Jeśli tak jak ja korzystasz z systemu Sony i zależy ci na wyjątkowym szkle do portretów to jesteś w odpowiednim miejscu. W tym tekście przedstawię ci możliwości obiektywu Sigma 85mm F1.2 DG Art, który aktualnie nie ma konkurencji! Jeśli natomiast korzystasz z aparatów Canona to poczekaj. Zaraz dowiesz się jak zaoszczędzić naprawdę duże pieniądze!
Jedyna taka portretówka
Aktualnie najjaśniejsze obiektywy 85 mm do Sony mają przysłonę f/1.4. Zmianę w tym aspekcie wprowadza dopiero Sigma 85mm F1.2 DG Art. Jakby tego było mało, Sigma została wyceniona na około 6500 zł! To mniej niż topowy Sony 85 mm f/1.4 GM II! Czy Sigma jest nie tylko tańsza, ale również ostra, dowiesz się w dalszej części artykułu.

Należy w tym miejscu wspomnieć o konkurencyjnych obiektywach tego typu. Na przykład Canon posiada w swojej ofercie obiektyw o tak szeroko otwartej przysłonie, ale jego cena to bagatela 12 000 zł! W tej cenie dostaniesz prawie dwie Sigmy. Oczywiście cena ceną, ale ostatecznie wszystko rozbija się o jakość.

Budowa Sigmy
Obiektywy o tak szeroko otwartej przysłonie i dość długiej ogniskowej nie są małe i lekkie. Nie inaczej jest w przypadku Sigmy 85mm F1.2 DG Art. Obiektyw waży 905 gramów, ma ponad 87 mm średnicy i 121 mm wysokości. Mimo to w swojej kategorii można nazwać go kompaktowym! Wyżej wspomniany Canon bowiem waży 1195 gramów.

Sprzęt posiada pierścień zmiany przysłony, dwa przyciski funkcyjne, przełącznik AF-MF oraz CLICK ON-OFF.
Jakość optyczna
Centrum kadru już od przysłony f/1.2 pozostaje piekielnie ostre. Brzeg kadru niewiele odstaje rozdzielczością. Prawdopodobnie, gdyby nie tablica ostrości, to nie sposób byłoby zauważyć tej różnicy. Pamiętaj jednak, że zdjęcia, które widzisz w tym akapicie, były wykonywane w domowych warunkach. Moje wyniki mogą się nieznacznie różnić.

Winietowanie
Brzegi kadru są widocznie zaciemnione. To oczywista zasługa szerokiej przysłony. Niestety włączenie kompensacji obiektywu w aparacie niewiele zmienia. Poprawę daje przymknięcie przysłony do okolic f/2.8.\
Tu zaznaczę tylko, że winietowanie nie zawsze jest wadą. Wręcz przeciwnie. W portrecie często się przydaje w celu skupienia uwagi na modelu. Jeśli jednak ciebie ten efekt nie interesuje, to będziesz musiał dokonywać korekty w Lightroomie lub innym programie.

Praca pod światło
Tu pojawia się pierwszy zgrzyt. Nie jest to dla mnie szczególnym zaskoczeniem, wszak obiektywy o tak dużych soczewkach i skomplikowanej budowie zazwyczaj mają pewne problemy z pracą pod światło. Gdzieś musiały pojawić się kompromisy.

Niemniej to, co prezentuje Sigma 85mm F1.2 DG Art w tym aspekcie, trudno jednoznacznie określić jako dyskwalifikujące. Wręcz przeciwnie. Testowałem już inne stałki w podobnej półce cenowej, które radziły sobie zdecydowanie gorzej od Sigmy.

Bokeh
Jeśli lubisz efekt, w którym nieostrość za modelem jest tak intensywna, że nie sposób powiedzieć, gdzie przeprowadzana była sesja, to jest to obiektyw dla ciebie. Przysłona f/1.2 i ogniskowa 85mm to duet, który totalnie odseparowuje pierwszy plan od drugiego. Uważaj tylko na zbliżeniach. Jeśli nie trafisz z ostrością, to rzęsy będą wyraźne, ale oko już nie.

Autofokus
Sigma 85mm F1.2 DG Art została uzbrojona w silnik HLA. To kolejna decyzja podyktowana zmniejszeniem wagi obiektywu. Jednak dla ciebie najważniejsze powinny być rezultaty.
Wyniki pracy autofokusu nie pozostawiają wiele do życzenia. Podczas sesji wykonałem grubo ponad 1000 zdjęć i nieliczne z nich były nietrafione. To całkiem naturalne przy tak płytkiej głębi ostrości. Sytuacje ostrych rzęs zamiast oczu trzeba wpisać w pracę z takim obiektywem. Najważniejsze, by nietrafionych zdjęć nie było więcej niż kilka procent.
Podsumowanie

Jeśli nie masz jeszcze obiektywu 85 mm w swoim arsenale, a twój budżet pozwala na wydatek 6500 zł, to nie widzę aktualnie innej opcji poza Sigmą 85mm F1.2 DG Art. Nawet jeśli wykresy ostrości wskazują, że inne, droższe obiektywy są ostrzejsze, to prawdopodobnie nigdy nie zauważysz tej różnicy. W przeciwieństwie do twojego portfela.




