Ziarno do ziarnka, a zbierze się… nastrojowa fotografia. Bo to właśnie ten element zdjęć wprowadzał w fotografii na film światłoczuły ten unikatowy klimat. Nic dziwnego, że zechciano go zachować także w fotografiach cyfrowych. Ale czy to się udało? Skąd w ogóle bierze się ziarno w fotografii (i jego magia)? Czym różni się ziarno od cyfrowego szumu? Na te i inne pytania odpowiadam w tym artykule.
Czym jest ziarno w fotografii?
Ziarno fotograficzne to zauważalne gołym okiem drobinki kryształków srebra. Widać je na wywołanym zdjęciu wykonywanym aparatem na film światłoczuły. Drobniki te rozkładają się losowo. Natężenie ziarna jest związane z rodzajem użytego filmu, jego czułością, warunkami ekspozycji i tego, jak film światłoczuły był później obrabiany. Tak naprawdę ziarno było uważane za wadę zdjęć (skądinąd, z którą musiano się niegdyś godzić), ale z czasem zyskało status czegoś, co dodaje fotografiom klimatu i uroku (czyli pojawiła się sytuacja podobna do refleksów i flar pojawiających się czasami na zdjęciach). Ziarno pojawia się zarówno na czarno-białych, jak i kolorowych fotografiach.

Ziarno fotograficzne kojarzy się ze starymi zdjęciami reporterskimi (wynika to z faktu, że fotoreporterzy często korzystali z filmów o wysokiej czułości, czy sięgali po specyficzny sposób wywoływania filmów, co skutkowało częstszą ziarnistością ich zdjęć). Dziś często nie postrzega się go jako wadę, lecz jako wyraz charakteru fotografii. / Źródło: Wikimedia commons
Czym różni się ziarno fotograficzne od szumu cyfrowego?
Matryce aparatów cyfrowych są co prawda wolne od ziarna, ale też przy wysokich czułościach ISO pojawiają się pewne zakłócenia. To tzw. szum cyfrowy. To trochę jak ze zwiększaniem głośności radia – im głośniej, tym bardziej słyszalne są szumy sprzętowe. Podobnie rzecz ma się z działaniem matrycy, gdzie zwiększanie wartości ISO zaczyna także podbijać szumy własne sensora. W rezultacie na zdjęciu pojawia się kolorowy, nieestetyczny szum, pogarszający jakość zdjęcia. Jest on czasami – błędnie – kojarzony z odpowiednikiem ziarna z odbitek z filmu światłoczułego. Ma on jednak nie tylko inną przyczynę, ale także inną specyfikę.

Sam w sobie ten szum jest uważany po prostu za wadę fotografii, ale zauważyłem, że powoli buduje sobie kultowość, jak ziarno fotograficzne. Zdobywa uznanie na podobnej zasadzie jak ziarno – przez sentymentalizm. Z rozczuleniem oglądamy zdjęcia ze starych cyfrówek, z przełomu wieków. Tamte fotografie są pełne szumu cyfrowego, który teraz, z perspektywy czasu wprowadza unikalny klimat zdjęć. Kto wie, być może za kolejne 20-30 lat będziemy tak wspominać szum cyfrowy ze współczesnych bezlusterkowców (choć obecnie jest tak niski i tak skutecznie ograniczany w post produkcji, że może nie być już, do czego wracać).

Więcej na temat szumu cyfrowego i jak sobie z nim radzić, znajdziesz w moim wcześniejszym artykule.
Odszumianie i wyostrzanie zdjęć w cyfrowej ciemni – prosty sposób na lepsze zdjęcia!
Jak uzyskać ziarno w fotografii na film światłoczuły?
Ziarno w fotografii tradycyjnej jest efektem ubocznym właściwości samego materiału światłoczułego. Jednakże przy dużej ilości światła, niskiej czułości ISO filmu, jego niskiej ziarnistości czy odpowiedniej obróbce obecność ziarna będzie bardzo niska. Niektórzy fotografowie chcą jednak celowo zwiększyć ziarnistość swoich zdjęć. Jak mogą tego dokonać?
Przede wszystkim najbardziej pomocne będzie stosowanie filmu o wysokiej czułości i odpowiedniej ziarnistości. Chociaż ziarnistość jest teoretycznie wadą, to paradoksalnie niektóre filmy szczycą się swoim ziarnem. Co prawda niektóre z nich wciąż mają jego niski poziom, ale jak już się ujawni, wygląda naprawdę gustownie, tak że wręcz okrył się legendą. Przykładowo takim filmem jest Kodak Professional TRI-X 400, Ilford Delta 3200, czy Ilford HP5 Plus 400. W zależności od konkretnego rodzaju filmu można je opisać przykładowo jako subtelne, nadające nostalgiczny charakter. Może być też odwrotnie i ziarno może się uwidaczniać tak, aby podkreślić estetykę błędu zdjęcia, bądź nawiązywać do archiwalnego klimatu fotografii światłoczułej.

Trudno opisywać wszystkie specyfikacje ziarna powstającego na zdjęciach na różnego rodzaju filmach światłoczułych, ale myślę, że ta krótka wzmianka z poprzedniego akapitu nasuwa jeden istotny wniosek. Ziarno staje się jednym z ważnych elementów wizualnych zdjęcia, kolejnym środkiem wyrazu. Może wpływać na odbiór fotografii. Przywoływać klimat starych, rodzinnych zdjęć i budować atmosferę spokoju oraz sielskości. Albo wręcz przeciwnie, podkreślać napięcie na zdjęciach, sugerując niemal wręcz jego pochodzenie z akt policyjnych. Jest swoistym odpowiednikiem szumu płyty winylowej, charakterystycznej np. dla samplowanych beatów hip hopowych.
Jak uzyskać ziarno w fotografii cyfrowej?
Nic więc dziwnego, że fotografowie korzystający z cyfrówek zazdroszczą tradycjonalistom ziarna. Szum cyfrowy to jednak nie to samo co ziarno, ale fotografiom cyfrowym wciąż można dodać tego retro powabu, ciekawej plastyki. Istnieje na to kilka sposobów – na etapie post produkcji lub z poziomu aparatu. Zajmę się głównie tym drugim.
Przykładowo aparaty FujiFilm z serii APS-C X i średnioformatowej GFX udostępniają tryb symulacji filmów światłoczułych. Umożliwiają one generowanie zdjęć, które mają kolorystykę i estetykę charakterystyczną dla poszczególnych filmów światłoczułych (więcej o tym pisałem tutaj). Nie zapomniano jednak przy tym o ich ziarnistości. Co więcej, możliwe jest także dostosowywanie ziarna za pomocą suwaków.


Podobnie na zapotrzebowanie na cyfrowe ziarno odpowiedział np. Nikon. W aparacie Nikon Zf możliwe jest korzystanie z funkcji dodawania ziarna do plików. Tak samo, jak w FujiFilm możliwe jest przy tym sterowanie intensywnością ziarna i rozmiarem ziaren. Takie opcje można znaleźć także w aparatach Panasonic Lumix, czy OM System.
Możliwe jest także dodawanie ziarna różnego rodzaju wtyczkami do oprogramowania graficznego, czy za pomocą filtrów w social media. Tryby dostępne w aparatach mają jednak tę przewagę, że działają już w czasie kadrowania. W wizjerze widać efekt, jaki wprowadza wybranie w ustawieniach danej ziarnistości. Jest to więc bardziej element fotografowania niż post produkcji. Niemniej dla prawdziwego poczucia klimatu aury, jakie dawało ziarno, warto by próbować swoich sił w tzw. fotografii analogowej.

Podsumowanie
Ziarno przeszło długą, ciekawą drogę od błędu technologicznego filmów światłoczułych, z którym próbowano walczyć (i często zresztą udawało się całkiem skutecznie je ograniczać) do jednego z elementów fotograficznego wyrazu. A dalej do zastępów informatyków, głowiących się siedzibach producentów aparatów, jak cyfrowo wygenerować wiarygodne ziarno. A przecież ta historia trwa nadal i myślę, że teraz możemy obserwować podobną drogę szumu cyfrowego. Tak czy inaczej, warto mieć pełną świadomość, czym jest ziarno w fotografii (i że nie jest szumem!). Tak, aby z nim skutecznie walczyć lub efektywnie wykorzystywać do zbudowania klimatu fotografii. A co wybrać, to już według uznania każdego autora lub autorki zdjęć.
