 1/2000 są już mocno zauważalne. Wiem, że mógłbym jeszcze pokombinować z opcją „Fotografowanie bez migotania HF”, która pozwala ustalić czas naświetlania z ogromną dokładnością (zamiast 1/2000 mamy do dyspozycji np. 1/1961.2), jednak na to potrzebowałbym też nieco więcej… czasu!

Canon R3 zdjęcia z meczu

Jak widać czas migawki nie do końca zsynchronizował się z częstotliwością odświeżania bandy reklamowej. Problem ten występował wyłącznie na bardzo krótkich czasach w trybie elektronicznej migawki

„Jak bateria?”

Jest dobrze! Nawet bardzo dobrze! Wspomniałem już, że to LP-E19 znane z Canonów 1DX. No i co tu dużo mówić… Jest to niewątpliwie jedna z największych zalet tego aparatu. Można nim zrobić spokojnie kilka tysięcy zdjęć. Daniel na grupie Canon-Board, zwrócił uwagę na ważny aspekt, czyli też czas pracy na akumulatorze, a nie na samą jego wydajność (bo wiadomo, że robiąc szybkie serie można nabić naprawdę sporo klatek).

ile trzyma bateria w Canonie R3

„Przy bezlusterkowcach ważniejszy jest czas pracy na baterii”

Warto na wstępie podkreślić, że Canon R3 ma sporo funkcji, które obniżają zużycie akumulatora. Kiedy choć na chwilę nie korzysta się z aparatu, ekran się ściemnia i obniża odświeżanie do kilku klatek na sekundę – kiedy jednak tylko dotknie się przycisku lub zbliży się oko do wizjera aparat błyskawicznie „wstaje” i zaczyna działać z pełną mocą.

Mówię o tym też dlatego, że nie pozwalałem mu na taki odpoczynek, co chwilę szperając w menu i zmieniając różne ustawienia. Mimo tego aparat na jednym akumulatorze przepracował cały mecz, kilkugodzinną imprezę związaną z premierą książki, koncert i kilka mniejszych zleceń w mieście. Ciężko oszacować ile dokładnie pracował, ale strzelam, że przez te kilka dni mogło to być łącznie około 6/8 godzin. Jeśli miałbym więcej czasu (i nie grzebał tyle) to podejrzewam, że bez problemów mógłbym wyciągnąć z niego więcej.

Nowa matryca daje spore możliwości „wyciągania” w postprodukcji

„Bufor?”

Na to pytanie mogę odpowiedzieć jednym zdaniem: nie udało mi się go zapchać – a usilnie próbowałem. Nie zawiesił pracy nawet na moment, zarówno na migawce elektronicznej jak i mechanicznej. Może być to też zasługa karty. Używałem CFexrpress i zwykłej SD UHS-I w drugim slocie. Może na samej SD byłoby inaczej… jednak kto kupuje taki aparat, żeby używać wyłącznie SD UHS-I? Raczej nikt, a przynajmniej nikt nie powinien!

„Sterowanie okiem jest fajne, ale wykrywanie oka/twarzy/obiektu jest lepsze”

Ten komentarz z grupy nie jest odosobniony w internecie, bo spotkałem się z tym w różnych miejscach. Wymaga to naprawdę sporego sprostowania, bo śledzenie ruchu źrenicy naszego oka nie przekreśla funkcji wykrywania i śledzenia oka/twarzy obiektu. Te systemy się ze sobą uzupełniają, a nie ze sobą konkurują.

To znaczy, że źrenicą wskazuje obiekt, który ma być śledzony, a algorytm sam go wykrywa i zaczyna śledzić. Czyli nie śledzę go sam ruchem źrenicy, a po prostu „zaznaczam” i aparat robi resztę za mnie. Mam nadzieję, że teraz to jasne?

Canon R3 przykładowe zdjęcia

Wizjer jest naprawdę duży i przyjemnie się z nim pracuje. Mi najbardziej spodobała się funkcja symulacji „wizjera z lustrzanki” – chyba nawet bardziej od śledzenia źrenicy oka

„Jak działa śledzenie źrenicy w Canonie R3?”

Pierwszym etapem jest kalibracja pod nasze oko. Jest dość prosta, bo wystarczy włączyć odpowiednią funkcję i popatrzeć w kilka miejsc. Do dyspozycji mamy sześć „slotów” na kalibrację, więc możemy przypisać też innych użytkowników – choć podobno najlepiej jest skalibrować kilka slotów pod swoje oko, żeby aparat lepiej poznał naszą źrenice (podobnie jak odcisk palca w telefonie, gdzie często trzeba przypisać kilka razy jeden palec).

Jest to funkcja, której nie było nigdy wcześniej w żadnym aparacie cyfrowym i na ten moment działa całkiem ciekawie, choć jeszcze nie idealnie (a może to ja po prostu nie opanowałem tej funkcji?). Żebyśmy się tu źle nie zrozumieli… Patrząc w różne fragmenty kadru ustawia się tam pomarańczowy wskaźnik i bardzo ułatwia to naprowadzenie aparatu na to co/kto ma być śledzone. Problem pojawia się jednak przy dużym zagęszczeniu obiektów, kiedy algorytm wybiera inny obiekt niż zakładałem. Możliwe, że lepsza kalibracja i dłuższa praca z tym systemem by pomogła. Myślę też, że sztuczna inteligencja i aktualizacje z czasem poprawią precyzję tej funkcji.

„…i czy działa dobrze?”

Może trzeba ten system po prostu lepiej wyczuć, a może poczekać na aktualizację… Nie jestem w stanie tego stwierdzić na ten moment. Kiedy miałem więcej przestrzeni to nie zauważyłem żadnych problemów. Jeśli Canon poprawi tę funkcję (lub będę miał szansę się jej porządnie nauczyć) to myślę, że może być to „killer ficzer”.

Czy działa z okularami i soczewkami? Wiem, że z okularami tak. Czy z soczewkami – nie wiem, podejrzewam, że tak. Niestety nie miałem okazji tego sprawdzić.

Ogólnie sam wizjer zasługuje na ogromną pochwałę, a szczególnie jego „tryb lustrzanki”. Jest to na tyle dobrze zestrojone, że faktycznie momentami zapominałem, że patrzę w wyświetlacz, a nie w pryzmat i lustro. Wspominam o tym głównie dlatego, że fotografując akcję staram się mieć drugie oko otwarte i śledzić sytuację – przy wizjerach elektronicznych mój mózg potrafił nieco zwariować, a przy Canonie R3 nie.

„Jak działa AF w porównaniu do R5/R6?”

Nie wiem, bo nie miałem jeszcze okazji testować Canona R5 i Canona R6 z nową wersją softu (1.5), która wprowadza funkcję, które oferuje R3. Myślę, że dobrze byłoby zrobić test i porównać działanie obu systemów – jednak na ten moment było to niemożliwe. Niemniej, tutaj naprawdę duży plus dla Canona za to, że wprowadza takie udoskonalenia do starszych aparatów, choć teoretycznie by nie musiał… Szanuję takie proklienckie zachowanie i pozwala mi ono wierzyć, że ewentualne niedociągnięcia w Canonie R3 też zostaną naprawione.

Canon R3 przykładowe zdjęcia

Czułość AF to aż -7,5EV, dzięki czemu aparat potrafi ostrzyć nawet w skrajnie trudnych warunkach oświetleniowych

„Przekonaj mnie, że warto dopłacić do R3 (względem R5)”

Nie będę nikogo przekonywać, że warto dopłacić do Canona R3, a nie kupić na przykład Canona R5 / R6, czy nawet R.  Jeśli potrzebujesz dużej ilości megapikseli bierzesz Canona R5

Jednak jeśli potrzebujesz szybkości, ogromnej baterii, genialnej ergonomii, zintegrowanego gripa połączonego z relatywnie małą wagą, czy innych funkcji, które oferuje Canon R3, no to wybierasz jego. Tak to jest właśnie podzielone. Oba są świetne i oba lepiej sprawdzą się w nieco innych sytuacjach.

Cyberpunk R3

Canon R3 to aparat, który będzie fantastyczny. Celowo użyłem słowa „będzie” bo na razie ma on jeszcze kilka niedociągnięć. Może to duperele, ale wolę o nich wspomnieć. Szczególnie irytował mnie algorytm autofocusa, który myślę, że można dopracować – ma on szczególny problem z rozpoznawaniem profilu twarzy i forsuje ostrość na twarze będące en face względem aparatu.

Canon R3 przykładowe zdjęcia

Choć sam system automatycznego ostrzenia działa niesamowicie i praktycznie w każdych warunkach, to funkcja automatycznego wykrywanie obiektów czasami potrafi płatać figle

Przykładowo aparat przy automatycznym wyborze obiektu zdecydowanie bardziej polubił lustro w tle niż siedzącego bokiem Janusza Kupcewicza (były reprezentant Polski), którego ja chciałem sfotografować. Podobna sytuacja miała miejsce na stadionie, gdzie system wybrał kibica w tle zamiast biegnącego zawodnika… Były to marginalne przypadki, jednak się zdarzyły.

Aparat idealny do reportażu… ślubnego?

Myślę jednak, że ten aparat znajdzie uznanie nie tylko wśród fotoreporterów sportowych czy prasowych, ale także wśród fotografów dzikiej przyrody (którzy albo mają taką zajawkę, albo z tego żyją) oraz fotografów ślubnych. Tak, szczególnie widzę ten aparat w tej ostatniej branży. Jest relatywnie mały, lekki, zapewnia bardzo długą pracę na baterii, ma nową stopkę, co z czasem na pewno nabierze znaczenia (gdy pojawią się akcesoria) oraz tak na prawdę wszystko, co potrzebne ze stabilizacją, genialnym AF, itd, itp. Kompletne narzędzie dla fotografa zajmującego się reportażem.

Zobacz film, który nagraliśmy po dodatkowych testach

Canon R3 vs 1Dx III?

Choć Canon cały czas podkreśla, że R3 nie jest topowym flagowcem, to porównując go do topowego Canona 1Dx Mark III myślę, że nowemu EOSowi R3 niczego nie brakuje – a w wielu kwestiach przewyższa wspomnianą lustrzankę.

wypożyczalnia sprzętu wideo aparat do filmowania

Podziel się.

O Autorze

Skupiam się głównie na reportażu i dokumencie. Doświadczenie zdobywałem pracując dla prasy, klubów, firm czy też klientów indywidualnych. Staram się dzielić swoją pasją poprzez pisanie o niej.

Zostaw komentarz

izmir escort